Zlatan Ibrahimović ujawnia szczegóły napiętych relacji z Pepem Guardiolą w wywiadzie dla Piersa Morgana

Dariusz Maruszczak

6 października 2023, 08:30

YT: Piers Morgan

99 komentarzy

Fot. Getty Images

Zlatan Ibrahimović udzielił wywiadu brytyjskiemu dziennikarzowi Piersowi Morganowi. Obszernie opowiedział w nim m.in. o swoich napiętych relacjach z Pepem Guardiolą. Szwed wskazywał na konkretne incydenty z udziałem trenera podczas swojego pobytu w Barcelonie, ale też chwalił warsztat szkoleniowca.

Morgan: Mówiłeś wcześniej, że twoim marzeniem była gra dla Barcelony, które zmieniło się w koszmar, prawdopodobnie głównie z powodu zerwania relacji z trenerem Pepem Guardiolą, o którym wielu teraz powiedziałoby, że jest najlepszy na świecie. Miałeś z nim zupełnie inne doświadczenia. Nazywałeś go „tchórzem pozbawionym jaj”.

Ibrahimović: Myślę, że Guardiola jest niesamowitym trenerem. Gdy tam byłem, trenowanie było zupełnie inne w porównaniu do tego, co miałem wcześniej. Jest na kompletnie innym poziomie, dlatego odnosi sukcesy. Jeśli weźmiesz ostatnie 10-15 lat, nigdy nie zajął trzeciego miejsca, zawsze jest pierwszy lub drugi. Jako trener jest niesamowity. Miałem z nim jednak inną sytuację, ponieważ miałem trenera, ale musiałem poznać osobę. Pojawił się problem, którego nie byłem świadomy, ponieważ ja rozwiązuję swoje problemy. Patrzę w oczy i to nie znaczy, że muszę cię lubić lub nie, ale rozwiążemy to. Będziemy bezpośredni i rozwiążemy to w sekundę. Jeśli jest problem pomiędzy dwiema osobami, trzeba go rozwiązać. Zwłaszcza że nie zdawałem sobie sprawy z problemu.

Pamiętam, że zanim przyszedłem do Barcelony, media zawsze mówiły „nie będziesz tu pasował”, „nie będziesz pasował do kultury, tutaj jest inna”, ponieważ byłem tym, kim byłem. I mój błąd polegał na tym, że próbowałem się do tego dopasować, zamiast być tym, kim byłem. Bycie tym, kim jesteś, oznacza bycie doskonałym. Próbowałem jednak być kimś, kim nie jestem. I powiedziałem mu: „słuchaj, jeśli mam dla ciebie zbyt duży nos, powiedz mi, jeśli dziwnie chodzę, powiedz mi, jeśli nie jestem wystarczająco dobry, powiedz mi. Jeśli nie lubisz czegoś, co robię, powiedz mi, rozwiążę problem, odejdę, nie jestem tu po to, żeby przeszkadzać, jestem tu po to, żeby spełnić swoje marzenie”. I nic nie usłyszałem na ten temat. Trzymał to i trzymał. Pierwsze sześć miesięcy były ok, wszystko było dobrze. Dziwne było to, że na pierwszym spotkaniu powiedział mi „pamiętaj, tutaj piłkarze nie przyjeżdżają w Ferrari czy Porsche”. Pomyślałem „dlaczego”...

...już oceniał…

...ale dlaczego? Dzwonisz do mnie codziennie, żeby mnie tu sprowadzić, a potem wysyłasz do mnie takie przesłanie. Bez obaw, nie przyjadę moim samochodem. I nie przyjeżdżałem przez 6-7-8 miesięcy.

Potem zacząłem od dyrektorów, ponieważ radziłbym sobie źle, a ludzie nad nim by narzekali, ale powiedzieli, że nie mogą się angażować, jeśli nie otworzę drzwi. Więc musiałem do niego iść i powiedzieć „co się dzieje”, zatem stworzyłem sytuację, żeby ludzie nad nim mogli zaingerować, ponieważ nie mogliby tego zrobić, gdyby niczego nie było. Poszedłem do niego i zapytałem, czy możemy porozmawiać, w przyjazny sposób. Powiedziałem „słuchaj, nie spisuję się dobrze, myślę, że przy tej sytuacji z Messim, umieszczanie go tam… potrzebuję więcej przestrzeni. Ty mnie sprowadziłeś, więc potrzebuję swojej przestrzeni, aby robić swoje. Ponieważ na sposób, w jakich chcesz, żebym grał, nie jestem na to wystarczająco dobry, lepiej by było, gdybyś wystawił innych graczy”. Byłem otwarty i bezpośredni. Mieliśmy normalną rozmowę, ponieważ nigdy nie miałem problemu z trenerem na poziomie zawodowym. Ta sprawa z nim, nie mieliśmy nawet dyskusji, nie dotarliśmy do tego. Na końcu powiedział spokojnie, bez obaw, zajmę się tym.

Myślę, ok, spoko, wszystko jest załatwione. Następny mecz - jestem na ławce. Ok, nie ma problemu. Nie jestem typem, który pójdzie do trenera i powie „czemu nie gram”, „powinieneś grać mną”. Wychowałem się na ciężkiej pracy, moje podejście jest takie, że dostajesz to, na co zapracujesz, a nie „potrzebuję grać, więc chcę grać”. Drugi mecz - ławka. Trzeci mecz - ławka. Zacząłem się trochę denerwować, ponieważ potrzebuję więcej, żeby się pokazać. Doszedłem jednak do tego, że tu nie chodzi już o moje występy, tylko moim zdaniem czuł się obrażony, że powiedziałem do niego „potrzebuję więcej przestrzeni dla sposobu, w jaki chcę grać”. Co jest ok, on jest trenerem, są złe wyniki, on odchodzi, piłkarze zostają. Szanuję to, ale bądź wobec mnie otwarty i bezpośredni, żebyśmy się rozumieli nawzajem. Czwarty mecz - ławka. I zacząłem robić hałas, ponieważ to już nie jest dla mnie ok. Jestem teraz na ławce z powodu sytuacji, jaką stworzyłem, nie z powodu mojego własnego wyboru, tylko z powodu ludzi nad nim, ponieważ dla nich byłem dużą inwestycją. Po czwartym meczu przyjechałem moim cholernym Ferrari. I wiedziałem, że to stworzy kolejną sytuację, więc zaparkowałem samochód przed jego biurem. Pogrywasz sobie ze mną, to ja będę pogrywał z tobą. Chcesz igrać z ogniem, przyniosę ci ogień, ale spalę cię.

Jak zareagował na to, że zaparkowałeś Ferrari?

Nie powiedział mi nic, ponieważ mnie unikał. Dziwne jest to, że wchodziłem na wspólne śniadanie, a on wychodził i szedł do pokoju. Na boisku nigdy nie wchodził ze mną w kontakt. Gdy się z kimś mijasz na ulicy, zaczynasz gadać „co tam, wszystko ok?”. Gdy szliśmy naprzeciwko siebie, omijał mnie szerokim łukiem.

To dlatego użyłeś frazy „tchórz pozbawiony jaj”?

Tak, ponieważ nie konfrontował się z żadnym problemem, który miał. Wolał używać właściwej osoby, żeby rozwiązać jego problem. Prawdopodobnie powiedziałby teraz „nie rozmawiam o tym, on wciąż ma to w głowie, wciąż o tym mówi”, ale ty zadajesz mi pytanie, a ja na nie odpowiadam. Nie jest tak, że wciąż o tym myślę, ja tylko odpowiadam.

Przyszedł mi do głowy ten incydent z szatni po porażce Barçy z Interem i twoje rzekome rzucenie koszulki treningowej przez pomieszczenie.

Tak, w jego stronę.

Trafiłeś go?

Nie, nie dostał.

Jak zareagował?

Wyszedł z szatni, nie konfrontował się ze mną.

Rozmawiałeś z nim od tego wyjścia?

Nie. Spotkaliśmy się, gdy byłem w United, on był oczywiście w City. Przechodzisz obok graczy, ale nie widziałem go tam. Nie chodzi o to, że go wypatrywałem, ponieważ dla mnie to przeszłość, co się stało, to się nie odstanie. Ale wiem to, że jego najbliższy przyjaciel stałby w korytarzu i czekał aż przejdę, wtedy by wyszedł. Najzabawniejsze jest to, że nic by się nie stało, gdybym się z nim zobaczył.

...Nie zrozum mnie źle, to niesamowity trener, zmienił tę grę, odnosi wiele sukcesów...

A jako człowiek?

Jako człowiek... widzę jego konferencje, widzę, że robi krok do przodu, nie jest tym, którego poznałem. Jestem szczęśliwy z jego powodu. Dzieliliśmy to samo marzenie, nie chcę żadnej krzywdy dla niego. Nie można nienawidzić osoby z powodu takiej sytuacji. On ma swoją odpowiedzialność, a ja swoją. Różnica polega na tym, że ja rozwiązuję swoje problemy. Do dziś nie wiem, jaki był problem.

Uważasz, że powinien mieć odwagę, żeby ci to powiedzieć?

Nie, nie powinien. Powinien uciec [śmiech].

Gdzie byś się umieścił na liście najlepszych piłkarzy w historii pod względem indywidualnych umiejętności?

Po prostu umiejętności, bez wygrywania? Myślę, że jestem najlepszy. Nie żartuję. Jestem najbardziej kompletnym piłkarzem, jaki kiedykolwiek istniał.

Kiedy mówię, że jestem bogiem, myślisz, że żartuję?

Ty mi powiedz…

Nie żartuję. Kiedy wychodzę na boisko, tak się czuję. Czuję się nietykalny, czuję, że zmiażdżę każdego, kto jest na mojej drodze. Taka jest moja mentalność. W boksie Tyson Fury jest mistrzem. Jeśli mnie zapytasz, czy mógłbym go zmiażdżyć, odpowiem tak, zmiażdżyłbym go. W mojej głowie, ale gdybym wszedł na ring, zostałbym na nim przez dwie sekundy. Mentalność polega jednak na tym, że mogę.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (99)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy