Trudny kalendarz ligowy Barçy powodem do pesymizmu?

Tomasz Jastrzębski

30 października 2023, 06:00

34 komentarze

Fot. Getty Images

Porażka w sobotnim El Clásico nie jest jedynym zmartwieniem culés. Zmartwień może być oczywiście bardzo wiele, ale jednym zupełnie obiektywnym jest terminarz meczów Blaugrany... A także Realu Madryt. Oczywiście nie możemy zapominać, że na ten moment Barça jest czwarta w tabeli i nie goni jedynie Los Blancos, ale również Gironę i Los Colchoneros. Niemniej jednak, nie da się ukryć, że to podopieczni Ancelottiego są głównymi faworytami do tytułu i to ich będzie najtrudniej złapać.

Zgodnie z dewizą Xaviego: patrzymy tylko na siebie i tylko siebie możemy kontrolować. Jednak sporo kibiców będzie szukać trudniejszych meczów u rywali, z nadzieją na zmniejszenie różnicy punktowej. Cztery punkty straty. To tylko cztery punkty czy aż cztery? Na tym etapie sezonu wydaje się, że tylko. W końcu rok temu, sytuacja po Klasyku wyglądała bardzo podobnie. Z tym, że odczucia z gry zespołu były gorsze, kadra znacznie słabsza i ciężko było znaleźć optymistów nawet wśród najbardziej zagorzałych fanów Barçy. W tym sezonie apetyty były dużo większe, ale realiści przypominali końcówkę poprzednich rozgrywek i przestrzegali przed zbytnim entuzjazmem. Trzeba przyznać, że nie widać za bardzo postępu w stylu gry, i  choć oczywiście nie można abstrahować od licznych kontuzji, to sam Xavi powtarza, że nie mogą być one wymówką. Krytykować można i należy, bo jest za co, ale z oceną końcową warto wstrzymać się, jak sama nazwa wskazuje, do końca sezonu.

Stan gry wygląda tak, że Barça jest na podobnym poziomie co rok temu jeśli chodzi o ligę i prezentowany styl, ale trzeba też przyznać, że w Lidze Mistrzów jest znacznie lepiej niż w poprzednich latach. Nie bez znaczenia jest oczywiście klasa przeciwników w grupie, ale ten awans do fazy pucharowej najsłynniejszych rozgrywek klubowych na świecie, to coś co Barcelonie jest niezmiernie potrzebne. Nie tylko ze względu na morale i radość fanów. Klub po prostu nie może sobie pozwolić na kolejne straty finansowe, a tylko dzięki dalszej grze w Lidze Mistrzów Barça może liczyć na znacznie większe przychody.

Wróćmy jednak do terminarza ligowego i najbliższych meczów Blaugrany do końca roku kalendarzowego, które przedstawiają się następująco:

04.11

Real Sociedad (wyjazd)

12.11

Deportivo Alavés (u siebie)

25.11

Rayo Vallecano (wyjazd)

03.12*

Atlético Madryt (u siebie)

10.12*

Girona (u siebie)

17.12*

Valencia (wyjazd)

20.12*

Almería (u siebie)

*-dokładne daty zostaną jeszcze potwierdzone przez LaLigę

Wśród siedmiu meczów, aż trzy są z zespołami z pierwszej piątki ligowej tabeli, przy czym  Atlético i Girona znajdują się obecnie nad Barceloną. Wyjazdy z Rayo i Valencią, też nie należą do najłatwiejszych. W końcu na Vallecas Blaugrana przegrała przy okazji dwóch ostatnich wizyt. Pozostałe dwa mecze, to w teorii takie, w których zwycięstwo powinno być formalnością. Barça traciła już punkty w takich pojedynkach w tym sezonie, ale były to jednak spotkania wyjazdowe.

A jak to wygląda w przypadku Realu?

05.11

Rayo Vallecano (u siebie)

11.11

Valencia (u siebie)

26.11

Cádiz (wyjazd)

03.12*

Granada (u siebie)

10.12*

Betis (wyjazd)

17.12*

Villarreal (u siebie)

20.12*

Alavés (wyjazd)

 

Nie dość, że Królewscy nie grają w najbliższym czasie z żadnym zespołem z czołówki, to z trzech meczów, które grają przeciwko drużynom z pierwszej dziesiątki, tylko jeden jest na wyjeździe. Mało tego. Podopieczni Ancelottiego, w jesiennej rundzie mają już za sobą większość najtrudniejszych wyjazdów ligowych (Bilbao, Atlético, Girona, Sevilla, Barca). Oprócz zwycięstwa w El Clásico udało im się wygrać na wyjeździe z Los Leónes i Gironą oraz zremisować z Sevillą, a jedyną porażkę w sezonie zaliczyli w derbach Madrytu. Barcelona ze wszystkimi tymi rywalami (plus oczywiście z Realem) będzie musiała się zmierzyć w rundzie wiosennej na wyjeździe i na pewno będzie ciężko zdobyć komplet punktów we wszystkich tych spotkaniach.  A biorąc pod uwagę fakt, iż już ma cztery punkty straty, to nie będzie mogła sobie pozwolić na zbyt wiele potknięć. Zawsze oczywiście można liczyć na to, że Real zgubi punkty z teoretycznie mniej wymagającymi zespołami, ale na ten moment, to Barça traci oczka w meczach, z drużynami, którym daleko do ligowej czołówki (Getafe, Mallorca, Granada). To wszystko sprawia, że cztery punkty straty wyglądają już znacznie gorzej.

Co nam pozostaje? Banał. Wygrywać swoje mecze i zrobić wszystko, żeby gdy już dojdzie do rewanżowego Klasyku, zwyciężyć i to najlepiej lepszym stosunkiem goli. Póki co  ważne jest tu i teraz. Mecz na Santiago Bernabéu dopiero pod koniec kwietnia, a do tego czasu jeszcze sporo trudnych spotkań. Od teraz każde potknięcie będzie bardzo drogocenne, więc czekamy na lepszą grę, która przyniesie nam wiele radości i punktów. A nie da się ukryć, że będzie o to łatwiej, gdy najlepsi gracze będą do dyspozycji Xaviego nie tylko od czasu do czasu. Ale to już temat na zupełnie inny tekst.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (34)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze