"Szacunek dla Xaviego"

Michał Gajdek

29 lutego 2024, 10:11

Culemania

14 komentarzy

Fot. Getty Images

Po meczu z Villarrealem, Xavi Hernández ogłosił zamiar odejścia z FC Barcelony po sezonie. W ostatnich dniach pojawiały się jednak medialne spekulacje o tym, że władze klubu rozważają jego pozostanie. Przepytywany przez dziennikarza Deco wskazał, że nie chciał, aby trener odchodził. Teraz do sprawy odniósł się będący blisko szkoleniowca dziennikarz, Javi Miguel, który napisał felieton pod tytułem "Szacunek dla Xaviego". Jego tłumaczenie prezentujemy poniżej.

***

Przekonujące zwycięstwo Barcelony nad Getafe na Montjuïc (4:0) miało konsekwencje równie ciekawe, co surrealistyczne. Jedną z nich była kampania, która pojawiła się w mediach społecznościowych i została podchwycona przez niektórych dziennikarzy. Dotyczy ona możliwości, że Xavi Hernández zmieni zdanie, jeśli zdobędzie jakiś tytuł i ostatecznie zdecyduje się pozostać na ławce rezerwowych Blaugrany. Mantra, która rosła w miarę upływu tygodnia i która stała się głównym tematem najpopularniejszych programów dyskusyjnych o sporcie.

Argument, jaki był przedstawiany polegał na tym, że Joan Laporta miałby więcej niż wystarczające argumenty, aby trener dostrzegł swój błąd związany z opuszczeniem klubu 30 czerwca. Xavi mógłby zmienić decyzję, oceniając, że teraz jest raczej rozwiązaniem niż problemem i zauważając, że nie ma nikogo lepszego od niego do roli kapitana statku w barwach blaugrana.

Wychodząc z założenia, że ​​w świecie futbolu nikt nie może przyjmować niczego za pewnik i że absolutna pewność nie istnieje – nawet w odniesieniu do tego, że Kylian Mbappé podpisze kontrakt z Realem Madryt – jeżeli ktoś rozważa tak radykalną zmianę decyzji przez Xaviego, to raczej mało go zna. Trener jest człowiekem, który twardo stąpa po ziemi, kierując się zdrowym rozsądkiem, a kiedy coś postanowi, robi to ze wszystkimi konsekwencjami, bez półśrodków. Nie jest chorągiewką, która zmienia swoje ustawienie w zależności od tego, jak zawieje wiatr. Jego słowa są ostateczne, podobnie jak słowa Jürgena Kloppa, gdy mówi, że uda się na urlop: nikt w Liverpoolu nie bierze pod uwagę tego, że Niemiec ustąpi, jeśli zdobędzie Premier League.

Xavi pokazał to już jako zawodnik, odchodząc z potrójną koroną pod pachą, po rozegraniu swojego ostatniego meczu w bordowo-granatowych barwach w Berlinie, podnosząc "uszaty puchar". Ani Josep Maria Bartomeu, ani Luis Enrique nie byli w stanie zmienić opinii, że jego cykl w Barcelonie dobiegł końca i potrzebuje zmiany otoczenia, w tym przypadku wyjazdu do Kataru.

Teraz znów się apeluje o zmianę decyzji o rezygnacji po sezonie, jeśli zespół coś wygra. Ale nie ma odwrotu. Decyzję tę przemyślano, gotowano na małym ogniu i długo przeżuwano. Xavi odejdzie bez względu na to, co się stanie, choć oczywiście jeżeli zrobi to frontowymi drzwiami, to będzie miał więcej opcji powrotu w średnim terminie, gdy sytuacja klubu będzie nieco lepsza i pozwoli mu np. sprowadzać numery jeden z jego listy.

Jasne, że Laporta będzie naciskał, że kibice będą skandować jego imię i że niejeden zawodnik będzie opłakiwał jego nieuniknione odejście, ale dziedzictwo Xaviego w Barcelonie przeżyje przerwę. Nie wiadomo na ile lat, ale jak dobre wino, wróci udoskonalony, a jeśli uda się obejść bez problemów, które towarzyszyły mu w tym ostatnim sezonie, tym lepiej. 

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Boże drogi, wystarczy, że wygramy z Getafe 4:0 i euforia jakbyśmy rozklepali City albo Real. Kiedyś taką wygrana z Getafe czy Ossasuną to była norma, a dzisiaj jak wygramy wyżej niż jedną bramką to jest radość jak po awansie do finału LM.

@Boss227 o to to to to to to. Bóg zapłać.
« Powrót do wszystkich komentarzy