Pięć wniosków po meczu z Valencią

Michał Gajdek

27 stycznia 2025, 06:30

54 komentarze

Fot. Getty Images

FC Barcelona pokonała Valencię aż 7:1. Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tego meczu, a zwłaszcza z pierwszej połowy, która zakończyła się wynikiem 5:0?

1. Miejsce Fermína Lópeza jest w środku pola

Wychowanek Barçy zaliczył spektakularny występ. Dwa gole i dwie asysty mówią same za siebie. Fermín do tej pory rozgrywał dużo bardziej dyskretny sezon niż ten poprzedni. Jednym z powodów mogło być regularne wystawianie go w roli "fałszywego skrzydłowego", będącego zmiennikiem Raphinhi. Absolwent La Masii dał jednak wyraźny sygnał, że jest gotowy na rywalizację w środku pola. Pomóc mu w tym może inny profil niż w przypadku innych pomocników Barçy - jego wielkim atutem są choćby świetne wyjścia za plecy obrońców. Wczoraj dał tego dowód, idealnie w tempo wybiegając do genialnego podania Pau Cubarsíego, a następnie z zimną krwią wykańczając akcję. Fermín, wspólnie z Frenkiem de Jongiem, który również zaliczył bardzo udany występ, dali nadzieję, że w razie nieobecności Pedriego środek pola nie znajdzie się od razu w totalnej rozsypce. 

2. Mobilna 9-tka daje zespołowi inne opcje

Robert Lewandowski w ostatnich dwóch miesiącach trzykrotnie nie rozpoczął meczu od pierwszej minuty. W ligowym starciu na Majorce Barca zanotowała manitę, przeciwko Betisowi w Pucharze Króla powtórzyła ten wyczyn, a wczoraj koledzy pod nieobecność Roberta również zdobyli pięć bramek. We wszystkich tych spotkaniach na listę strzelców wpisywał się zastępujący Polaka Ferran Torres. Były gracz Manchesteru City to zupełnie inny typ napastnika niż Robert Lewandowski - i choć oczywiście on sam jest piłkarzem gorszym od Lewego, to z nim w składzie rozegranie jest bardziej płynne, a drużyna może częściej pozwolić sobie na rozrywanie szyków obronnych rywala. Nawet gdy u Hiszpana zawodzi skuteczność, jak wczoraj, to w ogólnym rozrachunku drużyna korzysta na jego nieustannej ruchliwości. Jednocześnie, trzeba też podkreślić chirurgiczną precyzję zaprezentowaną wczoraj w polu karnym przez Lewandowskiego. 

3. Wraca stary dobry Balde

Od kilku meczów możemy zaobserwować wyraźną poprawę w grze Alejandro Balde. Przede wszystkim, Hiszpan wygląda dużo lepiej fizycznie, co widać zwłaszcza w jego dynamice. Wychowanek Barçy zostawiał kolejnych rywali za sobą, tak jak niegdyś zrobił to w pamiętnej akcji z Danim Carvajalem. To z kolei od razu przekłada się na jego pewność siebie - Balde częściej podejmuje ryzyko i potrafi wyprowadzić rywala w pole w tak efektowny sposób, jak wtedy, gdy minął zdezorientowanego gracza Valencii z przeciwnej strony niż wypuścił sobie piłkę. Gdy Hansi Flick obejmował Barcelonę wielu liczyło, że Alejandro stanie się "nowym Daviesem" - i takimi występami jak ten dzisiejszy z pewnością sprawia, że te porównania mogą okazać się zasadne.

4. Szczęsny musi dać więcej 

Pojawienie się Wojciecha Szczęsnego w wyjściowym składzie Barcelony w meczu ligowym było sporym zaskoczeniem. Dla Polaka był to przy okazji debiut w meczu domowym FC Barcelony - a dla mnie pierwsza okazja, by obejrzeć go na żywo. Szczerze mówiąc, można od byłego golkipera Juventusu oczekiwać dużo więcej. Przede wszystkim, Szczęsny nie wzbudzał poczucia pewności - koledzy z rezerwą podchodzą do podawania mu piłki w jakiejkolwiek trudniejszej sytuacji, a ponadto gołym okiem widać, że nie jest w rytmie meczowym i jeszcze nie do końca czuje, kiedy powinien wyjść z bramki. Efektem tego był kolejny sprokurowany rzut karny, przed którym uratowało go tylko odgwizdanie wcześniejszego faulu na Julesie Koundé. Oprócz tego, Polak dwukrotnie wyciągał piłkę z siatki: w jednej sytuacji sam wcześniej zaliczył niepewną interwencję, odbijając piłkę pod nogi piłkarza Valencii, a w drugiej po raz kolejny uchronił go gwizdek sędziego, gdyż rywal znajdował się na spalonym. Co ciekawe, gdy analizowana była sytuacja z potencjalną jedenastką dla Nietoperzy, sztab szkoleniowy wysłał na ekspresową rozgrzewkę rezerwowego bramkarza. O dziwo nie był to jednak Iñaki Peña, a Diego Kochen, co nakazuje zadać pytanie o aktualny status Hiszpana w zespole.

5. Ze skrajności w skrajność

Dzisiejsza goleada potwierdziła trend, który jest widoczny już od pewnego czasu: Barcelonie albo wychodzi praktycznie wszystko, albo nic. Gdyby oceniać drużynę w skali 1-10, to przedział 4-6 w tym sezonie praktycznie mógłby nie istnieć. Z racji zaś, że nikt nie jest w stanie zawsze grać na 9/10 bądź 10/10, to sytuacja Barçy w ligowej tabeli jest niewesoła. Przy braku regularności będzie trudno o mistrzowski tytuł, bo niezależnie od tego jak okazałe jest pojedyncze zwycięstwo, to i tak można za nie otrzymać tylko trzy punkty. Jednocześnie, pewne jest jednak, że w tym sezonie podopieczni Hansiego Flicka dostarczają nam niesamowitą wręcz ilość rozrywki, a oglądanie meczów często bywa prawdziwą przyjemnością. Sufit tej drużyny jest bardzo wysoko i jeżeli Blaugrana dołoży do tego solidną podbudowę (a to zdaje się naturalnym procesem w przypadku tak młodego zespołu), to będziemy mieli w niedalekiej przyszłości mnóstwo powodów do satysfakcji. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (54)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy