W samej końcówce meczu z Rayo Vallecano Marc Bernal starł się przy linii bocznej z Isim Palazonem, w wyniku czego doznał kontuzji i nie był w stanie kontynuować gry. To był znakomity występ 17-latka, który będzie musiał teraz pauzować wiele miesięcy. Kto powinien go zastąpić w roli defensywnego pomocnika?
Od niemal roku wszyscy culés byli przekonani co do tego, że latem tego roku konieczne jest pozyskanie wysokiej klasy piwota. Rzeczywiście, przez wiele miesięcy taki był właśnie cel, lecz eksplozja formy Nico Williamsa na EURO 2024 zmieniła te plany. Ostatecznie transfer Nico zakończył się fiaskiem, a Barcelona nie wróciła do początkowego planu, tylko pozyskała ofensywnego pomocnika Daniego Olmo. Później klub nie wznowił poszukiwań defensywnego pomocnika, chcąc sprowadzić nieco tańszego lewego skrzydłowego, np. Federico Chiesę. To na ten moment również się nie udało.
Barça miała jednak szczęście, że do pierwszej drużyny wszedł Marc Bernal, który wydawał się wręcz idealnym graczem do zamysłu Hansiego Flicka. Uraz więzadła krzyżowego 17-latka sprawia jednak, że zespół znów wraca do punktu wyjścia: W kadrze nie ma nominalnego defensywnego pomocnika, a ci, którzy mogliby dostosować się do tej roli, czyli Frenkie de Jong, Andreas Christensen czy Eric García, są kontuzjowani. Kto zatem zajmie miejsce Bernala w najbliższych meczach?
Pierwszą opcją wydaje się być Marc Casadó, który świetnie rozumiał się z Bernalem w presezonie oraz w meczu 1. kolejki LaLigi z Valencią. 20-latek nie jest jednak typowym "pozycyjnym" piwotem, który ustawia się między obrońcami, bądź tuż przed nimi. Co więcej, od występu z Valencią Casadó nie zanotował ani minuty, co może sugerować, że Flick nie ma do niego aż takiego zaufania. W meczu z Rayo, gdy boisko opuszczał Pedri, niemiecki szkoleniowiec wolał ustawić obok Bernala ofensywnego Fermína Lópeza.
Pozostając przy La Masii, jedną z opcji może być też Pau Prim. Jakiś czas temu mówiono, że to on, a nie Bernal, jest szykowany do przejęcia roli Busquetsa w Barcelonie. Tak się jednak nie stało. Mimo że Prim jest ponad rok starszy od Bernala, to ten drugi był zawodnikiem wyjściowej jedenastki u Rafy Márqueza w Barcelonie Atlétic w zeszłym sezonie. Prim dopiero w tym sezonie awansował do drużyny rezerw i w pierwszym meczu z Realem Union zaprezentował się z dobrej strony. Czy Hansi Flick powoła Prima na najbliższe treningi pierwszego zespołu? Dowiemy się wkrótce.
Pozostaje też możliwość dokonania transferu w ostatnich godzinach okienka transferowego. Czasu jest bardzo mało, bo okienko zamyka się w piątek o północy, a na rynku nie ma zbyt wiele opcji. Nie ma co liczyć, aby nazwiska takie jak Zubimendi czy Kimmich były w tym momencie do "wyciągnięcia". Trzeba zatem spojrzeć na tańsze i bardziej przystępne opcje, a takich również nie jest dużo.
Guido Rodríguez i Mats Wieffer, którzy byli celami Barçy na początku okienka, są już zawodnikami odpowiednio West Hamu i Brighton. Może pojawić się opcja pozyskania za darmo Adriena Rabiota, lecz po pierwsze, nie jest on typowym piwotem, a po drugie jego wynagrodzenie może być zbyt wysokie dla Barcelony. W ostatnich tygodniach pojawiało się także nazwisko N'Golo Kanté, lecz podczas gdy Barça była zainteresowana wypożyczeniem, jego klub Al-Ittihad nie zgadzał się nawet na oferty transferu definitywnego od innych klubów. Na początku okienka pojawiło się też nazwisko Exequiela Palaciosa a Bayeru Leverkusen, lecz na ten ruch może być już za późno, podobnie jak w przypadku Angelo Stillera. A spoglądając na Transfermarkt, najwyżej wycenianym defensywnym pomocnikiem bez klubu, jest obecnie... Grzegorz Krychowiak. Należy zastanowić się zatem, czy pozyskanie nowego zawodnika ma sens.
Komentarze (36)