Sytuacja Ronalda Araujo, który pokazuje bardzo dobrą formę na Copa América, nadal jest niewiadomą. Zawodnik unika zdecydowanej odpowiedzi na pytania o pozostanie w Barcelonie i zwleka z przedłużeniem umowy. Jednocześnie ani on, ani Barcelona nie rozważają zakończenia współpracy.
Jak twierdzi Fernando Polo z Mundo Deportivo, Ronald Araujo jest piłkarzem nie na sprzedaż dla Barcelony. Kilka klubów zgłosiło się jednak do niego, aby go skusić, wiedząc, że brakuje mu dwóch lat do końca kontraktu i że nie odpowiedział jeszcze na ofertę przedłużenia umowy, którą FC Barcelona złożyła jego agentom.
Urugwajski środkowy obrońca udzielił chłodnej odpowiedzi, gdy korespondent MD Javier de León zapytał go podczas konferencji prasowej, czy może potwierdzić, że będzie kontynuował grę dla Barçy w przyszłym sezonie. Ronald ograniczył się do stwierdzenia, że jest całkowicie skoncentrowany na Copa América, unikając odpowiedzi, która rozwiałaby wątpliwości.
W obliczu tej sytuacji reakcja Barcelony jest zdecydowana: Jego kontrakt wygasa w 2026 roku, jest on bardzo ważnym graczem dla klubu, na którego liczy Hasni Flick, i jest jednym z kapitanów. Ponadto on sam nie chce zostać sprzedany, ale jeśli jednak będzie chciał odejść i grać dla innego klubu, musi to wyraźnie powiedzieć dyrektorom i przedstawić wielomilionową ofertę.
Według Fernando Polo klub uznaje, że musi to być ponad 100 milionów euro, patrząc na to, ile Chelsea zapłaciła za graczy takich jak Caicedo czy Enzo Fernández. Na tego pierwszego londyński klub wydał 133 miliony euro, a na drugiego 121. Wniosek jest taki, że wartość Araujo, przynajmniej tego lata, jest jeszcze wyższa. Zdaniem dziennikarza Chelsea, Bayern i Manchester United to kluby, które zgłosiły się po Ronalda.
Komentarze (14)