Środa dostarczyła kibicom Barcelony sporo emocji. Zwłaszcza tym z Polski. Kiedy rozstrzygała się kwestia podpisania kontraktu z byłym bramkarzem reprezentacji Polski i Juventusu Wojciechem Szczęsnym, podopieczni Hansiego Flicka mierzyli się z Getafe. Nie było wielkim zaskoczeniem, że w jedenastce doszło do kilku zmian względem pojedynku z Villarrealem. Między słupkami kontuzjowanego Ter Stegena zgodnie z oczekiwaniami zastąpił Iñaki Peña. W defensywie zagrali Koundé, Cubarsí, Iñigo Martínez oraz Balde, a przed nimi w środku pola wystąpili Eric García, Marc Casadó oraz Pablo Torre. W role skrzydłowych wcielili się Lamine Yamal i pełniący rolę kapitana Raphinha, a przed nimi zagrał oczywiście Robert Lewandowski.
Piłkarze Barcelony wyszli na murawę z koszulkami wyrażającymi wsparcie dla kontuzjowanego kapitana, Ter Stegena. Sam początek spotkania był dość zaskakujący. Getafe potrafiło zaatakować gospodarzy, a doskonałą okazję na to, by otworzyć wynik, miał były skrzydłowy Dumy Katalonii, Carles Pérez. Na szczęście piłka uderzona głową przez skrzydłowego wpadła wprost w rękawice Iñakiego Peñii. Również głową w 11. minucie uderzał Robert Lewandowski. Nie sprawił jednak problemów Sorii, a na dodatek w momencie dośrodkowania Raphinhii znajdował się na pozycji spalonej. Ostatecznie to właśnie Polak otworzył wynik w 19. minucie. Po dośrodkowaniu Koundé fatalny błąd popełnił Soria, odbijając piłkę w kierunku Lewandowskiego, który uprzedził obrońców i trafił do siatki.
W 23. minucie Raphinha dośrodkował, a Lamine Yamal był blisko przechytrzenia bramkarza Getafe, ale piłka przeleciała obok słupka po trąceniu jej przez skrzydłowego. Chwilę później wyborną okazję miał Raphinha, ale nie udało mu się pokonać wychodzącego z bramki Sorii. W 29. minucie znów świetnie uciekł obrońcom Raphinha, jednak uderzył niecelnie. Dwie minuty później do siatki trafił Lewandowski, ale tym razem był na pozycji spalonej. Polak znów był blisko w 33. minucie, Soria nie dał się jednak zaskoczyć. W 41. minucie zza pola karnego uderzył Lamine Yamal, niestety niecelnie. Końcówka pierwszej połowy była już dość spokojna, a wynik nie uległ zmianie.
W przerwie trenerzy obu zespołów nie dokonali żadnych zmian. Po spokojnych minutach w 52. minucie Balde świetnie zagrał do Pablo Torre, ale jego dośrodkowanie już przerwał Soria. Chwilę później dośrodkowywał Lamine Yamal, jednak żaden z partnerów rozlokowanych w szesnastce nie przeciął toru lotu piłki. Coraz więcej swobody miał właśnie młody skrzydłowy Barcelony, na którego obrońcy Getafe nie potrafili znaleźć żadnej recepty. W 58. minucie Lamine Yamal uderzył zza pola karnego, a świetną paradą popisał się Soria. W 71. minucie znów bramkarz Getafe spisał się znakomicie, tym razem broniąc strzał z rzutu wolnego Raphinhi. Chwilę później znów zza pola karnego uderzył Lamine Yamal, ale piłka tylko otarła się o poprzeczkę.
W 76. minucie na boisku pojawił się Pedri, zmieniając strzelca bramki, Roberta Lewandowskiego. Chwilę później piłka po dośrodkowaniu Raphinhi spadła pod nogi Erica Garcíi, ale ten z odległości zaledwie trzech metrów uderzył wysoko ponad poprzeczką. W 82. minucie niewiele gorszą okazję miał Brazylijczyk, niestety uderzył głową nieczysto i niecelnie. W końcówce na boisku pojawili się Hector Fort i Gerard Martin, zastępując Cubarsíego oraz Balde. Kiedy wszyscy czekali już na końcowy gwizdek, wyśmienitą okazję miał jeszcze Borja Mayoral, ale nie trafił w piłkę. Barcelona utrzymała skromne prowadzenie do końca, choć Getafe postawiło bardzo trudne warunki, które niestety zaakceptował sędzia. Najważniejsze są trzy punktu a sam mecz nie pozostanie w naszej pamięci na długo.
Barcelona: Iñaki Peña - Koundé, Cubarsí (mi. 88, Hector Fort), Iñigo Martínez, Balde (min. 88, Gerard Martin) - Casadó, Eric García - Lamine Yamal, Pablo Torre (min. 63, Ferran Torres), Raphinha - Lewandowski.
Getafe: Soria – Djene (min. 87, Rico), Berrocal, Alderete, J. Iglesias - Carles Pérez, Yellu (min. 63, Keita), Luis Milla, Aleñá (min. 63, Arambarri), Álex Sola (min. 63, Borja Mayoral) - C. Uche (min. 80, Yıldırım).
Komentarze (212)