Frenkie de Jong całe spotkanie z Sevillą oglądał z perspektywy ławki rezerwowych oraz strefy dla zawodników rozgrzewających się. Holender nie ukończył przedmeczowego treningu z zespołem, przez pewien dyskomfort trenował osobno, co miało zaważyć na tym, że nie rozpoczął spotkania na Montjuïc od pierwszej minuty, a w ostateczności nie zagrał w ogóle. Aleix Parisé w programie ''Tú Diràs'' stacji RAC1 wyjaśnia, że przyczyną nie była kwestia sportowa ani zdrowotna.
''Frenkie nie zagrał wczoraj nie tylko ze względu na zdrowie. Było coś więcej, co nie spodobało się Flickowi, nie chodzi o karę dyscyplinarną. Było coś... tyle mogę powiedzieć'' - mówi Aleix Parisé w trakcie programu, nie określając dokładnie, o co mogło chodzić niemieckiemu trenerowi. Zapewnia jedynie, że Flick zachował się podobnie jak w przypadku Julesa Koundé, kiedy ten spóźnił się na jedną z sesji treningowych, przez co nie rozpoczął spotkania w wyjściowym składzie.
Ostatecznie zamiast De Jonga na murawie zameldowali się Fermín, Pablo Torre oraz wracający do zespołu po niemal rocznej absencji Gavi. Holenderski pomocnik rozgrzewał się praktycznie całą drugą połowę i można było spodziewać się jego wejścia, choćby ze względu na to, że wynik był bezpieczny, a zebrane minuty podczas średnio intensywnej gry mogłyby zaprocentować w kwestii kolejnych spotkań, w których Frenkie może okazać się znacznie bardziej potrzebny. Hansi Flick postanowił jednak inaczej.
Komentarze (39)