Argentyna po dwóch ostatnich meczach eliminacji mistrzostw świata bez wygranej, powróciła na zwycięską ścieżkę. Zrobiła to w kapitalnym stylu, wygrywając z Boliwią aż 6:0, a gwiazdą spotkania był Lionel Messi, który zdobył trzy bramki i dopisał do tego dwie asysty.
Argentyńczycy otworzyli wynik meczu w 19. minucie gry. Lautaro Martínez asystował przy trafieniu Messiego, który od tego momentu rozpoczął swoje indywidualne show. Bramka byłego gracza Barcelony na 1:0 była jego 110-tym trafieniem w reprezentacji, a na po 90 minutach meczu z Boliwią licznik Argentyńczyka zatrzymał się na 112 bramkach. Messi wyprzedził już Aliego Daei z Iranu (109 - wg serwisu Transfermarkt) i jest obecnie drugim piłkarzem w klasyfikacji zdobytych bramek dla drużyny narodowej, więcej ma tylko Cristiano Ronaldo (131).
Lionel Messi w pierwszej połowie zdołał zrewanżować się Lautaro za asystę, w 43. minucie meczu napastnik Interu Mediolan podwyższył prowadzenie Albicelestes na 2:0, a bramkę w doliczonym czasie gry zdobył Julian Álvarez, również po podaniu Messiego, dzięki czemu Argentyna schodziła na przerwę z trzema bramkami przewagi.
Zespół Scaloniego miał pełną kontrolę nad meczem, dzięki czemu selekcjoner Argentyny mógł spokojnie wprowadzać zmienników. W 69. minucie spotkania na listę strzelców wpisał się piłkarz Botafogo, Thiago Almada, ale końcówka spotkania należała do Messiego, który zdobył w ostatnich minutach gry dwie bramki. W 84. minucie rzeczywistością stała się ''manita'', ale zawodnikowi Interu Miami było wciąż mało i chwilę później ustalił wynik meczu na 6:0, notując tym samym hattricka. Dzięki zwycięstwu z Boliwią Argentyna umocniła się na pozycji lidera w tabeli eliminacji strefy południowo-amerykańskiej. Po 10 kolejkach Albicelestes mają 22 punkty, o trzy więcej niż Kolumbia i o sześć więcej niż trzeci w tabeli Urugwaj.
Komentarze (9)