2 maja 2009 roku. Real Madryt przegrywa z FC Barceloną 2:6. Mimo upływu lat, ten mecz pozostaje w pamięci obu stron, choć ze zgoła różnych powodów. Niedawno zapytany o niego przez dziennikarzy Relevo został Juande Ramos, ówczesny szkoleniowiec Los Blancos. Przedstawiamy tłumaczenie tej części wywiadu.
***
Relevo: Różni znajomi, gdy mówiłem im, że będę przeprowadzać z tobą wywiad, mówili mi, żebym wyciągnął 2:6 z Barçą w 2009 roku. Na początek jedna rzecz: wydaje ci się to niesprawiedliwe, coś normalnego, bolesny wypadek...?
Juande Ramos: Patrz, powiem to z całą naturalnością: 2:6 to prawda, ale to było 2:6 przeciwko Barcelonie Guardioli, która wygrała sześć tytułów. Barcelonie, która w kolejnym sezonie wygrała 5:0 z Realem, a to były te same zespoły. Ta Barça była nieskończenie lepsza od Realu, a my daliśmy radę powalczyć z nimi o ligę. Gdy ja obejmowałem Real [9 grudnia 2008], mieliśmy 14 punktów straty. Gdy nadeszło 2:6 na Bernabéu [2 maja 2009] dzieliły nas 4 punkty. Jeżeli byśmy wygrali, mielibyśmy tylko punkt straty. Hojność i zaangażowanie zespołu było niesamowite, a dla mnie to powód dla satysfakcji. Rozumiem, że 2:6 bardzo boli kibiców, madridistów, tak jak zresztą i mnie. Ale uczucie wygrania 19 meczów, zbliżenia się do Barçy do ostatniej chwili, tak jak to zrobiliśmy, przeważa nad tym. Rozumiem, że profesjonalista widzi to w jeden sposób, a kibic w inny - jedyne co zapamięta kibic, to że było 2:6. Ta Barcelona była dużo lepsza od Realu, nawet jeżeli boli mówienie o tym.
Teraz przynajmniej można o tym mówić, wtedy tak nie było. Schuster powiedział wtedy coś podobnego i został zwolniony.
Problemem jest to, że Schuster powiedział to, będąc trenerem Realu Madryt. A trener Realu Madryt nie może mówić określonych rzeczy, nawet jeżeli je myśli. W tamtym czasie Real tracił 14 punktów, był na piątym miejscu w lidze, a różnica była kolosalna. Rozumiem doskonale, że Schuster to powiedział, bo taka była wówczas rzeczywistość... ale są rzeczy, których nie można powiedzieć, to właśnie kosztowało go posadę.
Z ciekawości, obejrzałeś kiedyś ponownie tę goleadę w El Clásico?
Tak, widziałem ją, widziałem.
Jeden raz? Kilka?
Możliwe, że kilka, żeby przeanalizować to, co się wydarzyło. A wydarzyły się dziwne rzeczy...
Jakie?
Dziwne rzeczy, o których nie mogę mówić, bo nie mam dowodów, ale się wydarzyły.
Mówisz to dlatego, że nie było takiej różnicy między zespołami jak wskazywałby na to wynik?
Były pojedyncze momenty. My zaczęliśmy od prowadzenia 1:0 i w pięć minut wydarzyły się dwa bardzo przesadzone błędy, które odwróciły mecz... nagle zrobiło się 1:2, a potem 1:3 po błędzie Lassa [Diarry]. Strata piłki, która skutkowała kolejną bramką. Nie jest tak, że od tego momentu skończył się mecz, ale dystans zrobił się olbrzymi. Dla mnie ten mecz ma miejsce w tych 5-10 minutach, od 1:0 do 1:2. Tam to zaobserwowałem, przeanalizowałem to i wydarzyły się potężne błędy, trudne do usprawiedliwienia.
Tamta Barça jest najlepszym zespołem, z którym się mierzyłeś?
Bez wątpienia.
***
Jak można się było spodziewać, "dziwne rzeczy", o których mówi Juande Ramos szybko zostały zinterpretowane przez kibiców jednej i drugiej strony jako rzekome błędy sędziowskie. Na Twitterze pojawiają się filmiki pokazujące poszczególne decyzje sędziowskie na korzyść Realu Madryt czy FC Barcelony.
Jak się jednak wydaje, z kontekstu wywiadu jasne jest, że mówiąc o "dziwnych rzeczach" były trener Realu ma na myśli zachowanie swoich własnych zawodników. W każdym razie, Juande Ramos został zwolniony wkrótce po 2:6, a na jego miejsce zatrudniony został Manuel Pellegrini. Ramos pracował jeszcze w CSKA Moskwa, Dnipro oraz Máladze - z tym ostatnim klubem pożegnał się w sezonie 2016/17.
Komentarze (9)