Kolejna kompromitacja Barcelony stała się faktem

Błażej Gwozdowski

4 maja 2024, 17:18

448 komentarzy

Fot. Getty Images

Girona FC

GIR

Herb Girona FC

4:2

Herb Girona FC

FC Barcelona

FCB

  • Artem Dowbyk 4'
  • Cristian Portugues 65', 75'
  • Miguel Gutierrez 67'
  • 3' Andreas Christensen 
  • 45' (k.) Robert Lewandowski 
  • Barcelona przegrała z Gironą 2:4 i spadła na trzecie miejsce w tabeli
  • Goście prowadzili przez ponad godzinę 2:1 po golach Christensena i Lewandowskiego z rzutu karnego, ale wejście Portu okazało się decydujące
  • Szanse na udział w turnieju o Superpuchar Hiszpanii spadły, a Real może świętować tytuł mistrza Hiszpanii 

Barcelona w tym sezonie mogła już walczyć tylko o drugą lokatę w tabeli. W tym kontekście kluczowym meczem było spotkanie z Gironą. Xavi postawił na dość defensywną jedenastkę, poświęcając jednego ze skrzydłowych. W obronie zagrali Koundé, Araujo, Cubarsi i Cancelo, natomiast w środku pola do Christensena, Roberto i Gündoğana dołączył Fermín. W ataku wystąpili Lamine Yamal i Robert Lewandowski.

Spotkanie rozpoczęło się wprost perfekcyjnie dla Barcelony. Już w trzeciej minucie Lamine Yamal zagrał piłkę w kierunku Christensena, który uderzył z kilkunastu metrów bardzo precyzyjnie, dając gościom prowadzenie. Girona odpowiedziała jednak w pierwszej akcji po wznowieniu, kiedy Dowbyk zamienił na bramkę dośrodkowanie z lewego skrzydła Ivana Martína. W siódmej minucie zza pola karnego uderzył Gündoğan, jednak dobrze spisał się Gazzaniga. Chwilę później z najbliższej odległości spudłował Fermín. W 12. minucie groźny strzał z kilkunastu metrów oddał Sergi Roberto, niestety piłka przeleciała obok bramki. Kolejna akcja Barcelony skończyła się już interwencją bramkarza Girony, który popisał się refleksem po strzale Christensena. W 18. minucie odpowiedziała Girona, choć efektem był tylko kolejny rzut rożny.

W 27. minucie groźną akcję faulem przed polem karnym powstrzymał Koundé. W 33. minucie Gazzaniga świetnie przeniósł piłkę nad poprzeczką po kolejnym uderzeniu. Mecz był bardzo intensywny i obie drużyny skupiały się na ofensywie, często zapominając o obronie. W 43. minucie na linii pola karnego padł Lamine Yamal, a Sergi Roberto od razu ruszył do sędziego z pretensjami. Arbiter ukarał kapitana Barcelony żółtą kartką za dyskusję, a sam podszedł do monitora, by ocenić sytuację ponownie. Powtórki potwierdziły, że Miguel faulował i mieliśmy jedenastkę. Do piłki podszedł Robert Lewandowski i okazji nie zmarnował, myląc bramkarza bardzo skutecznie. Przed przerwą wynik nie uległ już zmianie i to Barcelona była bliżej zwycięstwa.

Po zmianie stron Barcelona wyprowadziła kilka groźnych akcji z udziałem Cancelo, Lewandowskiego i Lamine’a Yamala, jednak strzał Portugalczyka obronił Gazzaniga, a pozostałe ataki zostały zastopowane przez obrońców. Z kolei strzał Gündoğana był zbyt lekki, by zaskoczyć golkipera Girony. W 65. minucie fatalne podanie na stratę posłał Sergi Roberto, a Dowbyk odegrał do wprowadzonego chwilę wcześniej Portu, który pokonał Ter Stegena. Ne minęły dwie minuty, a Girona już prowadziła. Tym razem Miguel pokonał niemieckiego bramkarza, który został całkowicie zmylony przez rykoszet. Xavi zareagował, wprowadzając Raphinhę i Pedriego. Tymczasem Portu w dwie minuty zanotował gola i asystę. W 72. minucie znów dryblingiem popisał się Portu, a strzał Herrery obronił Ter Stegen. Tymczasem w 75. minucie było już 4:2, a autorem trafienia był nie kto inny, tylko Portu!

W 79. minucie mieliśmy kolejne zmiany. Ferran zastąpił Lewandowskiego, a Oriol Romeu Sergiego Roberto. Barcelona była jednak przygaszona, bezradna, ospała. Okazję po rzucie rożnym miał Araujo, ale ją zmarnował. W doliczonym czasie gry gości przed utratą piątej bramki najpierw uratował Koundé, wybijając piłkę z linii bramkowej, a następnie Ter Stegen świetną interwencją. Podopieczni Xaviego nie potrafili już odpowiedzieć i ostatecznie przegrali także rewanżowe spotkanie z Gironą. W efekcie spadli na trzecie miejsce w tabeli, a awans do turnieju o Superpuchar Hiszpanii się oddalił.

Girona: Gazzaniga, Eric García, David López (min. 65, Portu), Blind, Miguel, Aleix García, Yangel Herrera, Ivan Martin, Savio (min. 86, Valery), Cyhankow (min. 65, Yan Couto), Dowbyk. 

Barcelona: Ter Stegen, Koundé, Araujo, Cubarsi, Cancelo, Christensen (min. 69, Pedri), Sergi Roberto (min. 79, Oriol Romeu), Gündoğan, Fermín (min. 69, Raphinha), Lamine Yamal (min. 84, Felix), Lewandowski (min. 79, Ferran Torres).

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Pragnę tylko przypomnieć, że gramy z jedna z czołowych drużyn la liga. To nie są ogórki. Graja niezła piłkę. Nasi nie mają najlepszej dyspozycji, graja co mogą. Trzeba wspierać drużynę, a nie wyprzedawać połowę jej składu...

@BISHBASHBOSH uprzedziłeś mnie z tym komentarzem i w pełni go popieram, rywal top patrząc na nasze możliwości w tym sezonie

@BISHBASHBOSH prawda ale gola straciliśmy głupio od razu po wznowieniu gry. Zero koncentracji.
« Powrót do wszystkich komentarzy