Relevo: Wszystko jest w uśmiechu Dembélé

Grzegorz Skowronek

17 kwietnia 2024, 17:00

Relevo

11 komentarzy

Fot. Getty Images

Piłka nożna potrafi być sportem równie pięknym, jak i okrutnym, zwłaszcza jeśli mowa o Lidze Mistrzów. W żadnych innych rozgrywkach nie ma tylu historycznych momentów, chwil strachu, wstydu i zniszczonych marzeń. Ta porażka boli tak samo jak każda inna w Europie, ale w głębi duszy, kiedy miną godziny, dni i tygodnie, pojawi się w myślach coś, co spowoduje inne postrzeganie tego meczu.

Wszystko pozostaje w uśmiechu Dembélé. Ten, o którym myślano, że został zapomniany, kiedy Lamine Yamal był katem dla Nuno Mendesa, a Raphinha udowodnił swoją ogromną wartość, zdobył bramkę w taki sposób, w jaki nigdy wcześniej mu się nie udało. Ostatni uśmiech Ousmane'a Dembélé, patrzącego na stadion, zranił dumę kibica Barcelony.

Jak pisze Relevo, fani przywykli do porażki, do specyficznego sposobu przegrywania, który już nie boli. Ból stał się obojętny, rzeczywistość w jakiej żyje kibic Barçy działała uspokajająco, a każde upokorzenie tłumaczono stoicyzmem. Jednak po drodze coś się zmieniło, Barcelona rywalizowała w sposób, jakiego nie widziano od lat, okazując ukrytą dumę i konkurencyjność. Pojawiła się nadzieja, która wcześniej nie istniała. W pewnym stopniu culés wyobrażali sobie nową rzeczywistość. Odpadnięcie z PSG i jednocześnie rezygnacja z niej jest okropna, ponieważ oznacza pożegnanie z czymś co już uważałeś za swoje, co do ciebie należało. Niestety Liga Mistrzów nie pozwala marzyć o czymś co nie jest twoje, ponieważ zawsze kończy się to tym, że zostanie ci to odebrane. 

Kibic Barcelony zapomniał przez ostatnie lata, co to znaczy być podekscytowanym i znowu czuć ten wewnętrzny ogień i przeżywać wspaniałe wieczory na stadionie. W takie dni jak wczoraj, kiedy Dembélé odbiera nagrodę dla najlepszego zawodnika, nie sposób pomyśleć o tym, jak okrutne mogą być zakończenia snów, które z początku mogą wydawać się pięknymi. To nie porażka jest najgorsza, ale całkowite zaprzeczenie rzeczywistości, którą ty, kibic Barçy, już sobie wyobrażałeś.

Dzisiejszy mecz jest dla tych, którzy dorastali na Lizbonie, Anfield i Rzymie. Ta porażka jest inna, a kojarzyć się z nią będą Lamine Yamal i Pau Cubarsi ze łzami w oczach, którzy już w wieku 17 lat są symbolem obecnej Barçy i spoczywa na nich ciężar odpowiedzialności. Przegrane mecze mogą mieć miejsce częściej niż byśmy sobie tego życzyli, ale jeśli już mają się zdarzać, niech będą to takie noce jak ta, kiedy będzie więcej dumy niż obojętności.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ciekawe czemu nie pisza nic o Lucho, ktory pokazywal wielki triumf na druzgocie Barcy. Szczegolnie przy golu Dembele. No wtedy to szanowal swoj klub.
Złamanie regulaminu serwisu pkt. 9.3.2.

Szkoda że nie był tak skuteczny kiedy przy wyniku 3:0 pędził sam na sam z bramkarzem Liverpoolu i tak kopnął że bramki nie zdobył. Jak było w rewanżu wszyscy wiemy.

MIałla być powtórka z figo a wyszlo na to ze dzieciak wyśmiał camp nou i zakpił z ciuli

KRĄŻĄ PLOTKI ŻE ŚMIEJE SIĘZ HISZPAŃSKICH RASISTÓW TAK PISZA NA X

Gdyby nadal gral w Barsie to nie nie miał by karnego podbnie jak rok temu w meczu Bayerem

Co jak co ale Dzban wygrał im awans.

"Ból stał się obojętny, rzeczywistość w jakiej żyje kibic Barçy działała uspokajająco, . . . . . . . . . . ."
Cudowne, Mniszkówna z "Trędowatą" odpada na starcie :)

Ja tam nie rozumiem zachwytu nad meczem Dembele. Strzelił z prostej sytuacji i wypracował karnego po wielkim błędzie Cancelo. A dryblingi Mu wychodziły? Mijał jakoś naszych wyjątkowo często? Dużo większe zagrożenie było ze strony Barcoli który mieszał naszymi jak chciał.

Niech już się nie zesrają z tym Dembele. Nic dziwnego że czuł satysfakcję po tym ile tu pomyj na niego wylali.

W Barcelonie zawsze mina zes*anego dzieciaka, a tutaj przyjeżdza sobie i uśmieszek po każdej akcji