Joan Fontes, znany ze swoich występów w podcaście Bar Canaletes, podzielił się pewnymi informacjami ze środowiska Barcelony na swoim koncie na platformie X. Wspomniał między innymi o tym, że Vitor Roque dostał ksywkę po... Fábio Rochembacku.
Jak pisze Joan Fontes, sztab szkoleniowy Xaviego nie był zbyt zadowolony z umiejętności technicznych Vitora Roque. Brazylijczyk znany był więc jako "Roquemback", co jest nawiązaniem do innego przedstawiciela tego kraju. Fábio Rochemback, bo o nim mowa, również przychodził do Barcelony jako talent prosto z Brazylii, ale jego kariera nie potoczyła się najlepiej.
Dziennikarz zaznacza w sprawie transferu Vitora Roque, że Xavi potrzebował kogoś, kto napędzi Roberta Lewandowskiego do cięższej pracy. Mimo że przed transferem i tuż po przyjściu brazylijskiego napastnika w mediach panowała narracja, że piłkarz jest lubiany przez trenerów oraz że podoba im się jego praca, to z czasem zaczęło to zanikać.
Piłkarze z La Masii, trenując z pierwszym zespołem, mieli przyglądać się z zaciekawieniem słabej technice Roque. Ich życzeniem było móc trenować w taki sposób, jak Frenkie de Jong, a na pewno nie tak, jak nowy zawodnik z Brazylii. Problemem dla Roque była również aklimatyzacja, a wpływ na gorsze relacje z grupą mogła mieć nawet nadmierna aktywność jego żony w mediach społecznościowych.
Na ten moment sytuacja piłkarza jest niejasna. Klub chce go sprzedać, by poprawić swoją sytuację ekonomiczną, a jeśli do tego dojdzie, to nikt nie powinien uciekać od odpowiedzialności i osoby z klubu powinny wytłumaczyć wszystko związane z tym transferem. Andre Cury (agent Brazylijczyka) nie zgadza się na wypożyczenie, woli sprzedaż definitywną, dlatego szuka się opcji na rynku arabskim. Fontes wspomina również o tym, że Barça nie miała pieniędzy na ściągnięcie klasowego defensywnego pomocnika po wydaniu 3,4 miliona euro na Oriola Romeu, a chwilę później wydała 39 milionów euro (i bonusy) na Vitora Roque.
Komentarze (29)