Pięć wniosków po meczu z Atlético

Michał Gajdek, Dawid Lampa

26 lutego 2025, 08:00

108 komentarzy

For. Getty Images

Choć przez większość meczu to Barcelona nadawała tempo grze i wydawało się, że miała wszystko pod kontrolą, Atlético potrafiło aż cztery razy pokonać Wojciecha Szczęsnego. Remis 4:4 na Montjuïc pozostawia otwarty wynik rywalizacji w półfinale Pucharu Króla. Co można było zaobserwować w pierwszym spotkaniu Barça - Atlético?

1. Kosztowne minuty

Wczoraj Barça straciła 2 gole odpowiednio w 6 (na samym początku), oraz w 9 minut (w samej końcówce). Dodając do tego grudniowy mecz z Atlético, gdzie o porażce zadecydowała ostatnia akcja meczu, robi się pewna niepokojąca prawidłowość,którą widzą też piłkarze. Zamiast dalej kontrolować mecz, podopieczni Flicka znów dali się wypunktować rywalom z Madrytu. Ostatnio 4 gole Barça straciła z Benficą, ale wtedy widzieliśmy szereg indywidualnych błędów - tym razem Szczęsny zaliczył wręcz kluczową obronę, Cubarsí i Iñigo notowali imponujące interwencje, a i tak ostatecznie rywal dał radę zdobyć aż cztery gole… trzeba to pilnie poprawić, bo inaczej trudno myśleć o pokonywaniu kolejnych faz w systemie pucharowym - czy to na krajowym podwórku, czy w Lidze Mistrzów.

2. Nierówny atak

Paradoksalnie, mimo utraty czterech goli można (ba, trzeba) było to spotkanie wygrać. Na pierwszy rzut oka w ataku Barçy wszystko zagrało - Raphinha zanotował dwie asysty, Lamine jedną, a Lewandowski wpisał się na listę strzelców. Gdy jednak wejdziemy nieco głębiej, okaże się, że Brazylijczyk zrobił liczby ze stojącej piłki, a Lewy strzelił z najbliższej odległości - obu trochę zabrakło w grze. Lamine wzbudzał popłoch w szeregach Atlético i wypracował bramkę Polaka, ale nie brakowało sytuacji, gdy był czytany przez podopiecznych Simeone. Oprócz tridente trzeba też niestety wspomnieć o Ferranie. Rekin dostał szansę od pierwszej minuty po swoim ostatnim imponującym występie w CdR przeciwko Valencii, ale koncertowo zmarnował dwie sytuacje, jedną lepszą od drugiej. To wszystko powoduje, że mimo zdobycia aż czterech goli można cżuć niedosyt, zwłaszcza przed rewanżem na gorącym Metropolitano.

3. Decydujący zmiennicy

Wczorajsze zmiany znów przyniosły Atlético wymierne efekty. Natomiast Hansi Flick nawet nie zdecydował się na przeprowadzenie kompletu zmian, a tych, którzy weszli trudno wyróżnić. Lewandowski wprawdzie strzelił gola z najbliższej odległości, ale ogólnie był poza grą i spowalniał akcje w wyniku błędów technicznych. Gavi kontynuuje swoją serię słabszych meczów, w których próżno szukać walorów piłkarskich, Eric, wbrew zamiarom trenera, nie wprowadził porządku, a Fermín wręcz generował chaos. Dziwi, że nie wszedł choćby na minutę Casadó, który mógłby pomóc zorganizować grę.

4. Frenkie i Pedri rozumieją się coraz lepiej

Przez zdecydowaną większość czasu obraz gry Barçy był bardzo dobry, więc czas przejść do pozytywów, a tym na pewno była współpraca dwóch pomocników. Obaj mocno harowali w obronie, co u Pedriego jest dalej niedocenianym, ale już standardem, a Frenkie dołożył do swojego repertuaru trochę niestandardowej jak dla siebie i bardzo mile widzianej waleczności. W rozgrywaniu nie wchodzili sobie w drogę, a podział ról był jasny - to Pedri odpowiadał za wejścia wyżej (jedno zakończone bramką) i odważniejsze podania, zaś Frenkie skupiał się na tym, żeby pomagać we wcześniejszych etapach akcji. Obaj świetnie wywiązywali się ze swoich zadań, ich gra była kluczowa przy gonieniu, a następnie przez dłuższy czas utrzymywaniu wyniku. Szkoda jedynie, że kontrola była możliwa tylko do momentu, gdy genialny Kanaryjczyk był na boisku - sam Frenkie niestety nie dał sobie rady z chaosem, co zakończyło się utratą prowadzenia.

5. Stałe fragmenty gry niespodziewanym przyjacielem

Dwa mocno bite dośrodkowania Raphinhi z rzutu rożnego zakończyły się bramkami stoperów, najpierw Cubarsíego, a potem Iñigo. Można mówić, że bramkarz Atlético nie powinien przepuścić przecinającej pole bramkowe piłki, można zastanawiać się nad faulem poprzedzającym gol Martíneza - ale i tak należy docenić ewidentnie wyćwiczony i świetnie dwukrotnie wykonany schemat. Widać pracę sztabu szkoleniowego nad tym elementem gry, o czym świadczy też koronkowo rozegrany rzut wolny, po którym strzał Raphinhi został zablokowany przez graczy Atlético.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (108)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy