
Polscy kibice Barcelony przez długie lata mogli tylko pomarzyć o tym, że w barwach ich ukochanego klubu będą występować rodacy. Żyjemy jednak w tak pięknych czasach, że obecnie to właśnie reprezentanci Biało-Czerwonych stanowią drugą największą grupę narodowościową w pierwszym zespole Blaugrany.
Barcelona w całej swojej historii datowanej od 1899 roku miała w swoim składzie przedstawicieli wielu różnych krajów. Brakowało wśród nich jednak Polaków. To zmieniło się dopiero wraz z przybyciem Roberta Lewandowskiego w 2022 roku. Spełniły się wówczas marzenia wielu fanów Blaugrany, którym przez lata kibicowania katalońskiemu klubowi trudno było zakładać, że kiedykolwiek któryś z ich rodaków będzie na tyle dobry, aby móc reprezentować Barçę.

To Lewandowski stał się prekursorem i jak się później okazało, wytczył szlaki następnemu Polakowi – Wojciechowi Szczęsnemu. Lewy z pewnością odegrał pewną rolę w całej operacji i poprzez rozmowy z bramkarzem i przedstawicielami klubu dążył do ponownego spotkania ze swoim dobrym kolegą. O relacjach tej dwójki świadczą zresztą słowa świetnie znającego Szczęsnego Łukasz Wiśniowskiego, który stwierdził na kanale Meczyki, że golkiper spędzał z Lewandowskim nawet więcej czasu niż z Grzegorzem Krychowiakiem. Nie może w tej sytuacji dziwić, że wspólnie zostali nawet ambasadorami marki DrWitt, należącej do Grupy Maspex, największej polskiej firmy spożywczej. Zawodnicy będą reklamować jej napoje izotoniczne, które mają wspomagać prowadzenie sportowego trybu życia dzięki produktom wzbogaconym witaminami i minerałami.
Wojciech Szczęsny trafił do Barcelony w niespotykanych, wręcz filmowych okolicznościach, gdy był już na emeryturze. W swojej wypowiedzi dla nowego sponsora pokrótce podsumował swoją karierę: - Wiele dróg prowadzi na szczyt. Moja była pełna wyzwań, ale zawsze przyświecało mi marzenie, by grać w najlepszych europejskich klubach i rywalizować z najlepszymi piłkarzami na świecie (...) Cieszę się, że mogę być ambasadorem marki, która wspiera tych, którzy aktywnie dążą do bycia najlepszą wersją siebie.
Trochę zdążyliśmy już przywyknąć do posiadania dwóch Polaków w kadrze Barcelony, ale warto sobie uzmysłowić jak unikatowe jest to zjawisko. W całej historii LaLigi występowało tylko 24 naszych rodaków. Wiekszość z nich nie zdołała rozegrać nawet jednego pełnego sezonu i notowała śladowy udział boiskowy w swoich zespołach. Od czasu Grzegorza Krychowiaka w Sevilli (lata 2014-2016) brakowało w Primera División mającego pewne miejsce w składzie zawodnika Biało-Czerwonych. A na ten moment jest ich już dwóch. Dzielą nie tylko szatnię Barçy, ale nawet miejsce na etykiecie napojów izotonicznych. W dodatku pozbawionych konserwantów, co dla Lewego ma spore znaczenie.
Pierwszy z nich już pozostawia po sobie niezatarty ślad. Lewandowski po dwóch i pół roku w Blaugranie jest na trzeciej pozycji w klasyfikacji polskich graczy z największą liczbą meczów (89) w LaLidze. Wyprzedzają go tylko Jan Urban (177) i Roman Kosecki (93). Lewy nie ma sobie równych pod względem zdobytych bramek (59) i ma już na koncie jedno Trofeo Pichichi dla najlepszego strzelca rozgrywek – pierwszy taki laur dla naszego rodaka. Wszyscy pozostali Polacy (8 graczy) zaliczyli łącznie 97 trafień. Dorobek Lewandowskiego we wszystkich rozgrywkach to już 88 goli, a 36-latek na pewno będzie jeszcze piął się w górę historycznej klasyfikacji Barcelony, w której zajmuje obecnie 24. lokatę.

Mimo że Szczęsny dopiero wywalczył sobie pewne miejsce w bramce, to wkrótce może pójść wysoko w górę klasyfikacji Polaków w LaLidze. 34-latek potrzebuje tylko 11 występów do dogonienia innej bramkarskiej legendy z naszego kraju – Jana Tomaszewskiego. Ten golkiper był pierwszym Polakiem występującym w Hiszpanii, ale nie zrobił wielkiej kariery w barwach Herculésa Alicante. Co więcej, Szczęsny już w niedzielę może zrównać się z… byłym zawodnikiem Realu Madryt Jerzym Dudkiem, który w ekipie Los Blancos zanotował dwa ligowe występy.
Warto zatem docenić samą obecność Polaków w Barcelonie. Wiele pokoleń nie tylko kibiców Blaugrany z naszego kraju, ale też ogólnie sympatyków LaLigi nie mogło doświadczyć czegoś podobnego. Obecność Lewandowskiego i Szczęsnego w klubie formatu Barçy, w dodatku w roli podstawowych graczy, to absolutnie unikatowe zjawisko, którego jesteśmy obecnie świadkami. Cieszmy się tym i liczmy, że pozostawią oni po swoim pobycie bardzo dobre wrażenie. Kampania marki DrWitt "BE A LEGEND" dobrze wpisuje się w te aspiracje Lewandowskiego i Szczęsnego.
