Pau Cubarsí to jedno z objawień Barcelony z zeszłego sezonu. Podczas gdy uwaga wszystkich skupia się na przebojowym Laminie Yamalu, obrońca pozostaje trochę z boku. Niewielu wie, że pierwszym klubem 17-latka była Girona, w której grał przez cztery lata, a nawet nosił opaskę kapitańską w kategoriach młodzieżowych.
Cubarsí zaczął występować w Gironie w 2014 roku, jako siedmiolatek. Urodzony w niewielkiej katalońskiej wsi Estanyol obrońca od zawsze wyróżniał się na tle kolegów i już jako jedenastolatek został wypatrzony przez skautów Barcelony i sprowadzony do klubu. "Zobaczyłem go i powiedziałem sobie: "wygląda bardzo dobrze", wyjaśnił Javi García, który pracował wówczas jako skaut Barçy, w wywiadzie dla Diari de Girona.
Obrońca świetnie radził sobie w La Masii i już w wieku 15 lat był zapraszany na treningi pierwszej drużyny. Już rok później zadebiutował w oficjalnym meczu Barçy, a niedługo potem w reprezentacji Hiszpanii, stając się najmłodszym debiutantem w La Furia Roja.
Kibicom Barcelony szczególnie w pamięć zapadł jego występ w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Napoli, który Blaugrana wygrała 3:1, a 17-latek został wybrany najlepszym piłkarzem tamtego spotkania. W zeszłym sezonie Cubarsí miał już okazję odwiedzić Estadi Montivili i został bardzo ciepło przywitany przez lokalnych kibiców, którzy bili mu brawo. Zapewne jednak nie wspomina dobrze tej wizyty z powodu lania, jakie podopieczni Míchela sprawili wówczas przyjezdnym, prawie pozbawiając ich wicemistrzostwa.
Cubarsí powrócił do klubu po dwóch meczach w kadrze U-21, w których rozegrał po 90 minut. Hansi Flick na razie również nie dał mu szansy do odpoczynku, 17-latek był jego wyborem na pozycję środkowego obrońcy w każdym z czterech pierwszych meczów sezonu. W najbliższą niedzielę Pau ponownie odwiedzi swój pierwszy klub i będzie mógł liczyć na ciepłe przyjęcie ze strony trybun. Tym razem liczymy jednak na inny końcowy rezultat.
Komentarze (1)