FC Barcelona łatwo pokonała Gironę wynikiem 4:1, ale nie obyło się bez kontrowersji. Przy wyniku 2:0 piłka trafiła w ramię Iñigo Martíneza, a Alejandro Muñiz Ruiz zdecydował się podyktować rzut karny. Następnie arbiter anulował jedenastkę po konsultacji z VAR-em. Odmiennie tę sytuację interpretuje Mateu Lahoz, były sędzia, a obecny ekspert telewizji Movistar.
Specjalistyczny portal Archivo VAR, analizujący pracę hiszpańskich arbitrów, ocenił decyzję o anulowaniu rzutu karnego jako błędną. Podobnego zdania jest Mateu Lahoz, który przez lata pozostawał jednym z najbardziej rozpoznawalnych arbitrów w LaLidze. "Nie ma żadnej dyskusji. Tego typu zagrania są karane, tak czy siak. Nowością jest to, że wcześniej byłaby to żółta kartka, a teraz nie można jej dać.... W tym przypadku jedyne co mi przychodzi do głowy to wcześniejszy faul na Balde" — wyjaśnił w programie Tiempo de Juego.
Mateu Lahoz stwierdził, że on podyktowałby rzut karny: "To nie jest interpretowanie futbolu, ponieważ istnieje coś takiego jak gol samobójczy. Balde strzelił w kierunku własnej bramki. Natura gry mówi, że są dwie możliwości z powodu błędu Balde: albo Ter Stegen zatrzymuje piłkę, albo piłka wpada do bramki."
"To oczywiste, że nie chcesz zagrać piłki ręką, nawet jeśli jest to zagranie kolegi z drużyny, a nie strzał, ale piłka tak go trafiła. Co więcej, Iñigo Martínez bierze na siebie ryzyko, układając ręce w taki sposób. Z tego powodu ten rzut karny w żadnym wypadku nie powinien zostać anulowany, z mojego skromnego punktu widzenia. Muñiz Ruiz poszedł na rzeź." - kontynuował Mateu Lahoz.
Były sędzia przyznał też, że nie ma najlepszych relacji z młodszym kolegą po fachu: "Mamy z nim dziwną historię, desygnowali go do sędziowania spotkania pomiędzy Barceloną a Gironą, a ja byłem trzecim wyborem, ale osoba odpowiedzialna za wyznaczanie arbitrów nie była z tego zadowolona, uważała, że jest nieprzygotowany. W trakcie Superpucharu rozgrywanego w Arabii Saudyjskiej wściekł się na mnie z powodu mojego komentarza. Powiedziałem, że był bardzo posłuszny zaleceniom Komitetu Technicznego Arbitrów w kwestii odgwizdywania drobnych fauli. Od tego momentu był na mnie wściekły, mam nadzieję, że w przyszłości wyjaśnimy nasze nieporozumienia" - zakończył Lahoz.
Komentarze (38)