Raphinha jest ostatnio na ustach wszystkich i zdobył nawet nagrodę dla najlepszego piłkarza sierpnia w LaLidze. Brazylijczyk udzielił wywiadu dla Barça One, w którym był pytany o dobry początek sezonu Barcelony, swoje cele indywidualne i zespołowe czy bycie jednym z kapitanów. Wspominal też rywalizację z PSG oraz naciski ze strony Pedriego, aby strzelił gola lub zaliczyl asystę, co dałoby mu dodatkowe punkty w grze Fantasy.
Sytuacja osobista: Odkąd tu przybyłem, powiedziałbym, że przeżywam swój najlepszy okres. Czuję jednak, że mogę jeszcze znacznie się poprawić i dużo bardziej pomóc, wraz z rozwojem.
Drużyna: Uważam, że mamy się bardzo dobrze. W końcu, kiedy wygrywasz pierwsze cztery mecze, sprawy wychodzą dużo łatwiej. Wiem, że z zewnątrz ludzie są nami podekscytowani. Wiemy jednak też, że sezon dopiero się rozpoczął i musimy iść dalej. Te cztery spotkania są już za nami i teraz trzeba myśleć o przyszłości, o następnych pojedynkach, tym z Gironą i kolejnym. Moim zdaniem zespół jest dość skupiony i ciężko pracuje. Cała drużyna jest skoncentrowana i uważamy, że możemy zrobić dużo dobrego.
Hat-trick: Do tej pory najlepszym meczem, jaki rozegraliśmy, był ten z Valladolidem. Jeśli popełniliśmy jakiś błąd, było ich niewiele. Byłem bardzo szczęśliwy z hat-tricka, pierwszego w mojej karierze. Nadaję duże znaczenie liczbom, ale nie myślę o tym, że muszę rozegrać mecz i zaliczyć hat-trick. Bardzo lubię strzelać, asystować… Ale najważniejsze jest zwycięstwo zespołu, niezależnie od tego, co robię na poziomie indywidualnym. Strzelenie hat-tricka jest jednak naprawdę czymś bardzo wyjątkowym.
Co powiedział Pedri przed wyjściem na boisko na Vallecas: Powiedział, że zapłacił za mnie w Fantasy 49 milionów, a podczas spotkania dodał, że muszę strzelić gola lub zaliczyć asystę. W końcu wyszło nam dobrze w punktacji. On strzelił i ja asystowałem. W następnym spotkaniu powiedział mi, że dalej jestem w jego zespole i potrzebuje goli, żeby zdobyć punkty. Cieszę się, że mu pomogłem, chociaż teraz jest trochę zły, ponieważ zapłacili jego klauzulę i moją i już nie ma ani mnie, ani siebie.
Wyzwania: Stawiam sobie wyzwania w zakresie goli, asyst, MVP meczów, MVP miesiąca… Ale na koniec sezonu powiem wam, czy to osiągnąłem.
Początek w Barçy: Mój pierwszy sezon służył adaptacji i był trochę trudniejszy, przede wszystkim pierwsze sześć miesięcy przed mundialem. Futbol się zmienił, trzeba adaptować się jak najszybciej. Jedną z moich cech jest gra jeden na jednego, uwielbiam stawiać czoła rywalowi, ale mam też inne mocne strony, które mi pomagają i wiele wnoszą do mojego sposobu gry.
Hansi Flick: Nie prosi mnie o nic specjalnego na poziomie indywidualnym, uważam, że nikogo nie prosi. Chce, żebyśmy byli zespołem: kiedy atakujemy, robimy to razem, a kiedy naciskamy pressingiem, robimy to razem, również, kiedy bronimy. Tylko w ten sposób będziemy wygrywać mecze. Gramy 11 na 11, a po drugiej stronie też jest drużyna, która ciężko pracuje w trakcie tygodnia, kiedy grają z nami dają z siebie wszystko. Nie możemy zawieść, trzeba być zawsze gotowym do bronienia i atakowania, o to prosi. Bardzo ciężko pracujemy też fizycznie, żeby nie czuć takiego zmęczenia podczas spotkania. Wiedziałem, że jeśli chcę grać i być w swojej najlepszej wersji, powinienem się dostosować jak najszybciej do pomysłu trenera.
Kapitan: Bycie kapitanem to coś więcej w twoim profilu. Moim zdaniem Robert też mógłby być kapitanem, Jules, Iñigo… Jest wielu, którzy mogliby być kapitanami i są w szatni. Bardzo się cieszyłem z tego wyboru. Gdybym ci powiedział, że spodziewałem się zostać jednym z czterech, skłamałbym. Bardzo się jednak cieszę, ponieważ młodzi i weterani widzą, co robię w środku, w szatni. Bycie kapitanem to nie tylko bycie jednym z czterech, to bycie gotowym we wszystkim, czego potrzebują, walczenie o to, czego potrzebują… Pomoc na boisku i poza nim. Bardzo się cieszę.
Kadra: Mamy bardzo dobry skład. W końcu, kiedy grasz z piłkarzami o bardzo wysokiej jakości i inteligentnymi, wszystko wychodzi ci dużo łatwiej. Jeśli jesteś w Barçy, masz coś w sobie, coś dajesz, coś wnosisz… Nie jest łatwo tu trafić. Kiedy tu przychodzisz, grasz i pokazujesz, dlaczego tu jesteś, wszystko wychodzi dużo łatwiej.
Dani Olmo: Wiele nam daje. I na pewno, my jemu też, a to tworzy zespół, rodzinę. Musimy pomagać jedni drugim. To dobrze wpływa na klub i na nas. Wszyscy mamy wyzwania indywidualne i zespołowe, a osiągniemy je tylko wtedy, gdy będziemy sobie pomagać. Olmo przyszedł i udowodnił, dlaczego Barça chciała go pozyskać. Przyszedł pomóc drużynie, a my przynajmniej możemy pomóc mu w adaptacji w klubie. To, czego ja potrzebowałem, i co miałem.
PSG: Przeżyłem dwa momenty podczas tej rywalizacji. Indywidualnie był to jeden z moich najlepszych meczów w Lidze Mistrzów. Jednak potem jest to poczucie, że to nie wystarczyło, żeby awansować do następnej fazy. Był to jednak dwumecz, który pomógł mi w zyskaniu większej pewności siebie i uwierzeniu w siebie. Później ludzie też bardziej we mnie uwierzyli i zobaczyli, jaki mam potencjał i co mogę wnieść do zespołu.
Cele: Kiedy przychodzisz do takiej drużyny jak Barca, musisz mieć na uwadze, że będziesz walczył o wszystko, czy to będzie Liga Mistrzów, Liga, Superpuchar, Puchar… Jeśli przychodzisz tutaj i nie myślisz o wygrywaniu, jesteś w złym klubie. Jeśli przychodzisz do takiego klubu jak ten, z taką wielkością, twoim celem minimum musi być wygranie wszystkiego.
Spotify Camp Nou: Wzbudza u mnie dużą ekscytację. Czasem jeżdżę z żoną na rowerze i przejeżdżam obok Spotify Camp Nou. Wydaje mi się, że pozostało takie samo, ale wiem, że wszystko odbywa się krok po kroku. Jestem bardzo podekscytowany możliwością zagrania tam.
Komentarze (18)