Prowadzona przez Michała Probierza drużyna rozegra dziś ostatni mecz na mistrzostwach Europy. Moim zdaniem, powinien to być jednocześnie ostatni występ na wielkim turnieju w wykonaniu Roberta Lewandowskiego, mimo że ten właśnie zapowiedział, że nigdzie się nie wybiera. Choć jednak w przypadku reprezentacji Polski nie da się zastosować do wskazań Perfectu i zejść ze sceny „niepokonanym”, to lepszego momentu na pożegnanie z kadrą jej kapitan może już nie mieć.
Perspektywa fanów drużyn klubowych oraz piłki reprezentacyjnej niekiedy może być zupełnie odmienna. Ci, którzy dopingują przede wszystkim kluby, każde zgrupowanie kadry narodowej mogą widzieć jako niepotrzebny obowiązek dla i tak już przemęczonych piłkarzy. Z kolei fani rywalizacji międzypaństwowej mają swoje argumenty związane z romantyzmem futbolu, a nie tym, kto płaci danemu zawodnikowi pensję.
Jako polscy kibice FC Barcelony od dwóch lat mamy w przypadku Roberta Lewandowskiego unikalną perspektywę – jest on bowiem gwiazdą nie jednej, a dwóch bliskich nam drużyn. W tym konkretnym przypadku, interesy ich obu wydają się zaskakująco zbieżne.
Podobnym być do skały
Zajmijmy się najpierw punktem widzenia kibica FC Barcelony. Robert Lewandowski na starcie najbliższego sezonu będzie obchodził 36-te urodziny. Jednocześnie, pozostanie on w klubie jeszcze co najmniej przez rok, a być może nawet dwa. Choć już w minionych rozgrywkach występy Polaka były przedmiotem wielu dyskusji, to co do jednego możemy się jednak chyba zgodzić wszyscy – 9-tka Barçy zaczęła wyglądać zauważalnie lepiej dzięki dodatkowym, indywidualnym zajęciom.
Oczywiście można mieć nadzieję, że doskonale znający Lewandowskiego Hansi Flick przywróci mu dawną świetność. Niezależnie jednak od tego, jak konkretnie wygląda plan nowego szkoleniowca Blaugrany, trudno mi sobie wyobrazić jakikolwiek wariant, w którym brak wyjazdów na zgrupowania reprezentacji miałby negatywnie wpłynąć na formę Polaka. Dodatkowe dni we wrześniu, październiku oraz listopadzie spędzone w Katalonii Lewy będzie mógł przeznaczyć czy to na indywidualne zajęcia, czy po prostu na odpoczynek.
To drugie może być szczególnie istotne, biorąc pod uwagę trudy kolejnego sezonu. Przypomnijmy, że nowy format Ligi Mistrzów oznacza więcej meczów. To wiąże się z rozszerzeniem kolejki z tradycyjnych wtorków i śród również na czwartkowe wieczory, a także ze zlikwidowaniem styczniowej przerwy w rozgrywkach. Każdy zespół zagra dodatkowe dwa mecze już w fazie grupowej, a aż 16 drużyn zmierzy się w barażowych dwumeczach poprzedzających 1/8 finału. Łącznie zatem piłkarzy mogą czekać aż cztery starcia więcej… co w przypadku Lewandowskiego można by zrównoważyć właśnie wyeliminowaniem z kalendarza meczów międzypaństwowych.
Jak posąg pychy samotnie stać
Korzyści z zakończenia przez Roberta kariery reprezentacyjnej może jednak odnieść nie tylko FC Barcelona, ale i drużyna prowadzona przez Michała Probierza. Niedawny mecz z Holandią, mimo że przegrany, unaocznił, że kadra będzie dalej istnieć bez Lewandowskiego. Choć po starciu z Austrią selekcjoner podkreślił, że dalej liczy na kapitana, to jednocześnie potwierdził, że od pierwszej minuty postawił na alternatywne opcje w ataku, gdyż liczył na narzucenie wyższego tempa gry.
Karierę reprezentacyjną po mistrzostwach najpewniej zakończy Wojciech Szczęsny, dopiero co oficjalnie ogłosił to Kamil Grosicki. Oznacza to, że ze „starej gwardii” Lewandowski zostałby właściwie sam. Pokolenie, które pamięta jeszcze czasy EURO 2012 schodzi już ze sceny. Nie ma zatem sensu, żeby przedłużać obecność na niej akurat w przypadku Roberta. Niech ta reprezentacja ma twarz chociażby Piotra Zielińskiego, który jest już po trzydziestce, niedługo będzie dyrygować drużyną mistrza Włoch, a ostatnio musiał oddawać opaskę kapitańską w trakcie meczu kadry.
Nie bez znaczenia pozostają także rysujące się przed reprezentacją Polski perspektywy. Najbliższy wielki turniej to dopiero mundial, który odbędzie się w 2026 roku. Nawet jeżeli 38-letni wówczas Lewandowski dalej będzie prezentował dobrą formę, to nie ma przecież gwarancji, że w ogóle dane mu będzie zagrać za oceanem. Wśród 48 zespołów, które pojawią się na mistrzostwach świata zagra zaledwie 16 drużyn ze strefy UEFA – aktualnie zaś dobitnie widzimy, w jakim miejscu w Europie znajduje się nasza kadra.
W bezsilnej złości łykając żal, dać się powalić
Być może to właśnie ten ostatni argument powinien być zresztą kluczowy. Nawet bardziej niż o interes klubu oraz kadry, Robert Lewandowski powinien zadbać bowiem o siebie. Lewy jest absolutną legendą polskiego futbolu i zasługuje, żebyśmy dobrze go zapamiętali. Najgorsze, co może się mu przydarzyć, to bycie kojarzonym z machaniem rękami, gdy kadra będzie – odpukać – przegrywać kolejne eliminacje.
Z tego względu, dziś chciałbym zobaczyć ostatni mecz Lewandowskiego na wielkim turnieju, najlepiej uwieńczony bramką. A za kilka miesięcy zorganizowane dla niego spotkanie pożegnalne, w którym pożegnany zostanie ze wszystkimi honorami.
Jestem przekonany, że tak będzie najlepiej dla kibiców Barçy, dla kibiców kadry… i przede wszystkim dla samego Lewandowskiego. Z tego względu, "gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz", liczę, że Robert zmieni zdanie co do kontynuowania kariery reprezentacyjnej.
Gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów (?)
Puśćmy zresztą na chwilę wodze fantazji. Wszystko się udaje, koledzy awansują na mundial, a Lewandowski w 2026 roku przeżywa kolejną młodość… co stoi na przeszkodzie, by drzwi do kadry zostawić lekko uchylone, a nie zamknięte na cztery spusty? Czy Niemcy wyrzucają Toniemu Kroosowi, że w międzyczasie zakończył karierę w kadrze, czy raczej cieszą się z jego powrotu i kolejnych rekordów celnych podań? Czy Argentyńczycy wypominają Leo Messiemu perypetie z rozstaniami i powrotami do reprezentacji, czy też liczy się podniesiony w górę Puchar Świata?
Jestem przekonany, że ewentualny powrót Lewandowskiego do kadry na tak popularny w ostatnich latach last dance podczas turnieju w USA, Meksyku i Kanadzie mógłby zostać świetnie odebrany; odpuszczenie zaś Ligi Narodów i eliminacji do mundialu z pewnością pozytywnie wpłynie na wydłużenie jego kariery.
Śródtytuły stanowią cytaty z utworu "Niepokonani" autorstwa Perfect.
Komentarze (45)