Robert Lewandowski udzielił wywiadu dziennikarzowi TVP Sport. Napastnik Barcelony ocenił pierwszy sezon w nowym klubie, a także m.in. opowiedział o życiu w stolicy Katalonii. Poniżej przedstawiamy wybrane wypowiedzi Lewego.
TVP Sport: Za tobą pierwszy sezon w Barcelonie. Jak byś ocenił ten rok?
Robert Lewandowski: Myślę, że to był bardzo dobry sezon, w nowym klubie, który jest w trakcie przebudowy. To było wielkie wyzwanie, żeby to poukładać tak, by móc walczyć o trofea. Przed nami kolejny krok. Doceniam każdy dzień, każdą minutę w barwach Barcelony, jest to coś fantastycznego. Sama atmosfera, jak ludzie mnie odbierają, jak do mnie podchodzą, to jest coś, z czego jestem dumny. Cieszę się, że mogę pomagać, być częścią tego projektu.
Czy kiedy pierwszy raz wszedłeś do szatni na Camp Nou, to od razu było czuć taką magię i że to coś więcej niż klub, jak mówi motto Barcelony?
Tak. Myślę, że od pierwszych dni mojego pobytu w klubie, szczególnie na Camp Nou, czułem nie tylko tę historię, ale czułem, że to jest właśnie coś więcej niż klub. Czułem coś takiego magicznego. Myślę, że każdego dnia mam to poczucie, zakładając tę koszulkę, że jestem w klubie wyjątkowym. Niezależnie od tego gdzie jesteśmy, liczba fanów jest niewiarygodna, ich wsparcie widoczne jest na każdym kroku.
W czym Barcelona jest inna od klubów, w których grałeś wcześniej?
Organizacyjnie wszystkie topowe kluby są na bardzo podobnym poziomie, wielkiej różnicy w organizacji nie ma. Może mentalność, jak każdego człowieka z innego kraju, jest inna, to da się odczuć, to widać. Jednak mentalność niemiecka jest inna od mentalności hiszpańskiej. Też ludzie, którzy są uśmiechnięci na co dzień, ale nie ma co się dziwić, jednak pogoda pomaga w tym, żeby wstać z uśmiechem na twarzy, nawet jak był ciężki dzień wcześniej. Sam to widzę po sobie.
Czy tobie po tym roku spędzonym w Barcelonie bliżej jest do mentalności hiszpańskiej czy niemieckiej?
Ja się szybko adaptuję w nowych miejscach. Po tylu latach w Niemczech... Myślałem już od jakiegoś czasu, żeby zmienić coś, poznać nową kulturę, nauczyć się nowego języka, poznać nowe miasto, ludzi... Ja już byłem od dłuższego czasu gotowy na to. W Barcelonie bardzo nam się podoba.
A do hiszpańskiej siesty już się przyzwyczaiłeś?
W naszym kręgu poruszania się tej siesty za bardzo nie ma. Oczywiście jest "mañana" i czasami zamiast zrobić to dzisiaj, można zrobic jutro [śmiech]. Ale to jest na tyle nieszkodliwe, coś nie bardzo ci przeszkadza, bo wiadomo, że świat futbolowy jednak inaczej funkcjonuje, nie ma czegoś takiego jak jutro, musi być teraz, więc jest trochę łatwiej z tym wszystkim. Wiedzieliśmy czego się spodziewać, to nie był dla nas szok.
Wiemy jak popularni są piłkarze Barcelony. Czy możecie swodobnie poruszać się po mieście?
To zależy w których miejscach. Barcelona jest na tyle rozległym miastem, że są miejsca, gdzie spokojnie można żyć. Jak poznałeś miasto, to jest dużo łatwiej. W okolicy gdzie mieszkamy jest ten spokój.
Co mogło mieć wpływ na to, że środek sezonu był inny i może nie tak dobry, jak sobie wymarzyłeś?
Myślę, że parę elementów, począwszy od zdrowotnych, gdzie były tygodnie, gdy nie byłem w 100% przygotowany. Plus nasze braki kadrowe plus to w jaki sposób graliśmy, bardzo defensywny... To wszystko powodowało, że ten moment trwał parę tygodni, niełatwo było wrócić na własciwe tory. Był moment, gdzie drużyna zdała sobie sprawę, że mamy szansę na mistrzostwo Hiszpanii i też nie stwarzaliśmy sobie wielu sytuacji, jak strzeliliśmy bramkę, to skupialiśmy się na obronie i żeby ten wynik dowieźć.
Jak smakuje tytuł króla strzelców w lidze hiszpańskiej?
Na pewno inaczej. Nie spodziewałem się, że w pierwszym sezonie będę walczył o tego króla i go zdobędę. Mój fokus na te bramki nie był aż tak duży w tym sezonie. Liczę, że w kolejnym tych bramek będzie jeszcze więcej.
Pełna wersja wywiadu znajduje się tutaj:
Komentarze (21)