Oriol Romeu to kolejny zawodnik Barçy, który udzielił w ostatnich godzinach wywiadu. W rozmowie na antenie RAC1 z Martą Ramon i Aleixem Parise pomocnik Barçy opowiedział o celach Barçy w Lidze Mistrzów, o transferze, a także o sprawach poza sportowych.
Oriol Romeu: Dawno nie grałem w Lidze Mistrzów, ale zawsze zauważam, że drużyny, które wygrywają, są w szczycie swojej formy w kluczowym momencie sezonu. Barcelona w poprzednim sezonie rozgrywała kluczowe mecze, kiedy miała wiele kontuzji i to nie pomagało w dobrej rywalizacji. Jeśli uda się wyjść z grupy i jeśli będziemy mieli do dyspozycji zawodników, którzy w lutym, marcu itd. będą w szczycie swojej formy, uważam tę kadrę za gotową do walki przeciwko jakiejkolwiek drużynie na poziomie europejskim. Czas pokaże. To prawda, że to już parę lat bez takiej rywalizacji w Europie, jakiej byśmy chcieli, ale w tym sezonie taki jest cel, taka jest rzeczywistość.
- Drużyna jest ambitna. Chcemy bardzo dobrze walczyć w LaLidze, ale ewidentnie trzeba skupić się też na Europie, bo to już kilka lat, kiedy nie dochodzi się do etapów, które wszystkich ekscytują, kibiców i oczywiście piłkarzy... W tym sezonie chcemy to zrobić.
- Czy grupa jest przystępna? Grupa nigdy nie będzie łatwa, ale rzeczywiście gramy z drużynami, które być może nie mają doświadczenia z regularnej gry w Europie jak inni, a w porównaniu do innych zespołów, na które mogliśmy trafić..., ale nie ma wymówek. Musimy awansować, musimy grać dobrze i to zrobić.
- Lamine Yamal zaskoczył wszystkich. Robi niewiarygodne rzeczy jak na swój wiek. Dobrze, że możemy mu pomagać, aby nadal dawał nam tyle, co dotychczas, bo ma spektakularną przyszłość i teraźniejszość.
- Dowiedziałem się o zainteresowaniu trenera, który chciał, abym zajmował pozycję piwota, i zaczęliśmy negocjować oraz przyglądać się temu. Było przeciąganie liny, co jest normalne między klubami, i ostatecznie Barça wpłaciła klauzulę wykupu
- Czy dokonałem wysiłku finansowego, aby ułatwić transfer? Tak... były pewne nieporozumienia, było wcześniej tylko porozumienie słowne, a potem zawarto je w kontrakcie... powiedzieliśmy więc, że to część należna Gironie, na którą zasługuje i chcieliśmy to uregulować.
- W Gironie ponownie grałem wedle koncepcji i stylu gry Barçy, co sprawiło, że była opcja powrotu. Bez tego sezonu w Gironie szanse byłyby minimalne.
- Kiedy byłem już w USA z Barceloną, moja żona urodziła drugą córkę! Niestety nie dało się zmienić harmonogramu, więc mówiłem żonie, żeby jeszcze wytrzymała!
- Czy istnieje szansa, że piłkarze też będą wstrzymywać kariery w ramach "urlopu tacierzyńskiego"? Mówiąc szczerze, nawet o to nie pytałem. Bo koniec końców trenowanie, rozgrywanie meczów, podróże stają się tak powszechne..., ale przegapienie narodzin mojej córki... nie sądzę, że będzie więcej okazji do bycia przy porodzie! Moja biedna teściowa nagrywała to wszystko na telefonie, żebym mógł sam to zobaczyć, ale emocje są 20 razy mniejsze... ale taką cenę trzeba zapłacić.
- Jestem zdumiony, jak wiele osób obejrzało film z tańcem Mantón. Nie brałem udziału w zawodach od czterech czy pięciu lat, ale po prostu miałem dzień wolny i się wymknąłem. Rafa Yuste powiedział mi: „Świetnie tańczysz!”.
Komentarze (8)