Xavi przed pojedynkiem z Valencią musiał mierzyć się z krytyką mediów. Nie krył zresztą zniechęcenia całą sytuacją. Musiał sobie jednak zdawać sprawę z tego, że każde kolejne potknięcie może kosztować go posadę. Do wyjściowej jedenastki powrócił Balde, co oznaczało, że Cancelo został przesunięty na pozycję prawego obrońcy. Na środku bloku obronnego wystąpili natomiast Koundé i Araujo. Poza tym nie było żadnych niespodzianek. W środku pola tercet utworzyli Gündoğan, De Jong i Pedri, na skrzydłach zagrali Felix i Raphinha, a na środku ataku Robert Lewandowski.
Barcelona w tym sezonie miała już wielokrotnie ogromne problemy z koncentracją na początku spotkań. Nie inaczej było dzisiejszego wieczora, ponieważ już w drugiej minucie Valencia miała doskonałą okazję dzięki gapiostwu gości. Szybkie rozegranie autu pozwoliło wypracować okazję do strzału Jaremczukowi. Na szczęście Iñaki Peña był dobrze ustawiony i sięgnął piłkę. Kolejne minuty były bardzo wyrównane, z lekkim wskazaniem na gospodarzy, którzy grali zdecydowanie szybciej. Tymczasem na kolejne faule narzekał Robert Lewandowski i choć miał podstawy, to wolelibyśmy oglądać Polaka w innej roli. W 18. minucie wreszcie uderzył celnie na bramkę, ale nie sprawił wielu problemów golkiperowi Valencii.
W 28. minucie Gündoğan świetnie podał do Lewandowskiego, który od razu złożył się do strzału, ale nie zdołał pokonać Mamardaszwiliego. Dobry strzał z kilkunastu metrów oddał Pedri, jednak piłka przeleciała ponad poprzeczką. W końcówce pierwszej połowy Raphinha dośrodkował w pole karne, gdzie szczupakiem piłkę zgrywał Felix, ale nie dotarła ona do adresata, którym był Robert Lewandowski. Barcelona próbowała i pomimo bardzo przeciętnej gry, stworzyła sobie kilka dogodnych sytuacji. Ostatecznie nie wykorzystała jednak żadnej z nich i pierwsze 45 minut zakończyło się bezbramkowym remisem.
Po przerwie w 52. minucie Cancelo świetnie podał w pole karne do Gündoğana, który oddał jednak niecelny strzał. Wyraźnie brakowało skuteczności. W końcu w 55. minucie Raphinha świetnie wyszedł do podania prostopadłego i wyłożył piłkę Felixowi, który dopełnił formalności, trafiając do pustej bramki. Xavi mógł odetchnąć z ulgą. Tymczasem Barcelona kontynuowała ataki. W 58. minucie znów Portugalczyk strzelał, ale został zablokowany. W 67. minucie Raphinha ograł obrońcę przy linii końcowej i wszedł w pole karne, po czym od razu uderzył na bramkę, jednak Mamardaszwili świetnie interweniował. Valencia odpowiedziała w 70. minucie za sprawą Guillamona, który dobrze opanował piłkę przed szesnastką i uderzył technicznie nie do obrony.
Xavi zareagował i wprowadził na boisko Ferrana Torresa w miejsce Felixa. Hiszpan od razu miał doskonałą okazję po świetnym dośrodkowaniu, ale trafił wprost w bramkarza Valencii. W 82. minucie Ferran znakomicie podał do Raphinhi, który miał przed sobą tylko Mamardaszwiliego i… przegrał ten pojedynek. Z kolei Torres w jednej z kolejnych akcji dośrodkował wprost w rękawice golkipera gospodarzy. W 87. minucie znów pokazał się Raphinha, któremu zabrakło dosłownie kilku centymetrów, by sięgnąć piłkę i skierować do siatki obok wychodzącego bramkarza Valencii. Barcelona walczyła do samego końca, ale nie zdołała zdobyć drugiej bramki. Zabrakło przede wszystkim skuteczności, zwłaszcza w drugiej połowie. Efekt jest jednak taki, że Girona i Real Madryt mogą powiększyć przewagę w tabeli, a Athletic zbliżył się już na zaledwie trzy punkty.
Valencia: Mamardaszwili; Thierry, Diakhaby, Mosquera, Jesús Vázquez (min. 82, Yarek); Pepelu, Guillamon, Jaremczuk (min. 62, Canós), Fran Pérez (min. 72, Amallah); Diego López (min. 81, Foulquier), Duro (min. 81, Mari).
Barcelona: Iñaki Peña; Cancelo, Araujo, Koundé, Balde; De Jong, Gündoğan (min. 81, Lamine Yamal), Pedri; Raphinha, Félix (min. 72, Ferran Torres), Lewandowski.
Komentarze (546)