Media są zgodne: Ansu Fati w najbliższym sezonie nie będzie bronić barw FC Barcelony. Według informacji dziennikarzy, Hiszpan najprawdopodobniej przeniesie się do Brighton. Oznacza to, że w Barçy zwolni się mityczny numer "10" na koszulce. Czy i kto będzie z nim występował w najbliższym sezonie?
Wszyscy wiemy, że popularna "dycha" na plecach to wyróżnienie dla zawodnika, ale jednocześnie i duża odpowiedzialność. W Barcelonie jest ona szczególna - na przestrzeni lat 10-tkę na koszulce mieli chociażby Laszlo Kubala, Luis Suárez, Gary Lineker, Diego Armando Maradona, Michael Laudrup, Romario, Christo Stoiczkow, czy Rivaldo.
Jeżeli chodzi o najnowszą historię, to w XXI wiek Barcelona weszła właśnie z genialnym Brazylijczykiem jako 10-tką. Później jego numer przejął Juan Roman Riquelme sprowadzony z Boca Juniors Buenos Aires. Argentyńczyk rozegrał w Barcelonie jednak zaledwie jeden sezon nim odszedł do Villarreal, a trykot z numerem "10" znów wrócił do przedstawiciela Kraju Kawy. Mowa oczywiście o Ronaldinho, sprowadzonym w 2003 roku, który nosił go aż do końca swojej kariery w Blaugranie w 2008 roku.
Co było później, wszyscy wiemy - właścicielem 10-tki na trzynaście lat stał się najlepszy piłkarz w historii, Lionel Messi. Jego niespodziewane odejście w 2021 roku spowodowało, że numer ten został zwolniony, a klub stanął przed wyborem jego ponownego przydzielenia, co miało być także symbolicznym wyborem następcy Argentyńczyka.
Padło na Ansu Fatiego. Zaledwie 19-letni wówczas wychowanek miał z entuzjazmem zaakceptować zaufanie włodarzy klubu. Z 10-tką na plecach spędził kolejne dwa sezony, w których jednak grał w kratkę, a przede wszystkim często się leczył. Magia numeru w Barcelonie wyraźnie przygasła, co było widać chociażby po klubowych sklepach, gdzie zdecydowanie najczęściej sprzedawane były koszulki z numerem 8, należącym do Pedriego lub z 9-tką Roberta Lewandowskiego.
Odejście Ansu Fatiego spowoduje, że klub może znów stanąć przed zadaniem wyboru barcelońskiej 10-tki. W tym miejscu należy przypomnieć, że o ile istnieje oczywiście opcja, by czasowo pozostawić go bez właściciela (tak, jak czyni to obecnie Real Madryt z 9-tką), to jednocześnie oznaczać to będzie... uszczuplenie kadry. W Hiszpanii bowiem zawodnicy pierwszego zespołu muszą grać z numerami od 1 do 25. Jeżeli któryś z tych numerów pozostaje niewykorzystany, to kadra będzie musiała być odpowiednio mniej liczna.
Jak się wydaje, wśród obecnych piłkarzy Barcelony trudno wskazać tego, który miałby przejąć popularną "dychę". Naturalnie jest ona kojarzona z zawodnikiem ofensywnym, a wśród nich mamy w Barçy:
- piłkarzy, którzy dopiero co objęli nowe numery - Ferran Torres 7-kę, a Raphinha 11-tkę,
- piłkarzy, którzy są przyzwyczajeni do swoich obecnych numerów i są mocno z nimi kojarzeni, a przy tym lepiej odpowiadają one także ich boiskowej pozycji - Pedri z 8-ką, Robert Lewandowski z 9-tką, czy Gavi z 6-tką,
- piłkarzy, którzy dopiero co pojawili się w składzie, a w swoich byłych zespołach albo nie grali z 10-tką (Ilkay Gündoğan z 22-ką z czasów Borussi Dortmund) albo w ogóle nie są zarejestrowani w pierwszym zespole (Lamine Yamal z 27-ką).
Powyższe powoduje, że kandydatem do przejęcia numeru 10 staje się zawodnik, który ma bezpośrednio zastępować Ansu Fatiego w najbliższym sezonie, czyli João Felix. Jak zgodnie podają media, Joan Laporta ma robić wszystko, by sprowadzić Portugalczyka. Choć nigdy nie grał on z numerem 10 na plecach, to inne "atrakcyjne" trykoty mają już swoich właścicieli na najbliższy sezon - czy to zatem aktualny jeszcze piłkarz Atlético stanie się nową "dychą" Barcelony?
A Wy, jak uważacie? Co powinna zrobić Barcelona z numerem 10 po odejściu Ansu Fatiego na wypożyczenie?
Komentarze (52)