Nie dano mu nic za darmo, wszystko wywalczył sobie sam

Dawid Lampa

17 kwietnia 2024, 18:30

40 komentarzy

Fot. Getty Images

Dzień po takich meczach, jak ten z PSG zawsze jest dla kibiców wypełniony pustką, ale porzucając negatywne aspekty tego spotkania, warto skupić się na pozytywach. Na zawodniku, który tak naprawdę nie mógł nic zrobić lepiej. Raphinha tym dwumeczem chyba na dobre zaskarbił sobie szacunek wśród kibiców Barcelony.

(Nie)słusznie krytykowany

Od samego początku kariery w Barçy stale pojawiały się jakieś obiekcje co do Raphinhi. A to ze strony mediów, a to ze strony kibiców, którzy głównie krytykowali jego dyspozycję boiskową. Wiele z tych głosów było słusznych. Raphinha rzeczywiście wyglądał długimi momentami na kogoś, komu brakuje pewności siebie i kogoś, kto tak naprawdę nie wie, co ma robić, będąc rzucanym raz na lewą, a raz na prawą stronę ataku. Mało kto zwracał uwagę na to, że mimo tego wszystkiego Brazylijczyk ciągle dowoził liczby. Czy była to ważna asysta, czy decydujący gol (jak przy grze w dziesiątkę przeciwko Osasunie w sezonie 2022/23), to często był właśnie on.

Mam wrażenie, że Raphinha był za mocno krytykowany za rzeczy, które robił źle, a za mało chwalony za rzeczy, które robił dobrze. Jego przekleństwem stała się tak naprawdę... narodowość. Kibice Barçy słysząc frazę brazylijski skrzydłowy, wyobrażają sobie kręcących rywalami Neymara i Ronaldinho. Tego podświadomie oczekiwano po Raphinhi, co opisywał Albert Blaya w jednym ze swoich tekstów. Jednak gdy już wykorzystano Raphę w inny sposób i udało się znaleźć dla niego miejsce, w którym jego gra może być efektywna, nagle już nie wymaga się od niego brazylijskiej magii.

Kluczowy dwumecz

Raphinha był najlepszym zawodnikiem Barcelony w dwumeczu z PSG. Kropka. Dowiózł skuteczność, zaangażowanie, wielką pracę boiskową, ale przede wszystkim dojechał na mecze z paryskim zespołem mentalnie. Wszedł na poziom Ligi Mistrzów i (nasze ulubione słowo) gdyby Barcelona awansowała do 1/2 finału, z pewnością byłby głównym kandydatem do miana najlepszego piłkarza fazy ćwierćfinałowej. Dwa gole w Paryżu, jeden w Barcelonie i genialne wychodzenie na pozycję. Nie bez powodu Xavi nazywał go najlepszym na świecie w wybieganiu na wolną przestrzeń. Dość powiedzieć, że za mecz na Parc des Princes otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika tygodnia w Lidze Mistrzów.

Mówiąc szczerze, nie spodziewałem się aż tak spektakularnej formy prezentowanej przez Raphinhę. To piłkarz niesamowicie solidny, który swoje pewne braki zawsze potrafi nadrobić wielką pracą na rzecz zespołu, głównie w pressingu. Ciężko było jednak wierzyć, że może być tym, który będzie decydujący, a jednak do momentu czerwonej kartki dla Ronalda Araujo właśnie tak było. Raphinha wyrósł na lidera Barçy, a do tego swoją pewnością siebie ciągnął tę drużynę w górę.

Odnalazł siebie

W pewnym momencie swojej kariery w Barcelonie Rapha był zawodnikiem, który aż za bardzo chciał pomóc drużynie. Kończyło się to zazwyczaj pudłowanymi strzałami, które powinny zakończyć się golem, czy wręcz głupimi stratami lub przyjęciami na kilka metrów w kluczowych sytuacjach. Wyglądało to tak, jakby on sam wymagał od siebie zbyt dużo, a kiedy nie wychodziło, trafiało to w jego psychikę ze zdwojoną siłą. W ostatnim czasie można zwrócić uwagę na to, że jego zachowanie się zmieniło. Nie dość, że Raphinha jest przepełniony pasją do klubu, to do tego bardzo dobrze zaczął rozumieć, co jest jego mocną stroną na boisku i trzyma się tego, by właśnie tym pomagać zespołowi.

Chodzi tu przede wszystkim o jego zaangażowanie w grę defensywną. Bo to, że w ofensywie daje ostatnio to, co powinien dawać, widzimy wszyscy. Zwracam uwagę na jego pracę w obronie z tego powodu, że swoją energią zaraża piłkarzy znajdujących się blisko niego do wyższego pressingu i próby dorównania mu pasją właśnie w doskoku i ciężkiej pracy. 

Oddanie

Jeśli jeszcze nie widzieliście tego, jak po golu Raphinhi cieszyła się jego partnerka, to możecie zobaczyć to TUTAJ. To niesamowite zaangażowanie wybranki serca również musi napędzać chęć do gry zawodnika. Gdy patrzę na Raphinhę i to, co czuje do Barçy jako klubu, to widzę szczerość, która płynie prosto z jego serca. Takie zachowania jak chodzenie po domu w klubowej koszulce (co widać było na Instagram stories jego partnerki), czy staranie się, by pisać posty w mediach społecznościowych w języku katalońskim to tylko niektóre przykłady.

 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Raphinha (@raphinha)

 - Dumny z tej kadry, dumny z tego klubu. Zabiję i umrę dla każdego z was. Na zawsze Barça! - te słowa wiele znaczą i trafiają w serca kibiców, którzy po tym dwumeczu całkowicie zmienili nastawienie do Brazylijczyka. Co prawda, zmieniało się ono już powoli w ostatnich miesiącach, ale starcia z PSG były ostatecznym potwierdzeniem tego, że mamy teraz do czynienia z lepszą wersją Raphinhi.

Zapewnił sobie przyszłość

Media donosiły w zeszłym miesiącu, że kluby z Arabii Saudyjskiej czają się na Raphinhę i chcą za niego zaoferować 80 milionów euro lub nawet więcej. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia, moim zdaniem brazylijski zawodnik wywalczył sobie pozostanie w Barcelonie na kolejny sezon (lub kolejne sezony, zależnie od tego, co będzie dalej prezentował). Raphinha przede wszystkim pokazał, że jeśli potrafi się go dobrze użyć i da się mu wystarczające zaufanie, to on potrafi się za to odpłacić. 

Nigdy nie będzie piłkarzem pokroju Neymara. Nigdy nie będzie porywał tłumów jak Ronaldinho i przechodził trzech graczy w jednej akcji, by strzelić gola. Będzie jedynym w swoim rodzaju Raphinhą, który wyśmienicie wychodzi na pozycję, ma znakomicie ułożoną lewą nogę, potrafi popisać się kreatywnym podaniem i pracuje za dwóch dla dobra drużyny. W Barcelonie nic nie dano mu za darmo, wszystko wywalczył sobie sam.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Dodam jeszcze że Raphinha swietnie zaopiekował się Roque od pomocy z językiem do transportu na i z treningów. Ponoć bardzo dobrze dogaduje się z młodzieżą i poświęca im sporo czasu

na szczęście mamy trzech takich walczaków, a może i czterech: ARAUJO, GAVI, RAPHINHO i KOUNDE

Jako Kibicie jednego z kiedyś najlepszych klubów świata jesteśmy zadowoleni, że ktoś pracuje na boisku, jest zaangażowany, mentalnie przygotowany i ambocjonalnie podchodzi do rywalizacji. Świat się kończy, spadliśmy na głowę...

Jak będzie nap... bramki po tych wejściach za plecy obrońców cały czas, to ja bym nawet grę ofensywną pod niego zrobił. W końcu jakiś piłkarz, który zaczął regularnie strzelać. W defensywie natomiast często go chwalimy. Zaangażowanie, harówka determinacja, branie odpowiedzialności i marnowanie setek. Ja tam go lubię.

Akurat jeśli chodzi o niego, to drugi sezon z rzędu z liczbami DD to naprawdę dobre statystyki ja wiem że ludzie są przyzwyczajeni do kosmosu jaki nam zapewniali Messi-Ronaldo jeśli chodzi o rywalizacje i nikogo nie ruszają już liczby 20 bramek i załóżmy 10 asyst gdzie to dobre liczby są, myślę że śmiało można go zostawić bo przy innym trenerze z dobrym pomysłem na grę może być jeszcze większym naszym atutem, jak dla mnie poszukać kogoś innego na sprzedaż jego zostawić i iść dalej

Pełnowartościowy gracz z charakterem, który na boisku zostawia kawał zdrowia. Cechuje go determinacja i ambicja, walczy na całego, nie odstawia nogi i pomaga w destrukcji.
Do tego świetnie, z wyczuciem wchodzi w linie oponentów i punktuje. Nie można zapomnieć, że dysponuje niezłym strzałem. Nie jest typowym brazylijskim dryblerem, a raczej nietypowym brazylijskim twardym walczakiem.
Generał znalazł mu pozycję, która artykułuje jego cechy. Oby został, na co po prostu zasługuje.

my narzekamy czesto na zaangazowanie zawodnikow na boisku na determinacje, a pierwszego do odstrzalu ustawiamy w kolejce goscia ktory walczy za herb twardziej niz nie jeden wychowanek.
W dobie sprzedawczykow taki zawodnik to skarb.
Też nie uważam ze jest wybitne ale...ja wcale tego od niego nie oczekuje. Znalem jego profil przed przyjsciem do Barcy i nie oczekiwalem ze nagle stanie sie drugim Neymarem.
Wystarczy ze wejdzie za niego Ferran i widzimy roznice.
To jest bardzo wartosciowy zawodnik.

Moim zdaniem potrzebny jest nam ktoś o takim zaangażowaniu i sercu, zwłaszcza, kiedy mamy problemy finansowe i nie możemy sobie kupić kogo chcemy.

Mnie nie przekonał tymi trzema bramkami, zdania o nim nie zmieniłem i jak dla mnie na sprzedaż póki dobrze zapłacą.

Poziomu neymara to nie osiągnie, ale jak dalej tak będzie serducho zostawiać, ciężko trenować to może to być Pan piłkarz!

Moim zdaniem będzie z nim jak po Pedro - niedoceniony pracuś, choć sam byłem sceptyczny co do niego.

mowie to jako kibic Realu, ten gościu zyskał sobie mój szacunek, to jak zapierdala, i idzie do pressingu, na pewno trochę to ze nie ma pewnego miejscami w składzie jakby wymusza na nim by dawał coś extra, ale mimo wszystko widać ze daje 120%, to samo Rodrygo u nas....

To jest jedna z najfajniejszych historii u nas ostatnio w klubie. Daje facet przykład nawet kibicom, że trzeba w życiu walczyć o swoje i mimo swoich wad, które on ma to daje chyba najwięcej wraz z Yamalem w ataku.

Nie dano mu nic za darmo, zapracował na wszystko sam, ciężką pracą swoich pomocników.

Odkąd Xavi zmienił jego ustawienie okazało się, że potrafi nawet ciągnąć zespół - i obecnie osobiście wolałbym by to on został niż np. de Jong.

Liczby go bronią, mimo wszystko skrzydłowy bez dryblingu nie brzmi dobrze.
Chyba jeszcze wiele lat będziemy raz wypychać Raphinie, a raz Ferrana. Obaj mierni jak na taki klub, ale raz jeden będzie mial lepszy okres a raz drugi

Mi on bardzo Pedro przypomina. Niech zostanie, zostawia serducho na boisku, daje liczby, walczy. Nie ma iście brazylijskiej techniki, ale widać ogromne zaangażowanie i tym dużo braków nadrabia.

To nie tylko ten dwumecz tylko od zawsze coś daje drużynie a daje najważniejsze czyli liczby. Drugi rok z rzędu zakończy z double-double bo raczej strzeli do końca sezonu chociaż jedną bramkę.

Ciekawy tekst, fajna laurka, tylko w przypadku Barcy ciągle rodzi się pytanie, czy o jego przyszłości będzie decydował sztab szkoleniowy (który ciągle jest znakiem zapytania) czy księgowi.

Artykuł trochę na wyrost.Oddanie klubowi,walka w obronie i jeden bardzo dobry mecz na pół roku,to za mało żeby w Barcelonie zostać.Tym bardziej kiedy chodzi o zawodnika ofensywnego.Oczywiście ostatnio ma dobry czas, ale trzeba brać pod uwagę całokształt.Jak pojawi się oferta 80+ to sprzedać.

No nie wiem. Zagrał kilka dobrych spotkań i już "niesłusznie krytykowany". Fakt, trochę się ostatnio podniósł z formą i trochę szczęścia ostatnio na niego kapie. Ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Zobaczymy jak znów złapie go spadek formy, co będzie pisane. Lewy uratował tamten sezon i już mało kto o tym pamięta. Teraz by go na taczkach wywieźli. Fani Barcy i zawodników tylko jak wygrywają :D

jak pisałem że jeszcze nam go City będzie chciało podkupić to się śmiali mali ludzie

Mam nadzieję że zostanie

Zawsze sie zgadzalem. Niedoceniany. Jesli go chca to tylko +100.

Miałem dzisiaj właśnie pisać że z pozytywów Raphinia naprawdę się wczoraj postarał

Nie jestem jakimś ogromnym fanem Raphinhi,nie jest on dla mnie typowo "Barcelońskim" skrzydłowym i zamieniłbym go na kogoś klasy Ronaldinho czy Neymara,jednakże nie zmienia to faktu że sam Rapha jest w stanie wypluć płuca za tą koszulkę,i faktycznie utożsamia się z klubem.
Wolę go w 100% niż szczura dembele

Powinni teraz postraszyc kogoś innego, że na sprzedaż, to weźmie się do roboty, jak Raphinia.

Niedocenianie to największy mankament społeczności tego klubu. Wygrane są niezauważalne w porównaniu do porażek, czy słabszej postawy piłkarza

Świetny tekst i w pełni się z nim zgadzam.