Gra Barcelony pozostawia w tym sezonie wiele do życzenia. Katalończycy tylko 3 z 24 meczów tego sezonu wygrali więcej niż jedną bramką, co pokazuje, że drużyna Xaviego miała duże trudności z ograniem większości rywali. To wszystko sprawia, że trener niechętnie sięga po młodszych graczy, choć wcześniej takie rozwiązanie potrafiło wnieść powiew świeżości do gry Blaugrany. Zaskakujące jest to, że Xavi niemal nie próbował szukać poza pierwszym zespołem rozwiązań newralgicznych problemów ze skutecznością czy pozycją defensywnego pomocnika.
Barcelona w zasadzie całą swoją historię korzystała na rozwijaniu młodych zawodników. Nie sięgając już tak głęboko w przeszłość, trzeba podkreślić znaczenie dla zespołu Xaviego takich graczy jak Gavi, Alejandro Balde, Pedri czy Ronald Araujo. Ostatni dwaj nie są wychowankami, ale pierwszy wcale nie miał na początku gwarantowanego miejsca w składzie, a jednak dostał szansę, natomiast Urugwajczyk przebił się z drużyny rezerw. Wydaje się, że w tym sezonie trochę jednak brakuje postawienia na młodzież. W zasadzie jedynym graczem, który dostaje regularnie szanse, jest Lamine Yamal. Pytanie brzmi jednak, czy by takowe otrzymywał, gdyby nie nieoczekiwana z perspektywy klubu decyzja Ousmane’a Dembélé o odejściu oraz liczne absencje Raphinhi na początku rozgrywek.
Przygaszenie Fermina
Drugim młodym piłkarzem stale pracującym z pierwszym zespołem jest Fermin López. 20-latek był sensacją presezonu, a już po rozpoczęciu zmagań strzelał debiutanckie gole w LaLidze i Lidze Mistrzów. Wydaje się jednak, że Xavi niespecjalnie wykorzystał ten rozpęd Fermina na początku rozgrywek. Przez pierwszy miesiąc zmagań 20-latek grał raptem przez cztery minuty. Potem wychowanek zaczął w końcu dostawać szanse w związku z kontuzjami Pedriego i Frenkiego de Jonga. Mimo porażki drużyny dobrze spisał się nawet w październikowym Klasyku. Można było odnieść wrażenie, że dzięki temu Fermin ruszy z miejsca, a jednak w okresie od 7 listopada do 16 grudnia spędził na murawie raptem 149 minut w siedmiu spotkaniach. Łącznie w tym sezonie tylko Iñaki Peña, Sergi Roberto i Marcos Alonso przebywali na boisku krócej niż Fermin. 20-latkowi trudno było w takiej sytuacji zbudować regularność.
Atak nieskuteczny i niezmienialny
Wyżej wymienieni zawodnicy dostają jednak jakieś szanse, bo większość młodych piłkarzy nadal na nie czeka. Trzeba przyznać, że okoliczności meczowe nie sprzyjają stawianiu na niedoświadczonych zawodników. Barcelona stanowczo zbyt często musi gonić wynik albo też bronić minimalnego prowadzenia. Xavi bardzo rzadko odważa się wówczas na wpuszczenie młodego gracza. Zapewne ma to swoje uzasadnienie, ale z drugiej strony już w tym sezonie okazywało się, że ryzyko popłaca. Marc Guiu dostał od Xaviego raptem 44 minuty, a jednak napastnikowi udało się strzelić dwa gole – w tym na wagę trzech punktów w starciu z Athletikiem i wyrównującego trafienia w pojedynku z Antwerpią (choć ostatecznie Barça przegrała).
Nie chodzi o to, żeby 17-latek nagle miał zastąpić w hierarchii Roberta Lewandowskiego. Trzeba jednak przyznać, że Guiu ma nosa do zdobywania bramek (pokazał to również sparing z Club América) i świetne warunki fizyczne do gry na „dziewiątce”. Przy rozczarowującej dyspozycji polskiego napastnika i problemach ze skutecznością całego ataku aż prosi się o więcej minut dla wychowanka. Niekoniecznie 45 – niech to będzie 15-20 minut w co drugim/trzecim/czwartym meczu. Guiu nawet przy tych śladowych okazjach dawał konkrety, więc wpuszczanie go na końcówki jest jak najbardziej zasadne, zwłaszcza że Xavi bardzo rzadko wykorzystuje komplet zmian (w 7 z 24 spotkań).
Narzekanie na skuteczność drużyny, przy jednoczesnym braku otworzenia się na młodych napastników, wydaje mi się niezrozumiałe. Wspomniane 44 minuty Guiu to jedyna szansa dla atakujących spoza pierwszego zespołu. Nie wiem, czy Pau Victor będzie graczem na miarę LaLigi, zwłaszcza że ma już 22 lata, ale może warto było powołać go na więcej niż jeden mecz, skoro w 16 spotkaniach tego sezonu strzelił 11 goli. Oczywiście na ten dorobek pracował tylko na poziomie trzeciej ligi, ale widać, że wychowankowi Girony po prostu „siedzi”, co jest bardzo ważne dla napastnika. Tak utalentowani gracze jak Unai Hernández (częściej pomocnik, ale może też grać na skrzydle) czy Dani Rodríguez też nie dostali choćby minuty, nawet gdy nieobecny był Raphinha. Xavi narzeka na skuteczność swoich napastników, a jednak nie sięga poza pierwszy zespół. Wygląda to trochę tak, jakby na siłę chciał stosować rozwiązania, które się nie sprawdzają.
(Nie)potrzebny defensywny pomocnik
Barcelona ma też poważne problemy w drugiej linii. W zespole brakuje klasowego defensywnego pomocnika, a Oriol Romeu ostatnio co mecz pokazuje, dlaczego można mieć obawy przed wpuszczaniem go na murawę. Tym bardziej dziwi, że jego odpowiednik z rezerw Marc Casado dostał od Xaviego raptem 22 minuty. O ile w przypadku wielu wymienionych w tym artykule graczy problem ich rzadkiej gry to mimo wszystko jakiś detal, to jednak w kontekście pozycji piwota jest to znaczący kłopot przy tej sytuacji kadrowej.
Casado może nie jest idealnym materiałem na defensywnego pomocnika Barcelony, ale jednak powinien dostać więcej szans, skoro Xavi nie ma nikogo poza Oriolem do tej roli. Nie musi to być 90 minut na mecz, ale pół godziny co jakiś czas - na początek jak najbardziej. Gdyby się nie sprawdził, można szukać innych rozwiązań, ale o to właśnie mam największe pretensje do Xaviego, że nawet nie spróbował. Wolał za to postawić na Oriola, który nie nadawał, nie nadaje i nie będzie nadawał się do gry w Barcelonie, albo na wariant z Frenkiem de Jongiem i İlkayem Gündoğanem, który odbiera tym piłkarzom atuty, naraża na eksponowanie ich wad w roli piwota oraz rozregulowuje drugą linię.
Xavi nic by nie stracił, gdyby Casado dostał chociaż z 400 minut w tym sezonie, a trener miałby jakieś materiały do analizy. Zwłaszcza że 20-latek, mimo braków fizycznych, potrafi na odpowiednim poziomie wyprowadzać piłkę. Ponadto jest bardzo inteligentnym piłkarzem i rozwija się w zakresie zdolności przywódczych, a opaski kapitańskiej nie dostał za ładne oczy. Kiedy taki Casado miałby dostać więcej szans, jeśli nie teraz? Dla niego jest to wyraźny sygnał, że Barça nie zamierza na niego stawiać. Tymczasem klub prawdopodobnie znów będzie szukał panicznego rozwiązania w zimowym okienku, które może skończyć się podobnie jak sprawa pozyskania Oriola Romeu. Tak często wychodzi, gdy strategiczną wizję i inwestowanie w systematyczny rozwój piłkarzy zastępują nerwowe posunięcia.
Luki w pomocy
Warto przy tym pamiętać, że Pedri i Frenkie de Jong byli kontuzjowani, więc jak najbardziej była okazja do przeznaczenia jakiejś liczby minut dla młodych pomocników. Zamiast tego Xavi bardzo obciążał Gaviego i İlkaya Gündoğana, któremu w tej sytuacji (i w takiej roli) trudno było utrzymać dobrą wydajność. Kolejny utalentowany pomocnik Aleix Garrido nie dostał nawet minuty w tym sezonie, choć zaraz skończy 20 lat. Nie mogłoby zatem dziwić, gdyby tacy gracze jak on czy Casado szukali możliwości rozwoju gdzieś indziej.
Brak szans dla defensorów
Jeszcze gorzej z perspektywy młodych wygląda sytuacja w obronie, gdzie stoperzy (Mika Faye, Pau Cubarsi) nie dostali nawet minuty. Pierwszy z wymienionych powolutku powinien już dostawać sporadyczne szanse, nie mówię, że wiele, ale chociaż jakieś końcówki konkretnych meczów, żeby wprowadzać go do drużyny, aby w razie czego był gotowy. W końcu Ronald Araujo, Andreas Christensen i Iñigo Martínez nie należą do zawodników o żelaznym zdrowiu, a i Jules Koundé łapał już urazy w Barcelonie.
Barça nie przygotowuje się też na wypadek, gdyby João Cancelo nie mógł zostać w klubie. Hector Fort ma dopiero 17 lat i dużo czasu przed sobą, ale jednak na murawie spędził jedynie 60 minut. Oczywiście w przypadku defensorów tym większe znaczenie mają te zwycięstwa jedną bramką, ponieważ wówczas ich wejście rzeczywiście mogłoby wiązać się z jakimś ryzykiem utraty prowadzenia.
| Piłkarz | Mecze | Minuty |
Wiek |
| Lamine Yamal | 24 | 1093 | 16 l. |
| Fermin López | 18 | 759 | 20 l. |
| Hector Fort | 1 | 60 | 17 l. |
| Marc Guiu | 3 | 44 | 17 l. |
| Marc Casado | 2 | 22 | 20 l. |
| Aleix Garrido | 0 | 0 | 19 l. |
| Mikayil Faye | 0 | 0 | 19 l. |
| Unai Hernández | 0 | 0 | 19 l. |
Z wyboru czy konieczności?
Trudno do listy młodych dopisywać Iñakiego Peñę. Owszem, jest on na początku swojej kariery, ale warto zwrócić uwagę, że to ten sam rocznik co Ronald Araujo czy João Felix. Nie jest co prawda wiekowy jak na bramkarza, jednak gdyby nie kontuzja Ter Stegena mógłby zagrać co najwyżej w ostatniej kolejce Ligi Mistrzów lub w Pucharze Króla. Xavi nie stawiał na niego ze zdecydowania, tylko ze względu na brak wyboru. Co wbrew pozorom bardzo często miało miejsce w Barcelonie w poprzednich latach, choć to materiał na inną opowieść.
Wydaje się, że mecz z Barbastro w Copa del Rey byłby dobrą okazją do gry dla wychowanków, których coraz mniej jest w wyjściowym składzie, ale jeśli gra drużyny Xaviego znów będzie słaba, na murawie i tym razem szybko mogą pojawić się starsi gracze, aby ratować wynik. To jest właśnie zasadniczy problem braku szans dla młodych. Gdy były na horyzoncie spotkania, w których można było pozwolić sobie na głębsze rotacje czy zmiany z ławki, zespół spisywał się na tyle słabo, że nie było komfortu decyzyjnego w tym zakresie.
Młodzi bez szans w rywalizacji
W Barcelonie zwraca się uwagę, że kadra jest naprawdę wąska, co utrudnia rotacje i zachowanie świeżości u podstawowych graczy, zwłaszcza że dochodzą do tego liczne kontuzje. Być może, ale w takiej sytuacji tym bardziej zasadne wydaje się danie szans młodym piłkarzom. Podkreślam, że to nie musi być mecz od pierwszej minuty, może to być wejście z ławki na kwadrans dla jednego nowego wychowanka. Tymczasem z wyjątkiem tych stale pracujących z pierwszym zespołem (Lamine, Fermin) wszyscy pozostali dostali łącznie 126 minut.
W ten sposób nie buduje się projektu, który miałby w zanadrzu alternatywy na wypadek odejścia ważnych zawodników lub słabej formy podstawowych graczy. Zwłaszcza że gdzie jak gdzie, ale akurat w Barcelonie tego talentu jest jednak trochę. Gdyby wybrańcy Xaviego spisywali się bez zarzutu, nie byłoby tematu, ale jednak na tę chwilę znów wygląda to tak, że gracze wybiegają na murawę bez względu na prezentowaną formę. A przecież Xavi miał to zmienić.
Komentarze (44)