Wczoraj w finale Superpucharu Hiszpanii zameldował się Real Madryt, pokonując Atlético po dogrywce 5:3. Dzisiaj nadszedł czas, by do Królewskich dołączyła Barcelona, której rywalem w półfinale była Osasuna. Xavi nikogo nie zaskoczył składem. Zabrakło Pedriego i Cancelo, zatem na prawej stronie obrony wystąpił Koundé, a do De Jonga i Gündoğana dołączył w środku pola Sergi Roberto. Parę stoperów utworzyli Araujo i Christensen, lewa obrona należała do Balde, a rywalizację z Felixem znów wygrał Ferran Torres. Pewniakami do gry byli natomiast Iñaki Peña, Raphinha i Robert Lewandowski.
Początek spotkania pomimo przewagi Barcelony w posiadaniu piłki był dość wyrównany. Rywale dwukrotnie byli blisko zdobycia bramki, z kolei o centymetry od zaskoczenia Sergio Herrery był Ferran Torres. Jego strzał z dystansu był jednak niecelny. W 13. minucie z kolei Robert Lewandowski zmarnował świetne podanie Sergiego Roberto, uderzając zbyt łatwo, by pokonać bramkarza Osasuny. Kiedy akcja rozpoczynała się od odbioru w środku pola, to dość łatwo przychodziło Barcelonie stwarzanie okazji strzelecki. Dużo gorzej to wyglądało w ataku pozycyjnym. W 27. minucie wreszcie Gündoğan świetnie uruchomił na skrzydle Koundé, który z kolei szybko dośrodkował w kierunku Sergiego Roberto. Kapitan uderzył jednak nieczysto. Kolejną szansę po rzucie rożnym zmarnował Lewandowski.
W 32. minucie Catena musiał ratować się faulem po tym, jak minął go Raphinha i zmierzał w kierunku pola karnego. Sędzia pokazał żółtą kartkę obrońcy Osasuny. W 39. minucie Budimir widowiskowo ograł Araujo, ale ostatecznie trafił wprost bramkarza Barcelony. Chwilę później z powodu urazu boisko musiał opuścić Raphinha, a w jego miejsce wszedł Lamine Yamal. Barcelona miała w pierwszej połowie kilka okazji, ale ostatecznie nie wykorzystała żadnej z nich. Nie po raz pierwszy w tym sezonie zawodziła skuteczność, jednak i gra zespołu nie była porywająca.
Po zmianie stron nieźle uderzył Ferran, ale piłka po rykoszecie wyszła na rzut rożny. Na pierwszą składną akcję trzeba było poczekać do 58. minuty. W polu karnym dobrze obsłużony został Robert Lewandowski i tym razem nie zawiódł, pokonując pewnym strzałem Sergio Herrerę. Mieliśmy jeszcze analizę VAR, ponieważ Christensen przy odbiorze piłki był więcej niż zdecydowany. Gol został jednak ostatecznie uznany. Na 2:0 mógł podwyższyć Felix, który zmienił chwilę wcześniej Ferrana. Bramkarz Osasuny jednak dobrze interweniował. Z kolei w 76. minucie Koundé dobrze podał do Lewandowskiego, niestety Polaka uprzedził obrońca. W 88. minucie mogło być 1:1, ale w dobrej sytuacji Raúl García posłał piłkę wysoko ponad poprzeczką.
W końcówce Osasuna wyraźnie zaatakowała, bardzo przy tym ryzykując. Barcelona nie potrafiła jednak tego długo wykorzystać i wyprowadzić szybkiego kontrataku. W efekcie broniła się dość głęboko i wręcz wyczekiwała na koniec spotkania. Dopiero w doliczonym czasie gry Felixowi udało się przedrzeć lewym skrzydłem i podać do Lamine’a Yamala, który podwyższył na 2:0. Osasuna jeszcze próbowała ostatkiem sił, zamykając Barcelonę we własnym polu karnym. Nic jednak nie wskórała i to podopieczni Xaviego awansowali do finału, gdzie zmierzą się z Realem Madryt. Wielkiego widowiska dzisiaj nie było, ale plan został wykonany.
FC Barcelona: Iñaki Peña, Koundé, Araujo, Christensen, Balde, Gündoğan, De Jong, Roberto (min. 61, Pedri), Raphinha (min. 42, Lamine Yamal), Lewandowski, Ferran Torres (min. 62, Felix).
CA Osasuna: Sergio Herrera, Areso, Juan Cruz (Kike Barja), David García, Catena, Ruben Peña (min. 78, Mojica), Iker Munoz (min. 70, Moncayola), Aimar Oroz, Arnaiz (min. 69, Raúl García), Budimir, Moi Gómez
Komentarze (314)