"Socjologiczne barcelonismo"

12 listopada 2023, 10:15

3 komentarze

Fot. Getty Images

Słowa Joana Laporty o socjologicznym madridismo odbiły się szerokiem echem w całym piłkarskim  świecie. Wczoraj odniósł się do nich Florentino Pérez, twierdząc, że właściwym pojęciem byłoby raczej uniwersalne socjologiczne madridismo i próbując przekuć sformułowane przez Laportę pojęcie w coś pozytywnego. Tymczasem w Sporcie ukazał się felieton Joana Canete Bayle, zatytułowany Sociologiczne barcelonismo, będący refleksją na temat "otoczenia" klubu. Zachęcamy do zapoznania się z jego tłumaczeniem.

***

Podczas złotej epoki Barçy w XXI wieku, tej należącej do Messiego, Xaviego, Iniesty, Puyola, Piqué, Guardioli, Suáreza, etc., która rozpoczęła się od uśmiechu Ronaldinho, a zakończyła na 2:8 w Lizbonie i łzach Messiego rok później, myślałem, że ten wspaniały zespół odmienił nie tylko futbol, ale także i klub. Przyzwyczajeni do nuñismo, gaspartismo [pojęcia pochodzące od nazwisk byłych prezesów Barcelony - przyp. redakcji] i wiktymizmu, który kamuflował złe zarządzanie i tragiczne decyzje, tamta Barça pozwalała myśleć, że zakończył się czas madriditis [kompleks wobec Realu Madryt - przyp. redakcji], historycznych niesprawiedliwości, porównywania się i nazwisk sędziów recytowanych niczym w litanii. Dzięki tamtemu zespołowi, rozmawialiśmy o futbolu i wreszcie zapomnieliśmy o czarnej legendzie, tak wpisanej w historię Barçy. "Oni" nie byli spiskiem, który miał na celu zatopienie Barçy, tylko czymś bardziej namacalnym: drużynami, które nasz zespół pokonywał na boisku. 

Wtedy to madridismo cierpiało na barcelonitis [kompleks wobec FC Barcelony - przyp. redakcji]: Barça miała najlepszego piłkarza na świecie, grała jak nikt, wygrywała bardzo często, wywoływała podziw i była kręgosłupem triumfów Hiszpanii podczas dwóch Euro oraz Mundialu. Dla odmiany madridismo podążało za palcem Mourinho, miało świetnego, ale zawistnego cracka, łapało się villarato [teoria spiskowa, zgodnie z którą były prezes hiszpańskiej federacji, Villar, miał wspierać FC Barcelonę - przyp. redakcji] i patrzyło zszokowane, co działo się na boisku. Wydawało się, że to socjologiczne madridismo, by posłużyć się pojęciem ukutym niedawno przez Joana Laportę, nie podniesie się po afroncie, którym był fakt, że najlepsza Hiszpania w historii to najlepsza Barça w historii plus bramkarz, obrońca i pomocnik (pomijalny) Realu. I to prawda, że do dziś tego nie przetrawili. Oprócz tytułów, tamta Barça była nadzieją na zmianę naszego sposobu bycia.

Ale nie udało się. Potrójny kryzys wciągnął Barcelonę (ekonomiczny, instytucjonalny i sportowy), spowodowany przez złe zarządzanie (pandemia uderzyła we wszystkich, nie tylko w Barçę), a w latach chudych klub wrócił do tego, do czego był przyzwyczajony: że reżimowy klub, że socjologiczne madridismo... to zasłony dymne, aby ukryć nie tylko sprawę Negreiry (brzydka, brzydka, brzydka), ale też nieskrywaną dekadencję klubu, który obecnie uważa za heroizm pokonanie fazy grupowej Ligi Mistrzów i nie jest w stanie walczyć o najlepszych zawodników.

Socjologiczne madridismo istnieje, ale tak samo istnieje socjologiczne barcelonismo, wzniosłe ("Najlepszy klub świata"), kainistyczne w kwestiach wewnętrznych (słynne "otoczenie", które często myli pluralizm z filiami, fobiami, narożnikami, urazami, pozerstwem i zemstami), wiktymistyczne i fatalistyczne, które pożera trenerów i zawodników, tak sprzeczne i niespójne, że tęskni za Ligą Mistrzów, a jednocześnie umniejsza tym zdobytym przez innych; nawet reprezentant najnowocześniejszej Barçy, Piqué, uległ tej pokusie.

To boli, bo mogła być to inna Barca. Pomyślałem o tym oglądając serial "Ted Lasso", światowy fenomen, amerykański produkt, który w swoim trzecim sezonie zawarł cameo Pepa Guardioli, bo jego sposób rozumienia gry jest przykładem dla połowy świata. Socjologiczne madridismo nienawidzi Pepa; socjologiczne barcelonismo uniemożliwiło jego dalszy pobyt w klubie. Dziś, na świecie jego nazwisko łączone jest z Manchesterem City, nie z Barçą. Mogła to być inna Barca, która wygrywałaby dzięki swoim zasługom, a gdy przegrywa, to przez zasługi innych; Barca, która nie mówi o socjologii, polityce ani sądach, tylko o sporcie - terytorium, na którym ma dużo do wygrania, bo jest bez wątpienia punktem odniesienia dla całego świata. Barcelonismo, które mówi o sobie samym i nie zajmuje się wywieszaniem banerów przed stadionami innych.

Istnieje jeszcze inne nachylenie socjologicznego barcelonismo. Kibice innych katalońskich klubów mogliby coś o tym powiedzieć, czy to Espanyolu w piłce nożnej, czy Joventutu [Badalona - przyp. redakcji] w koszykówce. Jeżeli prezes Barcelony skarży się na obecne w hiszpańskich mediach, firmach, polityce i społeczeństwie socjologiczne madridismo, co powiedzieliby kibice tych drużyn w odniesieniu do Barçy i Katalonii? Zbyt często Barca, która dumnie obnosi się ze swoją katalońskością i katalonizmem na świecie, przyznaje sobie prawo bycia jedynym reprezentantem katalońskiego sportu. A tak nie jest.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Uznałem, że przetłumaczę ten felieton najwierniej jak umiem, bo jest dobrym punktem wyjścia do dyskusji.

My wszyscy zostawaliśmy kibicami albo niewiele przed świetnymi czasami albo wręcz w ich trakcie. Nie jesteśmy obciążeni tymi dekadami porażek, bo po prostu ich nie przeżyliśmy. Nikogo chyba nie bolą choćby zwycięstwa Realu w LM w latach 50, bo to nie jest coś, co przeżyliśmy sami albo nawet zostało nam „przekazane” przez starsze pokolenia.

Dlatego raczej tutaj do nikogo nie trafia niedawny dyskurs Laporty… ale „twardy elektorat” tutaj jest zupełnie inaczej predysponowany i podatny na takie słowa. Będzie ciekawa „walka” pokoleniowa o kierunek, w którym podąży klub w najbliższych latach.

@michalgajdek z pewnością ten dyskurs nie trafia, a wręcz odstrasza, bo śmierdzi z niego na kilometr populizmem. Odnosiłem jednak wrażenie, że takie osoby jak Laporta na początku tej kadencji i Xavi, są klubowi w tej sytuacji bardzo potrzebne, jeśli mówimy o tożsamości. Pomijając obecną krytykę trenera(po części uzasadnioną, po części nie), myślę że akurat jego wpływ na środowisko był wtedy bardzo dobry. Nie tylko na środowisko - przede wszystkim na piłkarzy, których morale o fundamencie 2:8 i Koemana z oświadczeniami na konferencjach prasowych zdecydowanie podniósł, przyczyniając się także do zwiększenia morale wokół klubu(przypominam dumnie przegrany klasyk 2:3 w superpucharze, od którego temat dumy w ogóle wrócił). Podobnie było z Laportą, którego kampania, mimo że budowana na dość prostych przekazach, często populistycznych(kupimy Halaanda)sprawiła, że klub w jakimś sensie się zjednoczył. Dobrą polityką w tamtym momencie było też sprowadzenie Daniego, który przypomniał o starych czasach. Szkoda tylko, że Laporta nadal tkwi w tym przekazie zamiast iść do przodu, grzęznąc do tego w krytyce, której nie potrafi unieść i do której nie umie się odnieść inaczej, niż odwracając uwagę od problemów, krzycząc o tym, że wszyscy są przeciw nam.

Nie wiem, jakie Ty masz wrażenie, ale myślę, że się zgodzisz co do jeszcze jednej rzeczy - czytam wszystkie konferencje prasowe trenerów Barcelony od schyłkowego Martino, i patrząc na konkretne „kadencje” trenerów łatwo można zauważyć, że z biegiem czasu ich odpowiedzi są ostrzejsze, tak jak zmarszczki na ich twarzach. To szczególnie przypadek Luisa Enrique i Koemana. Pewnie jest to też kwestia ich charakterów, ale nie da się nie zauważyć, że środowisko, także medialne, tych szkoleniowców wymęczyło. A przecież niemała część tych mediów to ludzie połączeni z klubem, zatem klub nie dość, że jest niewolnikiem oczekiwań powrotu do swojej chwały, to jeszcze sam na siebie narzuca presję medialną, pod którą grzęźnie trener i ostatecznie skład. I to jest dopiero tragiczne. Być może więc o tyle z Xavim się zgadzam, że to najtrudniejszy klub na świecie właśnie pod kątem środowiska, które nie potrafi cierpliwie wierzyć w progres i wiesza psy jak leci, gdy nie idzie. Lub gdy nie idzie tak, jak sobie to wymarzyli.

@michalgajdek A jednak jest sporo osób które te zwycięstwa bolą, one też są jak te ostatnie zasługą układów a nie tego co się dzieje na boisku.
« Powrót do wszystkich komentarzy