Wczoraj wieczorem mieliśmy do czynienia z niespodziewaną bombą. Cytowany przez Fabrizio Romano João Felix miał wyrazić wprost zainteresowanie dołączeniem do FC Barcelony. Choć możliwe, że pozostanie to tylko w sferze marzeń Portugalczyka, dziennikarze Relevo zastanawiają się nad realnością przeprowadzenia tej operacji.
Niemożliwy transfer czy genialne zagranie? Skąd weźmie pieniądze Barca? Czy Atlético jest skłonne wypożyczyć João Felixa? Czy Portugalczyk ma być koniem trojańskim Cholo Simeone na Camp Nou? Te i wiele innych pytań od wczorajszego wieczora zadają sobie nie tylko kibice Atlético i FC Barcelony, ale cały piłkarski świat. Wyznanie miłości João Felixa do Barçy zostało odebrane przez klub ze stolicy Hiszpanii jako niespodziewany i kapryśny ruch, ze względu na brak szacunku i profesjonalizmu. Portugalczyk komplikuje planowanie kadry przez colchoneros, niedługo po tym jak wrócił do Madrytu z wypożyczenia do londyńskiej Chelsea.
"Ma duży talent, ale potrzeba także etyki pracy", mówił o nim Frank Lampard. W barwach The Blues Portugalczyk rozegrał 16 meczów i zdobył 4 bramki. Bez ofert i z profilem zupełnie nieinteresującym Atlético (klub 6 lipca zdążył ogłosić, że numer "7" ponownie przejmie Antoine Griezmann), João Felix po dziewięciu dniach od powrotu do Madrytu odpalił bombę i podzielił się z Fabrizio Romano swoim marzeniem gry dla Barcelony. Ruch, którego mało kto się spodziewał, choć był tyle razy używany przez Jorge Mendesa w stosunku do jego wielkich gwiazd.
Na przykład Cristiano Ronaldo mrugnął okiem w podobny sposób przed przejściem do Realu Madryt, ogłaszając: „moim marzeniem jest gra w Hiszpanii. Czasami twoje marzenia nigdy się nie spełniają, ale ja wciąż marzę”. Ówcześnie Portugalczyk również miał 23 lata, chociaż jego kariera bardzo różniła się od tej jego młodszego rodaka: jedna Liga Mistrzów, trzykrotne mistrzostwo Premier League, a nawet jeden Złoty But przed przybyciem do Hiszpanii.
Warto przypomnieć też przypadek Jamesa Rodrígueza, również z należącej do Mendesa agencji Gestifute, który dziesięć dni przed podpisaniem kontraktu z Realem w 2014 roku powiedział Marce: „Pojechałbym do Madrytu z zamkniętymi oczami”. Jak powiedział, tak zrobił. Kolumbijczyk miał wówczas również 23 lata, ale stał się jedną z sensacji mundialu w Brazylii, w którym zdobył Złotego Buta.
Ale teraz, choć strategia obrana przez Mendesa jest podobna do tej z przeszłości, moment, który przeżywa jego klient, nie jest tym piłkarza, o którego usługi walczą najlepsze kluby świata. Jest wręcz na odwrót. Czy zatem istnieje prawdopodobieństwo, że João Félix skończy w Barcelonie?
Powody, które świadczą „za” transferem
Choć wydawałoby się to niemożliwe, formuła wypożyczenia rozwiązałaby dylemat Gila Marína. Z jednej strony usunęłoby to „problem João Félixa” sprzed oczu Diego Simeone, a jednocześnie stanowiłoby ostatnią szansę na jego rewaloryzację z myślą o lecie 2024 roku, kiedy to Portugalczyk nadal byłby własnością Atlético Madryt, ponieważ ma kontrakt do 2027 roku. Klub ze stolicy Hiszpanii musiałby zaakceptować przejęcie części jego pensji podczas gdy ten będzie występował w stolicy Katalonii, bo w innych przypadkach to on okazywał się zwycięski – tak było przy transferach Memphisa, Griezmanna czy Luisa Suáreza.
Atlético zyskałoby rok marginesu, podczas gdy kwestia kontynuowania pracy przez Simeone po 2024 roku zostałaby rozwiązana, a jednocześnie pozbyliby się piątej najwyższej pensji w klubie. Ze swojej strony Barça zawsze miała Portugalczyka na radarze, a operacja mogłaby się wydarzyć, o ile dojdzie do jakichś odejść z drużyny, która jednocześnie pilnie potrzebuje zmniejszenia swoich wydatków na płace.
Z tego względu, mimo overbookingu wśród ofensywnych zawodników FC Barcelony nie można wykluczyć scenariusza, w którym Barça będzie musiała pozbyć się jednego lub dwóch graczy o wysokiej pensji. Opcja João stanowiłaby okazję rynkową low cost, wywołującą duży hałas medialny. W tym sensie Jorge Mendes jest pierwszą osobą zainteresowaną tym ruchem transferowym, ponieważ reprezentuje już szereg piłkarzy FC Barcelony - Ansu Fatiego, Balde, Nico Gonzáleza i Lamine Yamala.
Atlético, choć finansowo straciłoby na tej formule, oszczędziłoby sobie kłopotu przedłużania telenoweli-konfrontacji z João Félixem w każdym momencie najbliższego sezonu. Obecna sytuacja spowodowałaby większe tarcia w szatni Diego Pablo Simeone i na trybunach, gdzie wielu fanów rojiblancos nie wybaczy mu tego, że powiedział: „Chciałbym zagrać dla Barçy”. W ciągu zaledwie dziewięciu dni Portugalczyk brał udział w trzech pożarach: oświadczeniu dla Fabrizio, geście rzucenia znacznikiem treningowym na ziemię i jego publicznej rozmowie-skardze z Andreą Bertą.
Powody, które świadczą „przeciw” transferowi
Barça ma w swoim składzie Lewandowskiego, Démbélé, Raphinę, Ferrana, Ansu Fatiego, a także Abde i Lamine Yamala. W zasadzie nie potrzebuje ona kolejnego napastnika do swojej drużyny. Nie jest to też prośba Xaviego Hernándeza, który nigdy nie wypowiadał się o Portugalczyku, choć robił to na przykład o Yannicku Carrasco („lubimy go i mamy opcję zakupu”, powiedział w Mundo Deportivo).
Z drugiej strony, w tym momencie nie pomaga też złość Atlético Madryt na Mendesa i samego zawodnika. Co więcej, komunikat klubu ze stolicy Hiszpanii był dosadny: "agent zawodnika doskonale zna warunki, które muszą zostać spełnione, aby João mógł opuścić klub. Od tej pory nie mamy nic do komentowania w tej sprawie". Jakie to warunki? Podczas ostatniego zimowego okienka Chelsea zapłaciła 11,5 miliona euro za jego sześciomiesięczne wypożyczenie, a minimalna cena sprzedaży ustalona przez Atlético na to lato wynosiła 100 milionów euro, tak aby pokryć amortyzację transferu, dokonanego w 2019 roku za 127,2 miliona euro.
Innymi słowy, możliwe jest, że Atlético nadal domagałoby się wysokiej opłaty, nawet za wypożyczenie, a w takim scenariuszu ekonomicznym Barcelonie trudno będzie sprowadzić Portugalczyka. Nie wspominając już nawet o tym, że niektóre głosy w madryckim klubie nie widzą jako odpowiedniego rozwiązania bezkosztowego wzmocnienia bezpośredniego rywala w LaLidze i opowiadają się za szukaniem innej opcji dla Portugalczyka, nawet jeśli drużyna docelowa nie będzie tą wymarzoną przez piłkarza.
Komentarze (31)