Barcelona awansowała bezpośrednio do 1/8 finału Ligi Mistrzów, a w sobotę dodatkowo Real Madryt stracił punkty z Espanyolem. Do meczu z Deportivo Alavés podopieczni Hansiego Flicka przystępowali więc w dobrych nastrojach. Niemiecki szkoleniowiec nie miał zamiaru eksperymentować ze składem i nie dokonał nawet symbolicznych rotacji. Barcelona wyszła jedenastką z Wojtkiem Szczęsnym między słupkami oraz linią obrony złożoną z Koundé, Araujo, Cubarsíego i Balde. W środku pola zagrali Casadó, Pedri oraz Gavi, a na skrzydłach Raphinha i Lamine Yamal. Na środku ataku wystąpił Robert Lewandowski.
Barcelona po raz pierwszy porwała kibiców w piątej minucie, kiedy efektownym dryblingiem w środku pola popisał się Lamine Yamal, a następnie podał do Raphinhi, który oddał pierwszy groźny strzał w meczu. Tymczasem Gavi w krótkim czasie zarobił żółtą kartkę za brzydki faul i padł na murawę po zderzeniu głowami z Conechnym. Przerwa w grze trwała bardzo długo i skończyła się zwiezieniem na noszach piłkarza Espanyolu i zejściem z boiska Gaviego, choć ten chciał grać dalej. W ich miejsca na boisku pojawili się Fermín López oraz Carlos Martin. Chwilę później świetną akcję przeprowadzili goście, ale w ostatniej chwili interweniował Koundé. W 29. minucie dużo miejsca w polu karnym miał Lewandowski, jednak oddał bardzo słaby, niecelny strzał.
W 33. minucie w pole karne wszedł Raphinha, ale obrońca w ostatnim momencie wyłuskał mu piłkę. Minęła 40. minuta meczu, a o grze Barcelony nie można było powiedzieć wiele dobrego. W 43. minucie z kilkunastu metrów uderzył Pedri, ale za lekko by zaskoczyć Owono. Ostatnie minuty to głównie fizyczna walka w różnych sektorach boiska, z której niewiele wynikało. Z perspektywy zawodników Barcelony pierwsza połowa została stracona. Przyczynił się do tego sędzia, który pozwalał na notoryczne faule i doliczył zaledwie sześć minut.
W przerwie boisko opuścili Casadó i Araujo, a ich miejsce zajęli Frenkie de Jong oraz Eric García. W 50. minucie Pedri dobrze dogrywał do Lamine Yamala, ale ten nie zdążył do piłki przed bramkarzem. W 54. nieźle akcję przyśpieszyli Lewandowski i Raphinha, jednak znów skończyło się na wybiciu piłki przez obrońców. Chwilę później Lamine Yamal znakomicie dośrodkował na głowę Lewandowskiego, a ten fatalnie spudłował. W 61. minucie świetny strzał oddał Lamine Yamal, ale świetnie interweniował Owono. Niespełna minutę później młody skrzydłowy próbował strzelać, a piłka po rykoszecie spadła pod nogi Lewandowskiego, który z najbliższej odległości wpakował ją do siatki!
W 67. minucie boisko opuścił Raphinha, ale po drodze na ławkę rezerwowych zdążył jeszcze obejrzeć żółtą kartkę za dyskusje z arbitrem. Miejsce Brazylijczyka na lewym skrzydle zajął Ferran Torres. Z każdą minutą na boisku robiło się więcej miejsca. W 74. minucie niezły strzał oddał Ferran, ale Owono sięgną piłkę. Chwilę później do podania Lamine Yamala nie zdążył Fermín. Coraz częściej do głosu zaczęło dochodzić Deportivo Alavés, choć nie było mowy o jakimkolwiek zagrożeniu. Bardzo dobrze spisywał się Pau Cubarsí, uprzedzając rywali w kolejnych sytuacjach. W doliczonym czasie gry Wojciech Szczęsny nie zrozumiał się z Erikiem García, ale ostatecznie bezpiecznie wyjaśnił sytuację.
Barcelona zdobyła bardzo ważne trzy punkty i zbliżyła się do Realu Madryt na cztery, a do Atlético na trzy oczka. Nie był to mecz atrakcyjny dla widza, a sędzia sprawił, by gra zyskała na płynności. Zadecydowało dość przypadkowa akcja i trafienie Roberta Lewandowskiego. Teraz podopiecznych Hansiego Flicka czekają dwa wyjazdy do Walencji oraz Sewilli.
Barcelona: Szczęsny - Koundé, Araujo (min. 46, Eric García), Cubarsí, Balde (min. 83, Gerard Martin) - Casadó (min. 46, Frenkie), Pedri - Lamine Yamal, Gavi (min. 14, Fermín), Raphinha (min. 67, Ferran Torres) - Lewandowski (min. 90+1, Pau Victor).
Deportivo Alavés: Owono - Tenaglia, Mouriño, Diarra, Manu Sánchez - Guevara (min. 90+1, Villalibre), A. Blanco - Carlos Vicente (min. 76, Novoa), Guridi (min. 76, Toni Martínez), Conechny (min. 14, Carlos Martin)- Kike García.
Komentarze (508)