Ferran Torres - lepszy rezerwowy niż piłkarz wyjściowego składu

Przemek Walczak

26 lutego 2025, 20:45

Mundo Deportivo

45 komentarzy

Fot. Getty Images

Ferran Torres zaliczył bardzo obiecujący początek roku. Każde jego wejście z ławki wiązało się z kolejnym trafieniem, przez co wielu kibiców zaczęło w nim widzieć alternatywę dla irytującego swoją grą Lewandowskiego. Hiszpan w meczu z Atlético Madryt udowodnił, że buty Polaka są dla niego o kilka rozmiarów za duże.

24-latek strzelał w tym roku gole Las Palmas, Realowi Betis, a przede wszystkim Valencii. Jego była drużyna została skarcona hat-trickiem, a Torres zaczął głośno dobijać się do drzwi pierwszego składu. Hansi Flick biorąc pod uwagę jego dobrą formę postanowił dać mu prawdziwą szansę - występ od pierwszej minuty przeciwko potężnemu rywalowi, jakim jest Atlético Madryt miał dać odpowiedź na pytanie, czy Hiszpan jest gotowy zając miejsce Roberta Lewandowskiego. Odpowiedzi doczekaliśmy się bardzo szybko i była ona rozczarowująca.

Torresowi nie można odmówić zaangażowania w pressingu i chęci do gry, ale napastnika rozlicza się z goli. 24-latek w pierwszej połowie meczu dwukrotnie stanął oko w oko z Juanem Musso, za pierwszym razem wręcz podając mu piłkę, a później wywracając się przy strzale. Ilu kibicom przebiegło wtedy przez myśl, że Lewandowski wykończyłby takie akcje z zamkniętymi oczami? Statystyki jak do tej pory broniły Hiszpana, ale poważny rywal obnażył jego słabości.

13 celnych podań na 20 prób, 0 wygranych pojedynków powietrznych i dwa wygrane pojedynki na ziemi na trzy podjęte próby, a co najważniejsze niemoc strzelecka to nie są okoliczności, w których chcemy widzieć napastnika FC Barcelony. Wydaje się, że presja zjadła Ferrana Torresa, kiedy miał on świadomość, że dobry występ w półfinale może dać mu stałe miejsce w wyjściowym składzie. Urodzony w Walencji skrzydłowy zdecydowanie lepiej radził sobie jako zmiennik; w tej roli strzelił sześć z 11 goli, które zdobył w bieżącym sezonie. Tymczasem Robert Lewandowski, który zameldował się na murawie w drugiej połowie spotkania, ponownie trafił do siatki. Wprawdzie nie była to wymagająca sytuacja, ale Polak ponownie znalazł się w odpowiednim miejscu we właściwym czasie i udowodnił, że nie jest najlepszym strzelcem ligi przed przypadek. Na ten moment nie ma w kadrze żadnego piłkarza, który mógłby godnie zastąpić 36-latka.

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (45)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze