Niemiecki trener w kwestii swojej umowy z klubem jest bardzo klarowny. Nie skupia się na przyszłości, żyje tym co jest tu i teraz. Hansi Flick ma ważny kontrakt do czerwca 2026 roku, w związku z czym nie spieszy mu się do rozmów o przedłużeniu. Wie doskonale, że pozycję negocjacyjną stanowić będą wyniki osiągnięte na koniec tego sezonu.
Flick jest szczęśliwy w Barcelonie, co niejednokrotnie podkreślał na konferencjach prasowych. Niemiec bardzo dobrze zaaklimatyzował się w mieście, jego rodzina również jest zadowolona z mieszkania w Katalonii. W klubie są nim zachwyceni, a sam trener ma nadzieję, że poprowadzi długoterminowy projekt, podchodząc jednak do tej kwestii z pokorą.
''Nie myślę długoterminowo, w piłce nożnej wszystko dzieje się bardzo szybko, wszystko się zmienia. Pod koniec sezonu zobaczymy. Czuję się tutaj bardzo dobrze, uwielbiam pracować z tą drużyną. Mam kontrakt ważny półtora roku'' - mówił w połowie stycznia przed meczem Pucharu Króla z Realem Betis. Podobną narrację ma do dzisiejszego dnia. Na wczorajszej konferencji prasowej przed meczem z Sevillą przyznał, że ''nie czuje presji, jeśli chodzi o przedłużenie kontraktu''. Ucina ten temat skupiając się na sprawach stricte sportowych. ''Jeden sezon to dla trenera dużo czasu'' - powtarza Niemiec.
Zdaniem Marki, o tym, że nie należy spieszyć się z rozmowami wiedzą także władze klubu. Dyrektorzy rozumieją, że środek sezonu to nie jest optymalny czas na tego typu działania. Najistotniejsza jest rywalizacja, a Barcelona nadal występuje na trzech frontach, zachowując duże szanse na końcowy triumf we wszystkich rozgrywkach, w których bierze udział. Ponadto, świadomość tego, że Flick traktuje pracę w Barcelonie jako spełnienie swoich marzeń jest dla szefostwa klubu bezcenna.
Komentarze (5)