Barcelona odbędzie dziś kolejny trening, a nowością w Ciutat Esportiva jest obecność Roberta Lewandowskiego i Andreasa Christensena, którzy wracają do treningów po mistrzostwach Europy. Polak znów będzie pracował pod wodzą szkoleniowca, z którym odnosił sukcesy w Bayernie.
Oczy wszystkich są zwrócone przede wszystkim na Lewandowskiego, zwłaszcza ze względu na wspomniany powrót pod skrzydła Hansiego Flicka. W okresie ich wspólnego pobytu w Bayernie 35-latek wygrał wszystkie możliwe trofea i był głównym kandydatem do Złotej Piłki. W Barcelonie liczy się, że dzięki ich współpracy Lewy zdoła nawet poprawić swoją wydajność.
Lewandowski miał trochę czasu na odpoczynek, ponieważ swoje ostatnie spotkanie rozegrał 25 czerwca. Nie zaniedbywał jednak formy w tym czasie, ponieważ według Jordiego Batalli z Mundo Deportivo realizował indywidualny plan pracy podczas swoich wakacji na Majorce. Celem było przybycie Polaka do Ciutat Esportiva w dobrej dyspozycji. Dziś Lewandowski prawdopodobnie przejdzie tylko badania medyczne, ponieważ zaplanowano tylko jedną, poranną sesję treningową. Jutro odbędą się dwa zajęcia.
Postać Christensena też może być jednak ważna dla Barcelony. Po pierwsze, ze względu na kontuzję Ronalda Araujo, która wyklucza go z gry aż do grudnia. Po drugie, Barça nadal nie ma klasycznego defensywnego pomocnika, więc nie można wykluczyć, że Duńczyk stanie się w tym zakresie pewnym rozwiązaniem dla Flicka. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w meczach towarzyskich. Zarówno Lewandowski, jak i Christensen będą mogli szlifować formę podczas tournée po Stanach Zjednoczonych.
Z kolei Relevo na starcie przygotowań do nowych rozgrywek przypomina, że Lewandowski ma w tym sezonie zarobić aż 32 miliony euro brutto. Pensja Polaka zmniejszy się w ostatnim roku obowiązywania jego umowy (do 26 milionów, czyli tyle, ile dostał za minioną kampanię), ale Barcelona może już następnego lata przedwcześnie zakończyć współpracę. Wymogiem jest to, aby Lewy wziął udział w mniej niż 55% meczów Blaugrany (jako podstawowy piłkarz lub grający co najmniej 45 minut). Dla klubu oszczędności wynikające z rozwiązania tak intratnego kontraktu byłyby bardzo duże, ale brak gry Polaka, zwłaszcza u Hansiego Flicka i przy braku większej konkurencji na środku ataku, wydaje się nieprawdopodobnym wariantem.
Komentarze (47)