"Liga 1:0" - czy jest się czym martwić?

Tomasz Jastrzębski

15 maja 2023, 09:00

56 komentarzy

Fot. Getty Images

Tegoroczny tytuł będzie smakował wyjątkowo dobrze wszystkim culés. W końcu młode pokolenie nie pamięta, jak to jest nie zdobyć mistrzostwa przez trzy sezony, a i nieco starsi kibice odzwyczaili się od tak "długich" przerw, rozpieszczeni najlepszymi latami w historii ukochanego klubu. Czy zatem jest coś, co może nieco zepsuć smak tego pucharu? Niektórzy twierdzą, że jest tym wyjątkowo częsty wynik 1:0.

Fakty

1:0 był najczęściej powtarzającym się rezultatem Barcelony w tym sezonie ligowym. Do tej pory aż jedenaście meczów z udziałem Blaugrany kończyło się tym wynikiem. Tym samym rekord został wyrównany, a pozostało jeszcze pięć kolejek do końca obecnych rozgrywek, więc może się tak zdarzyć, że Barça zostanie samodzielnym liderem w tej klasyfikacji. Pierwszą drużyną, która odniosła 11 takich zwycięstw w sezonie ligowym była Valencia (1988/89), później powtórzyło to Atlético (2017/18), a następnie Sevilla (2020/21) oraz w obecnych rozgrywkach Blaugrana. Poniżej porównanie rekordzistów: 

Drużyna i sezon

FC Barcelona 22/23*

Sevilla 20/21

Atlético 17/18

Valencia 88/89

Miejsce w tabeli

1*

4

2

3

Strzelone bramki

60*

53

58

39

Stracone bramki

11*

33

22

26

Zwycięstwa

26*

24

23

18

Remisy

4*

5

10

13

Porażki

3*

9

5

7

*Po 33 kolejkach

Jak widać Barcelona prezentuje się lepiej niż pozostałe zespoły i co najważniejsze zakończy sezon na pierwszym miejscu. Dodatkowo może się poszczycić zachowaniem 25 czystych kont i brakuje jej tylko jednego do wyrównania osiągnięcia bramkarza Deportivo Francisco Liano z sezonu 1993/94. Wciąż ma też szansę pobić rekord najmniejszej liczby straconych bramek w sezonie ligowym w Hiszpanii (18 – Deportivo 93/94 i Atlético 15/16) oraz w najlepszych ligach europejskich (15 – Chelsea 04/05). Wprawdzie defensywne rekordy to nie to, z czym kojarzymy FC Barcelonę, ale jest to niewątpliwie osiągniecie historyczne. Wielu szkoleniowców powtarza, że najlepsze drużyny buduje się, zaczynając od obrony, więc może jesteśmy świadkami właśnie takiego procesu?

A jak wypada porównanie z innymi liderami top5 lig europejskich w tym sezonie? 

Drużyna (liczba kolejek)

FC Barcelona (33)

Manchester City (34)

Napoli (34)

Bayern Monachium (32)

PSG (34)

Liczba zwycięstw 1:0

11

3

4

1

3

Bramki strzelone

60

89

70

89

79

Bramki stracone

11

31

23

34

35

Zwycięstwa

26

26

26

20

25

Remisy

4

4

5

8

3

Porażki

3

4

3

4

6

W tym zestawieniu Barcelona wypada dobrze tylko jeśli chodzi o statystyki defensywne i liczbę zwycięstw. To, co najbardziej rzuca się w oczy to mała liczba strzelonych bramek i to właśnie ofensywa najbardziej kuleje w ostatnich miesiącach. Stąd też tak wiele wymęczonych wyników 1:0. Czy jednak jest to powód do umniejszania niewątpliwego sukcesu, jakim jest wygranie rozgrywek ligowych, w których rywalizujemy z aktualnym obrońcą Ligi Mistrzów?

Oczekiwania 

Powie ktoś: „Co z tego? Liczy się to, co w gablocie! Jakie to tak naprawdę ma znaczenie czy drużyna wygrywa 1:0, czy 5:0? Za jedno i drugie zwycięstwo zdobycz punktowa w lidze wygląda tak samo!”. Ale czy tylko o punkty w piłce nożnej chodzi? Zapewne większość kibiców Barcelony sympatyzuje właśnie z tym klubem dlatego, że oczekuje czegoś więcej niż tylko wygrywania. Chodzi o styl i efektowną grę. Kibice innych zespołów mogą to traktować jako romantyczne, wręcz naiwne podejście i być może mają rację, ale wierni wyznawcy Cruyffa i Guardioli wiedzą swoje i wymagają widowiska oraz pewnej estetyki. Jak we wszystkim, również w futbolu mamy różne punkty widzenia, definicję piękna i jeśli ktoś chce przede wszystkim zwycięstw, to jest wiele (właściwie większość) zespołów, które chcą wygrać za wszelką cenę. Skoro zatem jesteśmy culés, a nie merengues albo colchoneros i nie mieszkamy w Barcelonie czy Katalonii, co w jakimś sensie narzucałoby nam afiliację klubową, to całkiem możliwe, że to właśnie styl gry zdecydował o wyborze ulubionej drużyny. Jeśli tak, to trzeba sobie powiedzieć szczerze, że w tym sezonie gra podopiecznych Xaviego tylko momentami była tożsama z oczekiwaniami sympatyków Blaugrany. Myślę, że fakt ten jest większym problemem niż to, jak dużą przewagą bramkową wygrywa Barcelona. Niestety, ale większość meczów, które zakończyły się zwycięstwem 1:0, nie obfitowała w piękną grę, a na przeszkodzie bardziej okazałych wyników nie stała jedynie słaba skuteczność.

Konkluzja

Tym, co frustruje najbardziej jest brak powtarzalności jeśli chodzi o jakość gry. Być może to stanowi największy ból głowy dla Xaviego, a przynajmniej moim skromnym zdaniem - powinno. Jak drużyna, która gra momentami tak pięknie (chociażby finał Superpucharu), może notować serie meczów totalnie bez polotu? „Zespół jest w budowie” - słyszymy często. Kontuzje kluczowych graczy też nie były bez wpływu na dyspozycję. Ale jasne jest, że gdyby takie same wyniki, a zwłaszcza grę, notował inny trener, który nie miałby takiego statusu wśród kibiców, zapewne na Spotify Camp Nou mogłyby pojawić się już pierwsze słynne białe chusteczki. Zamiast tego, w każdym meczu słychać okrzyki na cześć obecnego szkoleniowca. Życie nie jest sprawiedliwe i świat piłki nożnej również. Mnie natomiast podoba się cierpliwość, którą wykazują się przynajmniej niektórzy kibice oraz włodarze klubu. Widzę pozytywne symptomy. Wysoki pressing, który w wielu momentach w tym sezonie przypominał najlepsze czasy Guardioli. Zdecydowanie lepsza gra obronna - w poprzednich rozgrywkach straciliśmy 38 bramek, a w tym zaledwie 11.  Do tego dołożyć należy granie z najlepszymi jak równy z równym.

Tak, wiem, nie wyszliśmy z grupy w Lidze Mistrzów i odpadliśmy od razu potem z Ligi Europy, ale mimo to progres w porównaniu z poprzednim sezonem jest widoczny gołym okiem. O tym, czy ten progres jest zadowalający, możemy oczywiście  dyskutować. To wszystko sprawia, że widzę szklankę do połowy pełną i jestem gotów poczekać dłużej na lepszą wersję Barçy. A jeśli w tym czasie wygramy kilka pucharów - tym lepiej! Wszystkim tym, którzy słusznie krytykują kiepski styl gry, zalecam to samo podejście. Wymagajmy, ale nie idźmy w stronę zmiany trenera co sezon. Xavi wygrywając Superpuchar i mistrzostwo Hiszpanii, kupił sobie więcej czasu. A rywalom, którzy umniejszają tegorocznemu mistrzostwu z takich bądź innych powodów, odpowiem tylko: Campeooones, campeooones! Ole, ole, oleee!   

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (56)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy