Pięć wniosków po meczu z Atalantą

Michał Gajdek, Dariusz Maruszczak

30 stycznia 2025, 06:30

50 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona zremisowała z Atalantą 2:2, prezentując mocno nierówny poziom. Jakie wyciągamy wnioski z tego spotkania?

1) De Jong bez odwagi i bez postępów

Frenkie był odpowiedzialny za pomoc w rozgrywaniu od tyłu, ale próba wypadła dość słabo. Barça miała problem z przejęciem kontroli nad grą, zwłaszcza w pierwszej połowie, a Holender nie pomógł. Mógłby czasem zagrać na 1-2 kontakty, a nie regularnie trzymać piłkę, żeby podać do najbliższego partnera. U De Jonga dalej widać też odpuszczanie w obronie, brak doskoku do rywala - dwa razy mógł przerwać pierwszą akcję bramkową Atalanty, a jednak tego nie zrobił. Po paru dobrych występach 27-latek nie wypadł szczególnie korzystnie.

2) Zardzewiały Araujo

Mimo strzelonego gola Araujo zaliczył irytujący występ. Defensor ciągłe pokazywał spalonego, co nie ma zbyt wielkiego sensu w erze VAR-u. Wraz z Erikiem Garcíą Araujo miał też problemy przy efektywnym wyprowadzaniu piłki, mimo pozornie wysokiej skuteczności zagrań na poziomie statystyk. Urugwajczyk nadal ma problemy z dobrym ustawianiem się i nie czuje jeszcze gry tak jak przed kontuzją. Widać, że 25-latek potrzebuje czasu i ogrania, aby wrócić do formy sprzed wielomiesięcznej absencji.

3) Problemy w defensywie

Barcelona miała zresztą trudności jako cała formacja i nie jest to wynik wyłącznie postawienia na nowy duet stoperów. Sporo niedopatrzeń było też ze strony Julesa Koundé, który nie zawsze mógł liczyć na wsparcie Lamine Yamala. Brakowało dobrego połączenia w defensywie między obrońcami i drugą linią. Znów przy bronieniu było zbyt wiele chaosu. 21. miejsce w Lidze Mistrzów w zakresie traconych goli nie jest dziełem przypadku, a ekipa Hansiego Flicka ma poważne problemy, gdy nie udaje się łapać rywali na spalonych. Ten systemowy kłopot budzi szczególne obawy w świetle rywalizacji w fazie pucharowej.

4) Lamine Yamal, cada dia te quiero mas

Raphinha błysnął dwiema asystami, ale to Lamine przez większość spotkania robił show podczas manewrowania między rywalami. Brakowało mu trochę skuteczności, żeby strzelić więcej niż jednego gola, ale warto zwrócić uwagę, że coraz bardziej przejmuje ten zespół. Bierze na swoje barki rozegranie, przyspiesza akcje, wzbudza strach u przeciwników i rozstrzyga. Wczoraj cofnął się nawet do zainicjowania ofensywy na 20 metrze od bramki Barçy i niemal skręcił kostki rywalowi podczas dryblingu. Lamine jest coraz bardziej decydujący, zwłaszcza gdy jest tak agresywny jak w starciu z Atalantą.

5) Bez atmosfery

Na trybunach był wczoraj totalny piknik. O ile w LaLidze nie ma tradycji wyjazdowej, to w Lidze Mistrzów za każdym razem, gdy przyjeżdżają kibice gości w liczbie zbliżonej do 2 tysięcy, to bez wysiłku przekrzykują kibiców Barçy. Najczęściej krzyczana przyśpiewka to „volem la grada d’animacio”, wyrażająca sprzeciw wobec zamknięcia sektora prowadzącego doping. To może boleć przy wielkim meczu w fazie pucharowej. Widać, że zawodnicy też zwracają na to uwagę. Lamine po wyjściu na drugą połowę zachęcał fanów do dopingu. Obrazu beznadziei dopełnia fakt, że frekwencja była drugą najniższą w całym sezonie, po rywalizacji z Leganés w LaLidze.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (50)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy