Do ligowego El Clásico (11 maja) nadal pozostało trochę czasu, ale w klubie przygotowują się na różne scenariusze. Podstawowym jest oczywiście rozegranie go na Spotify Camp Nou, ale jeśli nie będzie to możliwe, to rozważana jest opcja gry poza Hiszpanią.
Ostatnio Cadena SER informowała, że Barcelona bierze pod uwagę przeniesienie meczu z Realem Madryt do innego kraju, gdyby nie udało się wrócić na Spotify Camp Nou, a Montjuïc nie byłoby dostępne ze względu na koncerty Rolling Stones. Dziennikarz Anton Meana wyjaśniał, że RFEF nie powinno mieć z tym problemu. Pozostaje jeszcze uzyskanie LaLigi i samego Realu Madryt. I to właśnie tym ostatnim zajął się w swoim dzisiejszym artykule Luis Miguelsanz.
Dziennikarz uważa, że Królewscy nie mieliby nic przeciwko takiemu scenariuszowi, a swoje przeświadczenie opiera na kilku argumentach. Po pierwsze, dla Realu oznaczałoby to ułatwienie, ze względu na brak tak wielkiego wsparcia kibiców Barçy. Byłoby to de facto spotkanie na neutralnym gruncie. Po drugie, Florentino Pérez jest świetnym biznesmenem i widzi w tym okazję na promocję i dodatkowy zarobek dla swojego klubu. Można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
Jeśli Barça będzie ciągle w wyścigu o mistrzostwo, to jasnym jest, że ten mecz może być decydujący dla losów trofeum LaLigi. Tym bardziej więc klub musi zrobić wszystko co w jego mocy, żeby udało się go rozegrać w jak najbardziej sprzyjających warunkach. Wydaje się jednak, że w tej kwestii Barça jest totalnie zależna od postępu prac na Spotify Camp Nou oraz od trasy koncertowej legendy rocka. Niestety jest to kolejny przykład chaosu organizacyjnego, jaki panuje w klubie.
Komentarze (21)