Hansi Flick tym razem nie skarcił swoich piłkarzy za porażkę w meczu z Las Palmas, w przeciwieństwie do tego, co wydarzyło się w spotkaniu przeciwko Celcie Vigo w Balaídos. Po bolesnej przegranej u siebie, w trakcie celebracji 125-lecia klubu, Flick zdecydował się podjeść do sprawy bardziej psychologicznie.
Po meczu z Celtą Vigo, w którym Barça prowadziła do 84. minuty 2:0, a mimo to zremisowała, Hansi Flick dał swoim zawodnikom ostrą reprymendę. Jednak według Fernando Polo z Mundo Deportivo wczoraj po spotkaniu z Las Palmas, zamiast powiedzieć zawodnikom prosto w twarz, że źle się spisali, tym razem trener poprosił ich, aby trzymali się razem w chwilach niepokoju.
Flick jest bardzo zadowolony z atmosfery w szatni i nie chce, aby ta seria negatywnych wyników w lidze rozerwała szwy grupy, która do tej pory okazała się bardzo zjednoczona i wspierająca. Trener zdaje sobie sprawę, że drużyna straciła w ostatnich tygodniach na aspekcie fizycznym. W rezultacie zawodnicy nie naciskają tak mocno, ani tak intensywnie, jak kiedyś. Niemiec wierzy jednak, że to się poprawi, ale przede wszystkim chce zadbać o to, aby słabsza forma nie zepsuła atmosfery w szatni.
Flick chce, aby drużyna stanowiła zjednoczony front, aby stawić czoła nadchodzącym meczom w jak najlepszym nastroju, mając nadzieję, że aspekt fizyczny znów będzie wielką zaletą, a zawodnicy powracający po problemach fizycznych (Gavi, De Jong, Lamine Yamal, Olmo, Ferran) również podwyższą swój poziom. Nie można jednak pozwolić, by pojawiły się wątpliwości, ponieważ nadchodzący terminarz (Mallorca, Betis i Borussia Dortmund na wyjazdach z rzędu) jest trudny.
Komentarze (29)