Mikayil Faye jest jednym z graczy Barçy Atlétic, którzy wzbudzają największe zainteresowanie culés. Senegalczyk wcześniej był dla wielu anonimowy, ale Barcelona nie wahała się wyłożyć za niego poważnej sumy i zabrać go na amerykańskie tournée. Istnieje jednak zagrożenie, że Faye nie będzie mógł wziąć udziału w inauguracji sezonu rezerw.
Barcelona rozpocznie rozgrywki już w niedzielę w meczu z Logrones. Jak podaje Sport, Faye nie ćwiczy jednak z kolegami z drużyny i nie brał udziału w spotkaniu towarzyskim z Valencią Mestalla, ponieważ znajduje się obecnie w Senegalu, aby rozwiązać pewne sprawy biurokratyczne. Kataloński dziennik tłumaczy, że jest to spowodowane tym, że obcokrajowcy potrzebują pozwolenia na pracę, aby grać na poziomie Primera RFEF. Barça i sam piłkarz wierzą, że wszystkie dokumenty będą gotowe w najbliższych dniach. Celem jest to, żeby Faye był do dyspozycji na inaugurację sezonu.
Takie sprawy potrafią jednak trochę trwać. Doskonale wiedzą o tym np. Ronald Araujo czy Moussa Wagué, którzy na debiut w rezerwach musieli czekać aż do października/listopada. Oby w przypadku Faye było inaczej. Jeśli nie uda się załatwić sprawy już teraz, Rafa Márquez prawdopodobnie postawi na Pelayo Fernándeza i sprowadzonego z Cornelli Gerarda Martína. W zapasie pozostają jeszcze młodsi Pau Cubarsi (16 l.) i Álvaro Cortes (18 l.). W rzeczywistości Faye mógłby przydać się teraz nawet pierwszemu zespołowi, ze względu na brak rejestracji Iñigo Martíneza i Marcosa Alonso, kontuzję Ronalda Araujo i brak prawego obrońcy, co wymusza przesuwanie Julesa Koundé ze środka.
Komentarze (5)