Przyjście Vitora Roque do Barcelony wywołało kontrowersje jeszcze zanim piłkarz zdążył wsiąść do samolotu. Po pierwsze, był to wielomilionowy transfer, podczas gdy klub jest w ograniczonej sytuacji finansowej, a po drugie, niektórzy uważali, że sprowadzanie go w zimowym okienku ze względu na potrzeby kadrowe byłoby ''sportowym samobójstwem''. Ostatecznie Brazylijczyk rozegrał 350 minut na boisku i zdobył dwie bramki.
Teraz zaczyna od zera. W środę Roque pojawi się w Ciutat Esportiva na początku presezonu, chociaż jego przygotowania do nowych rozgrywek trwają już od kilku tygodni. Brazylijski napastnik wie, że to lato jest kluczowe i mocno pracował nad tym, aby w możliwie najlepszy sposób przygotować się na okres przygotowawczy pod wodzą Hansiego Flicka. Jak pisze Jordi Cardero z Relevo, Roque przez pięć tygodni skupił się na pracy nad eksplozywnością mięśni, czyli zdolnością do wytworzenia jak największej siły w możliwie najkrótszym czasie. Są to ćwiczenia, które wiążą się z dużym obciążeniem i są ryzykowne w sezonie, kiedy ilość meczów jest duża.
Rodzina Vitora jest na miejscu w Barcelonie, co ułatwiło adaptację. Poza tym, jeszcze przed przeprowadzką do Katalonii zmienił swój stan cywilny. Stanu Brazylijczyka nie zmieniła póki co jeszcze Barcelona, która musi go właściwie zarejestrować. Nie jest wiadome jaką rolę będzie pełnił Roque w układance Hansiego Flicka, pewne jest tylko to, że wraz z transferem Marca Guiu do Chelsea ma on jednego konkurenta do gry mniej.
Urodzony w Timóteo napastnik przechodzi okres przygotowawczy, którego nie miał w styczniu. Kiedy przybył do Barcelony musiał dostosować się nie tylko do nowego miejsca, ale również kultury futbolu. Przez pierwsze miesiące musiał przyzwyczaić się do wyższego tempa gry niż w Brazylii. Teraz zapewnia, że jest bardzo pozytywnie nastawiony i zmotywowany do nowych wyzwań: ''Uważa, że nadszedł czas, aby uderzyć pięścią w stół''.
Komentarze (27)