Real Madryt mocno oprotestował ostatnio sędziowanie w LaLidze, więc przy okazji derbów z Atlético warto skrupulatnie przeanalizować postawę arbitrów, czy czasem znów nie skrzywdzili Los Blancos. Co mówią na temat spornych sytuacji eksperci sędziowscy?
Pierwszą naprawdę ważną sytuacją wymagającą oceny był atak Daniego Ceballosa na Pablo Barriosie. Pierwszy z wymienionych groźnie nadepnął rywala, gdy ten atakował wślizgiem. Archivo VAR i Eduardo Iturralde González (Cadena SER) uważają, że pomocnikowi Realu należała się bezpośrednia czerwona kartka.
Kontrowersji dostarczyła też sytuacja z rzutem karnym. Po obejrzeniu akcji na monitorze César Soto Grado podyktował rzut karny, pierwszy przeciw Realowi w tym sezonie LaLigi. Widocznie nie spodobało się to Mateu Lahozowi w komentarzu na gorąco dla COPE: „To niesamowite, że dotarliśmy do punktu, w którym sędziuje się za pomocą zdjęcia, migawki, poprzez coś, co nie jest związane z naturą gry. To zmienia sport, który od wielu lat nas pasjonuje. Sędzia ma wystarczającą osobowość... Słuchacz powinien wiedzieć, że arbiter ma ostatnie słowo i nie musi słuchać się VAR, mi się to przydarzyło w meczu Alavés - Betis, gdy podyktowałem rzut karny, powiedzieli mi, że nie powinno być, byłem obejrzeć sytuację i podtrzymałem swoją decyzję”.
Czujni internauci przypomnieli Lahozowi, jakie były efekty tego sędziowania nacechowanego osobowością i naturą gry, gdy na przykład gwizdnął rzut karny dla Realu w starciu z Sevillą po tym, jak Luka Modrić został popchnięty przez… jednego z kolegów.
Archivo VAR i Iturralde uważają, że rzut karny został słusznie podyktowany, ponieważ Tchouaméni nadepnął Lino. Specjalista Mundo Deportivo Barrenechea Montero twierdzi jednak, że „to rygorystyczny rzut karny, ja bym go nie odgwizdał, ponieważ „był kontakt, ale piłka już przeszła, nie miał możliwości jej zagrać”. Z kolei Alfonso Pérez Burrull z Marki stoi na stanowisku, że to „klarowne nadepnięcie w polu karnym”.
MisterChip zwrócił uwagę, że VAR w swojej historii pięciokrotnie zmieniał decyzję arbitra głównego w derbach, z czego cztery razy skorzystało Atlético. Podobnie jak w przypadku ostatniego artykułu Relevo – wideoweryfikacja nadzwyczaj często musi korygować błędy sędziów, które wychodziłyby korzystnie dla Realu.
Eksperci nie oceniali za to zachowania Bellinghama, którego, na jego szczęście, wyłapały telewizyjne mikrofony. Słyszymy, jak zawodnik Realu wrzeszczy do sędziego liniowego „fu*k you”. Nie jest to pierwszy taki wyskok angielskiego pomocnika, który słynie z wulgarności względem arbitrów.
Komentarze (45)