Sport: Surowy kodeks Hansiego Flicka

Przemek Walczak

20 lutego 2025, 06:30

Sport

18 komentarzy

Fot. Getty Images

Hansi Flick to trener zupełnie "niebarceloński", nieokazujący uczuć, na wskroś profesjonalny i trzymający się swoich surowych zasad. To podejście jak do tej pory znajduje pozytywne odzwierciedlenie w wynikach, a piłkarze nie narzekają na współpracę z nim, pomimo twardego kodeksu niemieckiego szkoleniowca.

59-latek pod względem charakteru i metod pracy jest wręcz zaprzeczeniem Xaviego. Nie obiecuje piłkarzom nagród za dobre wynik, nie stara się być dla nich kolegą. Kiedy obejmował stanowisko trenera Barçy katalońska prasa opisywała go jako profesjonalistę, dla którego posada szkoleniowca Barcelony to po prostu praca, którą wykonuje najlepiej jak potrafi, ale nie daje się ponieść emocjom i nie wywraca swoich życiowych priorytetów.

Hansi Flick dał się poznać jako trener surowy, który nie ma najmniejszego problemu z karaniem największych gwiazd. Najlepiej przekonał się o tym Jules Koundé, który dwukrotnie spóźnił się na odprawę przedmeczową. Niemiecki trener już wcześniej ostrzegał piłkarzy, że spóźnienia traktuje jako brak szacunku wobec całej drużyny, a karą jest utrata miejsca w wyjściowym składzie na najbliższy mecz. Czy Flick zrobiłby wyjątek dla świetne dysponowanego Koundé, który jest jedną z gwiazd drużyny? W żadnym wypadku, Francuz musiał usiąść na ławce, a zastąpił go 18-letni Hector Fort.

Wiele mówiło się o dobrych relacjach Flicka z Lewandowskim. Polak współpracował już z Niemcem w Bayernie, razem wygrali tryplet. 36-latek pod wodzą Hansiego Flicka powrócił do swojej najlepszej formy i zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji Złotego Buta. Jego wynagrodzenie i nazwisko, na które pracował lata, jasno udowadniają jego status jednej z największych gwiazd piłki nożnej na całym świecie. 59-latek nie miał jednak najmniejszego problemu ściągnąć Lewego z  boiska w ostatnim meczu, a pytania dziennikarzy krótko skwitował mówiąc, że to on podejmuje decyzje, a piłkarze muszą je akceptować.

Najboleśniej o surowości Flicka przekonał się Iñaki Peña. Bramkarz spóźnił się na odprawę przed meczem półfinałowym Superpucharu Hiszpanii, a trenerowi tak spodobały się występy Szczęsnego, że postanowił posadzić Hiszpana na ławce. Również w tym przypadku trener nie pozwolił na kwestionowanie jego decyzji, mówiąc na konferencji prasowej, że pierwszym bramkarzem będzie Polak. Pomimo tak bezpośredniego podejścia jeszcze żaden piłkarz nie zdecydował się w mediach w żaden sposób skrytykować metod pracy szkoleniowca.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (18)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze