Sergio Busquets: Chciałem odejść, wygrywając puchary

Tomasz Jastrzębski

30 maja 2023, 14:40

Mundo Deportivo

3 komentarze

Fot. Getty Images

Wczoraj publikowaliśmy fragmenty wywiadu, jaki Sergio Busquets udzielił dla katalońskiego Mundo Deportivo. Dziś możecie przeczytać kolejną część, w której legendarny pomocnik dzieli się między innymi swoimi przemyśleniami na temat procesu podejmowania decyzji o odejściu. Z kolei w wywiadzie dla L'Esportiu Busquets przyznał, że chce być w przyszłości trenerem.

Mundo Deportivo: Jak to leci w tej piosence: „dlaczego odchodzisz?”, więc dlaczego to robisz, skoro Xavi chciał, żebyś został?

Otrzymałem wiele wyrazów sympatii. Nawet dzisiaj niektórzy namawiają mnie, żeby zrobić to, co Mateu Alemany (ogłosił swoje odejście, a następnie zmienił zdanie i pozostał w klubie - przyp. red.), ale jestem osobą, która dotrzymuje słowa. Nadszedł czas. Musisz wiedzieć, kiedy odejść, a ja odchodzę z satysfakcją, że wybrałem sobie właśnie ten moment. Odchodzę z poczuciem, że jestem ważny, zdobywając tytuły, z optymistyczną przyszłością dla Barçy, opuszczając klub w dość dobrej sytuacji na poziomie sportowym.

Wygrałeś tytuł mistrzowski, będąc podstawowym zawodnikiem. Co zatem sprawiło, że podjąłeś taką decyzję?

Widzę, że mam już swój wiek - prawie 35 lat. Wiem, że są osoby, które znacznie bardziej dbają o siebie i tym samym wydłużają swoją karierę. Chciałem odejść jako ważny gracz i żeby fani takiego mnie zapamiętali. A nie będącego na ławce rezerwowych, mającego mniej minut. Zaakceptowałbym to bez stwarzania problemu, ponieważ zawsze jestem gotowy do poświęceń dla drużyny, ale chciałem odejść w ten sposób, będąc zawodnikiem wyjściowego składu i kapitanem, podnoszącym tytuły, cenionym, kochanym i odczuwającym sympatię ludzi, jak to było w tych ostatnich dniach. Nadszedł właściwy czas.

A także chęć na nowe wyzwanie.

Chcę również doświadczyć życia za granicą z moją rodziną. To coś, czego na szczęście nie byliśmy w stanie do tej pory przeżyć, ponieważ byliśmy tutaj, w Barcelonie, w domu, w klubie mojego życia przez wiele lat, i bardzo dobrze. Ale od półtora roku, dwóch, może trzech lat przeżywaliśmy ciężkie sezony.

Kiedy podjąłeś decyzję? Jaki proces temu towarzyszył? Były momenty, takie jak przeciwko Interowi Mediolan i Realowi Madrytowi, w których byłeś krytykowany.

Po powrocie z Mistrzostw Świata zacząłem wszystko rozważać. Wcześniej chciałem skupić się tylko na drużynie narodowej. Zdecydowałem, że to mój ostatni mundial i chciałem się nim cieszyć. Po wakacjach zacząłem się zastanawiać, ale nie było to łatwe. To zabawne, bo kiedy widziałem, że inni koledzy potrzebowali dużo czasu na podjęcie decyzji o odejściu, nie rozumiałem tego. A teraz, kiedy dotyczy to mnie, już zrozumiałem.

Rozważałeś to przez długi czas.

Było wiele dni, w których budziłem się i myślałem, że chcę odejść. W inne dni, natomiast, myślałem o zostaniu. Mówiłem sobie: „Nie wiem, czy chcę grać dalej, w gorszej lidze”. Ale stopniowo dochodziłem do wniosku, że chcę kontynuować grę w innym kraju, z rodziną u mojego boku i nie myślałem już tak dużo o przedłużeniu umowy z Barceloną.

Kiedy Piqué odchodził, miałeś takie myśli, że możesz być następny?

Tak, dużo o tym rozmawialiśmy. Geri jest bliską mi osobą i dyskutowaliśmy o naszym podejściu i naszych odczuciach. Geri odszedł w trudnym dla niego momencie. Jego sytuacja nie była taka sama jak moja, ale wszystko, co zrobił i jak to zrobił, jest zrozumiałe. Prawdą jest też, że tamta część sezonu nie była najlepsza, to były trudne momenty.

W pewnym momencie nawet na ciebie gwizdali. Czy powiedziałeś sobie wtedy, że nie chcesz przez to przechodzić ponownie, że to nie może stać się czymś normalnym?

Nikt tego nie lubi, ale nie myślałem o tym później. Rozmawialiśmy o tym kilka razy z trenerem i z kolegami z drużyny i doszliśmy do wniosku, że każdy z nas przez to przechodził. Z jakiegoś powodu gwiżdżą na ciebie, słyszysz „biegnij, biegnij” , w dowolnej akcji, w dowolnym momencie sezonu i musisz to przeżyć. To jest chwila, to jest mecz i musisz to zrozumieć.

Ostateczna ocena kibiców jest jednak inna.

Kibice doceniają wszystko. To, co dałeś klubowi, twoją karierę, to, jak się zachowywałeś, i pod tym względem nasi fani są najlepsi. Zawsze okazywali swoją miłość, szacunek i podziw wszystkim zawodnikom, którzy na to zasłużyli i wiedziałem, że tak będzie i ze mną. Nie spodziewałem się, że aż tak bardzo będą to pokazywać, bo nigdy nie jesteś w stanie wyobrazić sobie siebie w takim momencie, ale uważałem, że będzie bardzo miło i tak było, a nawet bardziej niż się spodziewałem.

Co zrobił Xavi, żeby cię przekonać do pozostania?

Poza codziennymi rozmowami, treningami, wspólnymi podróżami na mecze, dążeniem do zdobywania trofeów, zawsze mi mówił, jak ważny byłem jako kapitan, dla młodych zawodników i dla nowych graczy. Na poziomie piłkarskim, mówił, że zamierza nadal na mnie liczyć i jeśli będę w dobrej formie, to nadal będę ważny. Powiedział mi też, jak zamierza zaplanować sezon, żebym wiedział, co mogę wnieść i czuł się zaangażowany, żebym czuł się komfortowo. Nie zrobił nic szalonego, ponieważ był blisko i widujemy się codziennie.

Ale byliście w tym samym kurorcie na wakacjach! Nie dzwonił do ciebie zdesperowany o dziwnych godzinach?

(Śmiech). Nie, bez przesady! Tam byliśmy, żeby odpocząć. Byli tam też inni koledzy.

Czy trudno było mu odmówić?

Nie, ponieważ on to rozumiał. Po tym, jak wytłumaczyłem swoją decyzję, powiedział mi: „Zasłużyłeś sobie na prawo do decydowania, wiem dokładnie, co bym zrobił na twoim miejscu, ale jako trener chcę, żebyś został”. Zadzwoniłem do niego i powiedziałem mu o decyzji, a on powiedział mi, że dobrze robię i mnie wspiera. Dodał, że odejście w takim stylu jest bardzo ważne i bardzo piękne oraz, że to jest najlepszy moment, więc bardzo mu dziękuję.

Xavi powiedział publicznie, że jesteś najlepszym defensywnym pomocnikiem na świecie.

Rozmowę o odejściu odbyliśmy znacznie wcześniej i omówiliśmy wszystko. Był pierwszą osobą, razem z prezydentem, której chciałem to powiedzieć, ze względu na wszystko, co znaczy dla klubu, ze względu na swoją pozycję i ze względu na przyjacielskie relacje, które mamy i ile wspólnie przeżyliśmy na boisku oraz poza nim. Było wiele wspaniałych chwil. Podjąłem decyzję i poinformowałem go, że jestem jej pewny na sto procent. W związku z tym, chciałem się zrelaksować i być spokojnym, a było dokładnie odwrotnie.

W pożegnalnym meczu z Majorką schodziłeś z boiska uśmiechem na twarzy, chciałeś odejść szczęśliwy.

Myślę, że pożegnanie Jordiego Alby było bardziej emocjonalne, to prawda.

Poniżej znajdują się inne wypowiedzi Busquetsa z wywiadu dla L'Esportiu:

- Kiedy zakończę karierę, zrobię licencję trenerskę i spróbuję zostać szkoleniowcem. Myślę, że to lubię, motywuje mnie to. Kiedy zaczynasz, musisz zarządzać grupą zawodników, każdy ma swój charakter. Trzeba też potrafić przekazywać to, co chcesz przekazać, żeby wszyscy gracze za tobą podążali. Myślę, że to wszystko będzie trudniejsze, ale spróbuję.

- Szybkość nie jest moją mocną stroną. Nie była nią, gdy miałem 20 lat, i nie jest nią teraz. Różnica polega na grze, ustawianiu się, rozumieniu gry i tego, jak mogę atakować rywala. Jeśli jest się w zespole od tylu lat, kibice mogą być zmęczeni oglądaniem tych samych twarzy. To też sprawiło, że w pewnym momencie mogli mówić różne rzeczy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze