Wydaje się już niemal pewne, że Neymar odejdzie do Al-Hilal i jednak nie trafi do Barcelony na zasadzie wypożyczenia. Warto więc rozważyć, czy Barça powinna żałować, że nie udało się ściągnąć brazylijskiego gwiazdora.
Neymarowi nie można odmówić, że w formie jest jednym z najlepszych piłkarzy świata. Z miejsca wniósłby najwyższą jakość do ataku Barcelony, który trzeba przyznać został w lecie osłabiony, niezależnie od tego, jak ocenialibyśmy Ousmane’a Dembélé. Blaugrana ma zawodników, których może sprawdzać i rozwijać na skrzydłach, ale żaden z nich w zakresie piłkarskim nie może się równać na ten moment z Brazylijczykiem. Także pod względem oddziaływania marketingowego i przyciągania kibiców na stadion.
Neymar bez wątpienia stanowiłby wartość dodaną pod względem umiejętności w kontekście walki o mistrzostwo Hiszpanii czy jak najlepszy wynik w Lidze Mistrzów. Byłby elementem mogącym dać przewagę Dumie Katalonii nawet w starciu z najtrudniejszymi rywalami, przesądzać losy rywalizacji. Można się zastanawiać, czy przy dobrej postawie obrony i drugiej linii brak gracza robiącego różnicę w ataku nie będzie największą bolączką Barcelony. Neymar w poprzednim sezonie strzelił 18 goli i zaliczył 17 asyst w 29 występach, a to niemal taki sam dorobek jak łączony wynik Ousmane’a Dembélé i Raphinhi (18 bramek i 21 asyst) w 85 meczach rozegranych przez tych piłkarzy.
Problemy zdrowotne i finanse
Czy Barcelona mogłaby wygrać na sprowadzeniu Neymara w perspektywie krótkoterminowej? Być może tak. Trudno bagatelizować znaczenie zdobycia kolejnych pucharów, nawet gdybyśmy narzekali, że powrót Brazylijczyka jest mało perspektywiczny i zaburza długofalowe plany budowy ekipy. Problem w tym, że Neymar nie stanowi żadnej gwarancji trofeów. Nie chodzi już nawet o dostosowanie się do ekipy, co oczywiście też mogłoby być problematyczne, zwłaszcza biorąc pod uwagę krnąbrny charakter piłkarza i doniesienia o napiętych relacjach z Xavim. Na razie zostawmy jednak tę kwestię na boku, ponieważ, żeby sprawiać problemy na murawie, najpierw trzeba się na niej znaleźć. Tymczasem Neymar podczas sześcioletniego pobytu w PSG nigdy nie rozegrał więcej niż 31 meczów w sezonie. To oznacza, że Brazylijczyk co roku był poza boiskiem mniej więcej przez połowę rozgrywek.
Można zatem śmiało podejrzewać, że Neymar mógłby wypaść na znaczącą część sezonu i zwyczajnie nie pomógłby Barcelonie w walce o trofea. Zwłaszcza że często był poza grą w kluczowej końcówce zmagań. A przecież jego przybycie uwarunkowałoby kształt kadry. Nie znamy warunków, na jakich powrót mógłby zostać zrealizowany, ale wydaje się, że konieczna byłaby sprzedaż niektórych, dużo młodszych od niego napastników. Ponadto pozyskanie Neymara w znacznym stopniu obciążyłoby budżet płacowy, którego Barça tak bardzo musi obecnie pilnować. Z drugiej strony w przypadku rocznego wypożyczenia ryzyko nie byłoby aż tak duże, skoro następnego lata byłby to schodzący kontrakt. To nie jest też tak, że Blaugrana wkopałaby się z tą umową na lata.
Co z budową drużyny?
W perspektywie długoterminowej Barcelona mogłaby jednak opóźnić budowę swojego projektu. Możemy mieć do niego różne zastrzeżenia, ale w ciągu roku ekipa Xaviego rozwinęła się na bazie kolektywnej współpracy, a nie oparcia wszystkiego na gwieździe. To otworzyło możliwość rozwoju wielu zawodnikom Barçy. Ponadto przybycie Neymara oznaczałoby zmniejszenie szans na grę młodych piłkarzy, takich jak Ansu Fati, Lamine Yamal czy Abde, z którymi Barcelona może wiązać przyszłość. Niby to tylko rok, ale dla zawodników taki okres w karierze jest bardzo istotny i może dać im rozpęd na kolejne lata albo też pogrążyć w stagnacji. Nawet gdyby wypożyczenie okazało się sukcesem, to za rok trzeba będzie szukać nowego elementu układanki i zmieniać wypracowane schematy. Krok w tył w budowie stabilnego zespołu.
Trzeba też wspomnieć w oddzielnym akapicie o aspekcie mentalnym. Neymar nie należy do osób łatwych. Skoro była mowa o tym, że mógłby pomóc w zdobywaniu trofeów, to trzeba też podkreślić to, że mógłby negatywnie wpłynąć na szatnię. Brazylijczyk nie należy do piłkarzy zdyscyplinowanych, a w Barcelonie doskonale znamy problemy związane z rozprężeniem zawodników. Jakim wzorem byłby Neymar dla młodszych kolegów w szatni? Jak realizowałby zadania narzucone przez trenera, zwłaszcza że doniesienia wskazują, że nie ma z nim dobrych relacji? Jak wyglądałby duch zespołu, przy lekceważącym podejściu największej gwiazdy? Neymar stanowi w tym zakresie potencjalnie bardzo duże zagrożenie. I Xavi najwyraźniej zdaje sobie z tego sprawę - przecież zna go doskonale.
Temat wróci w 2025?
L’Equipe zdążyło już poinformować, że Neymar myśli o powrocie do Barcelony za dwa lata, dlatego podpisze kontrakt z Al-Hilal na tak krótki okres. Gdyby się nad tym zastanowić, jest to całkiem prawdopodobne. Teraz bardzo trudno byłoby zrealizować operację ze względów finansowych i osobistych (wspomniane relacje Xaviego i Neymara), ale za dwa lata sytuacja może się zmienić. Brazylijczyk w tym czasie zarobiłby swoje, a na koniec dostał szansę powrotu do Barcelony na last dance na nowym Camp Nou. Wcale bym nie wykluczał, że strony rozmawiały na temat takiej ewentualności.
Wykluczałbym za to, na ten moment, zasadność powrotu Neymara. W sezonie 2025/2026 Brazylijczyk skończy 34 lata. Nawet w kwiecie wieku był bardzo podatny na kontuzje, co po trzydziestce raczej nie będzie się poprawiać. Organizm zawodnika, który od nastolatka gra na zawodowym poziomie, na pewno będzie już bardzo wyeksploatowany. W dodatku piłkarz będzie już po prostu stary jak na skrzydłowego. A przy tym można zakładać, że Neymar nie podejdzie do tematu pokornie i będzie oczekiwał gwiazdorskiej roli oraz sporego wynagrodzenia, nawet jeśli dużo niższego niż obecnie. Znamy go doskonale. Dlatego moim zdaniem teraz był ostatni moment na powrót do Barcelony, za dwa lata będzie już za późno.
Komentarze (63)