Opozycja intensyfikuje swoje działania. W czwartek przed ponad 1600 osobami zaprezentowana została platforma Som un clam pod hasłem Motor del canvi (silnik zmian). Głównymi twarzami grupy są biznesmen Joan Camprubí i Montal; Jordi Termes, twórca Bizum [hiszpański odpowiednik Blika - przyp. red.]; Jordi Roche, były prezydent Girony i Katalońskiej Federacji Piłki Nożnej; Georgina Sánchez, córka legendarnego "Tente" Sáncheza; i Marta Pascual.
Joan Camprubí ma rodzinne powiązania z katalońskim klubem: jego pradziadek Agustí Montal i Galobart był prezydentem Barçy w latach 1946-1952, a jego dziadek Agustí Montal i Costa kierował klubem w latach 1969-1977.
Joan Camprubí, który pracuje nad projektem od dwóch lat, zabrał głos jako pierwszy, aby podkreślić swoje dziedzictwo i doświadczenie zawodowe. "Być Barçą to być rodziną i nie możemy stracić tych wartości, istnieje ryzyko przekształcenia się w spółkę akcyjną i chcemy napędzać silnik zmian. Dziś robimy krok naprzód. Nie podoba nam się ta sytuacja i jesteśmy nowym ogniem, jesteśmy nowymi pokoleniami. Chcemy Barçy, z której możemy być dumni. Nie chcemy -ismos, jedyne -ismo, jakie znam, to barcelonismo" - powiedział 37-latek.
"Spędziliśmy ponad dwa lata na słuchaniu socios, ponad 3000 z nich. Dwa dni dzielą nas od zgromadzenia, które miało odbyć się osobiście, a odbędzie się online. Dziś Barça nie ma dyrektora generalnego od prawie trzech lat, dyrektorzy odchodzą... ta część musi być znacznie bardziej sprofesjonalizowana. Uważamy, że Barça jest zagrożona zniknięciem. Klub mówi, że unika przekształcenia się w spółkę akcyjną, ale potem pytają o to socios" - stwierdził stanowczo Camprubi.
Georgina Sánchez była zaniepokojona powrotem na nowe Spotify Camp Nou: "Brakuje przejrzystości w polityce cenowej, na Palau... a socios nie są traktowani priorytetowo w powrocie do domu. Chcemy uczciwego powrotu i aby przestali nas oszukiwać dziwnymi wymysłami" - powiedziała.
Głos zabrała także Marta Pascual, która przyznała: "Spółka akcyjna to nie jest ani idealne, ani właściwe rozwiązanie. To nie sprawi, że się poprawimy. To, przed czym nie jesteśmy prawnie chronieni, to nieudolność obecnego zarządu, która może przybliżyć nas do tego modelu. Nie możemy wydawać więcej, niż zarabiamy i musimy profesjonalizować klub".
Jordi Roche chciał skupić się na sferze sportowej: "Aby mieć zwycięski cykl, trzeba dbać o La Masię, mieć strategię sportową i wrócić do bycia szanowanym i podziwianym przez instytucje świata piłki nożnej. Nie można we wszystkim naśladować prezydenta Realu Madryt. To żałosne i oburzające. Kiedy mieliśmy własną tożsamość, Barça działała. La Masia jest najlepszą szkołą na świecie, ale myślę, że jest w niebezpieczeństwie. Drzwi zostały otwarte dla międzynarodowych agentów, którzy robią z siebie mistrzów i mają tylko interes ekonomiczny" - zauważył Roche, który krytycznie odniósł się również do traktowania zawodników. "Ostatnio, kiedy Lamine Yamal wrócił ze zgrupowania reprezentacji, nie towarzyszył mu żaden przedstawiciel RFEF ani Barçy".
Na zakończenie prezentacji wystąpił Jordi Termes, twórca Bizum: "Spróbuję podsumować to, co dzieje się z Barçą w jednym zdaniu: Barça musi nauczyć się zarabiać pieniądze. Jeśli nie zarabia, nie możemy płacić piłkarzom i nie możemy się rozwijać. Barça to ogromna firma. Jest jedna rzecz, którą umiem robić bardzo dobrze, a mianowicie zarządzanie biznesem. Firmy muszą się rozwijać. Za zarobione pieniądze musisz inwestować, jeśli nie inwestujesz... umierasz. Trzeba inwestować w stadion, w stronę sportową, w sekcję cyfrową...".
Komentarze (10)