Sekcja koszykarska Barcelony przegrała w dzisiejszym finale Pucharu Króla z Realem Madryt wynikiem 85:96. Po wyrównanych pierwszych dwóch kwartach meczu do głosu doszli koszykarze z Madrytu, którzy udowodnili swoją świetną formę.
Real Madryt przed rozpoczęciem spotkania był uważany za faworyta. Królewscy przewodzą w tabeli ligowej z ośmioma punktami przewagi nad Barceloną. W ostatnich pięciu koszykarskich Klasykach trzy razy triumfowali koszykarze Realu, dwukrotnie Katalończycy.
Jak można było przypuszczać, spotkanie od samego początku było niezwykle wyrównane. Pierwsza kwarta skończyła się wynikiem 19:19 a w drugiej minimalną przewagę uzyskali koszykarze Barcelony, schodząc na przerwę z prowadzeniem 45:43. Najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem w pierwszej połowie był Mario Hezonja, koszykarz Królewskich, który zaliczył dwanaście punktów, dokładając do tego dwie zbiórki i asystę, a to wszystko przy zaledwie 7 minutach i 40 sekundach spędzonych na boisku w pierwszych dwóch kwartach meczu.
Druga część finału odbyła się pod znakiem coraz większej dominacji Realu Madryt. W trzeciej kwarcie koszykarze ze stolicy Hiszpanii z nawiązką odrobili stratę, wygrywając 23:18.
Barcelona była blisko wyrównania przy wyniku 81:77, ale koszykarze Realu od tego momentu zaczęli grać prawie bezbłędnie. Po chwili na tablicy wyników było już 88:79. Katalończycy zażarcie walczyli o odwrócenie wyniku, zabrakło im jednak jakości. Ostatecznie koszykarze Realu zdobyli Puchar Króla, zwyciężając 96:85.
O porażce Barcelony przesądziła słaba skuteczność w wykonywaniu rzutów wolnych (7/13). Z kolei zawodnicy Realu byli w tym elemencie praktycznie bezbłędni (21/24). Królewscy byli też lepsi w przechwytach (36 do 27) i blokach (6 do 2). Zawodnicy Barçy częściej tracili piłkę i popełniali więcej przewinień.
Komentarze (3)