Barcelona jest bardzo ostrożna w kwestii powrotu na boisko Frenkiego de Jonga. Holender wrócił już do pracy z zespołem, odczuwa poprawę w stanie swojej kostki, ale nadal nie jest jasne, kiedy będzie dostępny.
Według dziennika AS, najbardziej optymistyczny wariant zakłada, że Frenkie będzie powołany już na środowy mecz z Getafe, ale są to jedynie spekulacje. Nie ma zakreślonej na czerwono daty powrotu 27-latka. Sytuacja jest dynamiczna, wiadome jest tylko to, że pięć miesięcy po odniesieniu kontuzji Holender nadal nie zagrał meczu. Klub szukał w międzyczasie sposobu na wyleczenie urazu Frenkiego, takim miała być operacja, jednak weto postawił sam piłkarz. Dodatkowo, zdaniem Javiego Miguela, odczucia Holendra zmieniają z się dnia na dzień.
Najnowszy plan zakłada, że Frenkie wróci przed październikową przerwą na mecze reprezentacji. Hansi Flick ma w swoim zespole prawdziwy szpital, jeśli chodzi o środek pola, więc powrót Holendra jest bardzo istotny. Co więcej, sam trener przekazał Frenkiemu swoje wsparcie i nalegał piłkarza, aby ten podjął wysiłek, ponieważ zespół go potrzebuje i mógłby odciążyć on nieco Pedriego i Marca Casadó. Wymieniona dwójka będzie miała najwięcej kilometrów w nogach przy tak napiętym kalendarzu spotkań.
Zamieszanie wokół de Jonga przenosi się również poza aspekty czysto boiskowe. Jak informuje AS, Holender pozostaje głuchy na prośby klubu o spotkanie w celu omówienia ewentualnego przedłużenia kontraktu, który wygasa w czerwcu 2026 roku. Jest to na rękę piłkarzowi, ponieważ daje większe szanse na odejście wraz z końcem sezonu, kiedy pozostanie tylko rok umowy lub ''odcinanie kuponów'' do końca kontraktu i odejście jako wolny zawodnik. Trzeba tu podkreślić, że Frenkie ma jedną z najwyższych pensji w zespole - blisko 35 milionów euro. Fani Barçy są świadomi, w co może grać Holender i dali temu wyraz na prezentacji drużyny, głośno gwiżdząc, kiedy Frenkie de Jong pojawił się na murawie. Wszystko pozostaje w rękach (i nogach) zawodnika.
Komentarze (29)