Raphinha: Moim zdaniem Lewandowski też mógłby być kapitanem

Dariusz Maruszczak

14 września 2024, 12:30

Barca One

18 komentarzy

Fot. Getty Images

Raphinha jest ostatnio na ustach wszystkich i zdobył nawet nagrodę dla najlepszego piłkarza sierpnia w LaLidze. Brazylijczyk udzielił wywiadu dla Barça One, w którym był pytany o dobry początek sezonu Barcelony, swoje cele indywidualne i zespołowe czy bycie jednym z kapitanów. Wspominal też rywalizację z PSG oraz naciski ze strony Pedriego, aby strzelił gola lub zaliczyl asystę, co dałoby mu dodatkowe punkty w grze Fantasy.

Sytuacja osobista: Odkąd tu przybyłem, powiedziałbym, że przeżywam swój najlepszy okres. Czuję jednak, że mogę jeszcze znacznie się poprawić i dużo bardziej pomóc, wraz z rozwojem.

Drużyna: Uważam, że mamy się bardzo dobrze. W końcu, kiedy wygrywasz pierwsze cztery mecze, sprawy wychodzą dużo łatwiej. Wiem, że z zewnątrz ludzie są nami podekscytowani. Wiemy jednak też, że sezon dopiero się rozpoczął i musimy iść dalej. Te cztery spotkania są już za nami i teraz trzeba myśleć o przyszłości, o następnych pojedynkach, tym z Gironą i kolejnym. Moim zdaniem zespół jest dość skupiony i ciężko pracuje. Cała drużyna jest skoncentrowana i uważamy, że możemy zrobić dużo dobrego.

Hat-trick: Do tej pory najlepszym meczem, jaki rozegraliśmy, był ten z Valladolidem. Jeśli popełniliśmy jakiś błąd, było ich niewiele. Byłem bardzo szczęśliwy z hat-tricka, pierwszego w mojej karierze. Nadaję duże znaczenie liczbom, ale nie myślę o tym, że muszę rozegrać mecz i zaliczyć hat-trick. Bardzo lubię strzelać, asystować… Ale najważniejsze jest zwycięstwo zespołu, niezależnie od tego, co robię na poziomie indywidualnym. Strzelenie hat-tricka jest jednak naprawdę czymś bardzo wyjątkowym.

Co powiedział Pedri przed wyjściem na boisko na Vallecas: Powiedział, że zapłacił za mnie w Fantasy 49 milionów, a podczas spotkania dodał, że muszę strzelić gola lub zaliczyć asystę. W końcu wyszło nam dobrze w punktacji. On strzelił i ja asystowałem. W następnym spotkaniu powiedział mi, że dalej jestem w jego zespole i potrzebuje goli, żeby zdobyć punkty. Cieszę się, że mu pomogłem, chociaż teraz jest trochę zły, ponieważ zapłacili jego klauzulę i moją i już nie ma ani mnie, ani siebie.

Wyzwania: Stawiam sobie wyzwania w zakresie goli, asyst, MVP meczów, MVP miesiąca… Ale na koniec sezonu powiem wam, czy to osiągnąłem.

Początek w Barçy: Mój pierwszy sezon służył adaptacji i był trochę trudniejszy, przede wszystkim pierwsze sześć miesięcy przed mundialem. Futbol się zmienił, trzeba adaptować się jak najszybciej. Jedną z moich cech jest gra jeden na jednego, uwielbiam stawiać czoła rywalowi, ale mam też inne mocne strony, które mi pomagają i wiele wnoszą do mojego sposobu gry.

Hansi Flick: Nie prosi mnie o nic specjalnego na poziomie indywidualnym, uważam, że nikogo nie prosi. Chce, żebyśmy byli zespołem: kiedy atakujemy, robimy to razem, a kiedy naciskamy pressingiem, robimy to razem, również, kiedy bronimy. Tylko w ten sposób będziemy wygrywać mecze. Gramy 11 na 11, a po drugiej stronie też jest drużyna, która ciężko pracuje w trakcie tygodnia, kiedy grają z nami dają z siebie wszystko. Nie możemy zawieść, trzeba być zawsze gotowym do bronienia i atakowania, o to prosi. Bardzo ciężko pracujemy też fizycznie, żeby nie czuć takiego zmęczenia podczas spotkania. Wiedziałem, że jeśli chcę grać i być w swojej najlepszej wersji, powinienem się dostosować jak najszybciej do pomysłu trenera.

Kapitan: Bycie kapitanem to coś więcej w twoim profilu. Moim zdaniem Robert też mógłby być kapitanem, Jules, Iñigo… Jest wielu, którzy mogliby być kapitanami i są w szatni. Bardzo się cieszyłem z tego wyboru. Gdybym ci powiedział, że spodziewałem się zostać jednym z czterech, skłamałbym. Bardzo się jednak cieszę, ponieważ młodzi i weterani widzą, co robię w środku, w szatni. Bycie kapitanem to nie tylko bycie jednym z czterech, to bycie gotowym we wszystkim, czego potrzebują, walczenie o to, czego potrzebują… Pomoc na boisku i poza nim. Bardzo się cieszę.

Kadra: Mamy bardzo dobry skład. W końcu, kiedy grasz z piłkarzami o bardzo wysokiej jakości i inteligentnymi, wszystko wychodzi ci dużo łatwiej. Jeśli jesteś w Barçy, masz coś w sobie, coś dajesz, coś wnosisz… Nie jest łatwo tu trafić. Kiedy tu przychodzisz, grasz i pokazujesz, dlaczego tu jesteś, wszystko wychodzi dużo łatwiej.

Dani Olmo: Wiele nam daje. I na pewno, my jemu też, a to tworzy zespół, rodzinę. Musimy pomagać jedni drugim. To dobrze wpływa na klub i na nas. Wszyscy mamy wyzwania indywidualne i zespołowe, a osiągniemy je tylko wtedy, gdy będziemy sobie pomagać. Olmo przyszedł i udowodnił, dlaczego Barça chciała go pozyskać. Przyszedł pomóc drużynie, a my przynajmniej możemy pomóc mu w adaptacji w klubie. To, czego ja potrzebowałem, i co miałem.

PSG: Przeżyłem dwa momenty podczas tej rywalizacji. Indywidualnie był to jeden z moich najlepszych meczów w Lidze Mistrzów. Jednak potem jest to poczucie, że to nie wystarczyło, żeby awansować do następnej fazy. Był to jednak dwumecz, który pomógł mi w zyskaniu większej pewności siebie i uwierzeniu w siebie. Później ludzie też bardziej we mnie uwierzyli i zobaczyli, jaki mam potencjał i co mogę wnieść do zespołu.

Cele: Kiedy przychodzisz do takiej drużyny jak Barca, musisz mieć na uwadze, że będziesz walczył o wszystko, czy to będzie Liga Mistrzów, Liga, Superpuchar, Puchar… Jeśli przychodzisz tutaj i nie myślisz o wygrywaniu, jesteś w złym klubie. Jeśli przychodzisz do takiego klubu jak ten, z taką wielkością, twoim celem minimum musi być wygranie wszystkiego.

Spotify Camp Nou: Wzbudza u mnie dużą ekscytację. Czasem jeżdżę z żoną na rowerze i przejeżdżam obok Spotify Camp Nou. Wydaje mi się, że pozostało takie samo, ale wiem, że wszystko odbywa się krok po kroku. Jestem bardzo podekscytowany możliwością zagrania tam.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (18)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze