Media sportowe są zgodne: w ciągu najbliższych dni Chelsea wpłaci klauzulę wykupu Marca Guiu, wynoszącą 6 milionów euro, a utalentowany napastnik przeniesie się do Londynu. Wywołało to rozgoryczenie w biurach Barcelony, która chciała zatrzymać Hiszpana, ale nie była w stanie nic zrobić, z powodu niskiej klauzuli, jaka została wpisana do kontraktu zawodnika.
Barça planuje zrobić wszystko, żeby kolejne talenty nie opuszczały jej szeregów za tak skromną rekompensatą. Jest to problem, który Deco napotkał, kiedy obejmował stanowisko dyrektorskie. Kontrakty zawodników w sekcji młodzieżowej zawierały zapisy o klauzulach wykupu, które były stanowczo zbyt niskie. Przypadek Marca Guiu nie był odosobniony, również Cubarsí, Héctor Fort i Fermín López mogli opuścić Barcelonę za półdarmo.
Obecna sytuacja jest bardzo niebezpieczna dla katalońskiego klubu. Nawet jeśli zawodnik nie planuje opuszczać Barçy, może użyć swojej niskiej klauzuli do szantażowania dyrekcji sportowej, żeby wymusić poprawę swojego wynagrodzenia, grożąc odejściem w przypadku braku satysfakcjonującej oferty. Według hiszpańskiego dziennika Marca najwyższym priorytetem Deco jest zmiana takiego stanu rzeczy.
Pomysłem Portugalczyka jest powiązanie klauzuli wykupu piłkarzy sekcji młodzieżowych z liczbą występów w pierwszej drużynie. Jeśli talent któregoś z zawodników wystrzeli i zacznie on regularnie grywać pod okiem Flicka, jego klauzula zostanie zgodnie z warunkami kontraktu podniesiona, zabezpieczając tym samym interesy klubu. Oczywiście może mieć to wpływ na wysokość wynagrodzeń, których będą żądać piłkarze, podpisując mało elastyczny dla siebie kontrakt. Z drugiej strony Barcelona będzie mogła w ten sposób ochronić swoje największe talenty i nie pozwolić, by "caso Guiu" stało się powracającym problemem w katalońskiej ekipie.
Komentarze (22)