Mundo Deportivo po raz kolejny zaskakuje bardzo dziwną sensacją transferową. Z przymrużeniem oka czytamy informację o tym, że Jesse Lingard (ex Manchester United) mógłby być opcją dla Barcelony, która nie ma szans na wykonanie transferów gotówkowych. Przypomnijmy, że Anglik jest bez klubu od lipca.
Barcelona znajduje się aktualnie w sytuacji, w której nie jest pewna, czy nowego zawodnika uda się zarejestrować. To wszystko przez problemy z płatnościami za Barça Vision ze strony firmy Libero.
Mundo Deportivo przedstawia Anglika w bardzo dobrym świetle. "Uczestnik Mundialu w Rosji w 2018 roku, w którym zagrał sześć meczów, z czego pięć w pierwszej jedenastce, a do tego strzelił gola". Nie wspomniano o tym, że była to bramka przeciwko prawdopodobnie najsłabszej drużynie na tym turnieju, Panamie... ani o przebiegu kariery Lingarda w kolejnych latach.
Anglik miał latem dołączyć do jednego z zespołów w Arabii Saudyjskiej, ale transfer nie doszedł do skutku z powodów finansowych. Jak czytamy dalej, pieniądze nie byłyby jednak przeszkodą w momencie, w którym Barcelona chciałaby go zakontraktować. Anglik ma oferty z MLS, ale nadal marzy o grze w europejskiej elicie.
Były piłkarz Manchesteru United pojawił się na listach Barcelony już trzy lata temu w zimowym oknie transferowym, ale wtedy zdecydowano się na droższą opcję, czyli Ferrana Torresa. Mundo Deportivo podaje także, że Barcelona mogłaby zarejestrować Lingarda w LaLiga, w dowolnym momencie. To również budzi mocne wątpliwości co do wiedzy dziennikarzy MD, w tym wypadku w zakresie regulacji LaLigi. Okresem na rejestrację zawodników jest bowiem trwające obecnie i kończące się 1 lutego 2024 roku okienko transferowe.
Jakiego "ekstrawaganckiego" zawodnika media będą jeszcze przymierzać do Barcelony?
Komentarze (24)