Robert Lewandowski ratuje punkty Barcelonie

Błażej Gwozdowski

12 listopada 2023, 15:05

571 komentarzy

Fot. Getty Images

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

2:1

Herb FC Barcelona

Deportivo Alavés

ALV

  • Robert Lewandowski 53', 78' (k.)
  • 1' Samuel Omorodion 
  • Niedziela, 12 listopada 16:15
  • Estadi Olímpic Lluís Companys
  • Eleven Sports 1
  • Barcelona pokonała Deportivo Alaves 2:1, choć po pierwszej połowie zasłużenie przegrywała 0:1
  • Prowadzenie gościom dał Samu, a po przerwie dwie bramki na wagę trzech punktów zdobył Robert Lewandowski
  • Fatalny początek spotkania zaliczył Kounde, który przegrał kilka ważnych pojedynków, jednak ostatecznie zrehabilitował się świetną asystą przy pierwszej bramce Lewandowskiego

Fatalny mecz przeciwko Szachtarowi Donieck wywołał zdecydowaną reakcję Xaviego podczas konferencji prasowej. Nie próbował już tłumaczyć sposobu gry zespołu absencjami czy dużym natężeniem spotkań, ale skupił się na konieczności szybkiej poprawy przede wszystkim w zakresie organizacji gry. W lidze tym razem czekał rywal zdecydowanie słabszy – Deportivo Alaves. Mimo to desygnowana do gry jedenastka Barcelony była bardzo silna. Xavi ponownie postawił na trójkę stoperów: Kounde, Araujo i Iñigo Martíneza, przesuwając tym samym Cancelo wyżej. W środku pola obok Gündoğana wystąpili Fermin oraz Pedri, a w ataku Felix, Lamine Yamal oraz Robert Lewandowski. 

Początek spotkania był więcej niż dziwny. Xavi zdecydował się na szybkie rozpoczęcie gry długim podaniem. Do przodu ruszył między innym Araujo, czego efektem było pozostawienie w defensywie tylko Cancelo, Kounde i Iñigo Martínez oraz ustawionego przed nimi Gündoğana. To właśnie Niemiec stracił piłkę, a szybki kontratak gości wykończył Samu. Ewidentnie nie tak sobie to rozpoczęcie gry wyobrażał Xavi, gdy ustalał je ze swoimi podopiecznymi. Już w dziewiątej minucie mogło być 2:0 dla Deportivo Alaves, kiedy w polu karnym znalazł się ponownie Samu Omorodion, ale uderzył tylko w boczną siatkę. W 14. minucie snajper gości miał już trzecią okazję i po raz drugi fatalnie spudłował, będąc sam na sam z Ter Stegenem. Barcelona mogła odpowiedzieć za sprawą Lewandowskiego, ale strzał Polaka wybronił Sivera. W 21. minucie spudłował z kolei Fermin, a strzał Felixa odbił bramkarz gości. 

W 31. minucie znów Samu wygrał pojedynek z Kounde i był bardzo blisko zdobycia drugiej bramki. Trudno było zrozumieć, dlaczego Xavi zdecydował się na ustawienie Araujo szerzej i pozostawienie dużo słabszego fizycznie Francuza naprzeciw mierzącego 193 cm Omoridiona. Na szczęście trenerzy ten problem zauważyli i zamienili miejscami obu stoperów, co zdecydowanie pomogło stopować ataki rywali. Gorzej było pod bramką gości, gdzie piłka krążyła zdecydowanie za wolno, by udało się wykreować choćby dwie okazje. Kiedy sędzia użył gwizdka po raz ostatni w pierwszej połowie, trzeba było uczciwie przyznać, że wynik jest korzystny dla gospodarzy. Deportivo Alaves mogło prowadzić do przerwy przynajmniej dwiema bramkami.

Po zmianie stron niezły strzał oddał Cancelo, ale bramkarz dobrze się spisał. Zawrzało po próbie wymuszenia rzutu karnego przez Lamine’a Yamala, na którą arbiter nie dał się nabrać. Barcelona. Wreszcie Kounde świetnie dośrodkował na głowę Lewandowskiego, a Polak świetnie uderzył i doprowadził do wyrównania. Gospodarze cały czas atakowali, ale dużo było w tym przypadkowości i chaosu. Dwukrotnie z dalszej odległości próbował Felix, ale oba techniczne strzały były bardzo niecelne. W 72. minucie dobrze rywali na skrzydle ograł Lamine Yamal i uderzył na bramkę, jednak Sivera dobrze obronił.

Rozpoczynał się ostatni kwadrans meczu, kiedy w pole karne wpadł wprowadzony wcześniej Ferran Torres i został wycięty przez Abqara. Decyzja mogła być tylko jedna – jedenastka. Do piłki podszedł Robert Lewandowski i pewnym strzałem pokonał Siverę. Barcelona znów miała spotkanie pod kontrolą. Deportivo Alaves musiało się bardziej otworzyć, co zaowocowało okazjami do szybkich ataków. Najpierw Lewandowski, a później Ferran Torres zostali złapani na pozycji spalonej. W doliczonym czasie gry świetnie głową uderzył Kike, na szczęście ponad poprzeczką. W samej końcówce piłkę ręką we własnym polu karnym zagrał Oriol Romeu, ale ponieważ jeden z zawodników gości był na pozycji spalonej w momencie podania, sędzia nie musiał tej sytuacji nawet analizować w ramach weryfikacji VAR. Chwilę później zakończył spotkanie, a podopieczni Xaviego wraz z nim samym mogli odetchnąć z ulgą. Dzięki dwóm bramkom Lewandowskiego zwyciężyli, choć poprawy w grze względem poprzednich meczów nie dało się zauważyć. 

FC Barcelona: Ter Stegen, Cancelo, Araujo, Iñigo Martínez, Koundé (min. 70, Balde), Gündoğan, Fermín (min. 63, Raphinha), Pedri (min. 81, Oriol Romeu), Lamine Yamal, Lewandowski, João Félix (min. 70, Ferran Torres).

Deportivo Alaves: Sivera, Gorosabel (min. 85, Tenaglia), Abqar, Rafa Marín, Duarte, Guevara, Blanco (min. 85, Mendes), Javi López, Guridi (min. 79, Hagi), Rioja (min. 63, Rebbach), Samu (min. 79, Kike).

Kilka chwil po ostatnim gwizdku Mateo Busquetsa Ferrera - o 18:15 - nasz redaktor Rafał Kowalczyk (@rkowalczyk7) połączy się z Michałem Gajdkiem (@michalgajdek), który dzisiejszy mecz obejrzy z wysokości trybun Stadionu Olimpijskiego. Podczas programu na żywo przeanalizujemy skład Barcelony, omówimy przebieg spotkania oraz podsumujemy sytuację w tabeli, którą wciąż otwiera niesamowita w tym sezonie Girona.

Zapraszamy do zadawania pytań w komentarzach na czacie YouTube - postaramy się na nie odpowiedzieć podczas transmisji!

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (571)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze