Tegoroczny tytuł będzie smakował wyjątkowo dobrze wszystkim culés. W końcu młode pokolenie nie pamięta, jak to jest nie zdobyć mistrzostwa przez trzy sezony, a i nieco starsi kibice odzwyczaili się od tak "długich" przerw, rozpieszczeni najlepszymi latami w historii ukochanego klubu. Czy zatem jest coś, co może nieco zepsuć smak tego pucharu? Niektórzy twierdzą, że jest tym wyjątkowo częsty wynik 1:0.
Fakty
1:0 był najczęściej powtarzającym się rezultatem Barcelony w tym sezonie ligowym. Do tej pory aż jedenaście meczów z udziałem Blaugrany kończyło się tym wynikiem. Tym samym rekord został wyrównany, a pozostało jeszcze pięć kolejek do końca obecnych rozgrywek, więc może się tak zdarzyć, że Barça zostanie samodzielnym liderem w tej klasyfikacji. Pierwszą drużyną, która odniosła 11 takich zwycięstw w sezonie ligowym była Valencia (1988/89), później powtórzyło to Atlético (2017/18), a następnie Sevilla (2020/21) oraz w obecnych rozgrywkach Blaugrana. Poniżej porównanie rekordzistów:
|
Drużyna i sezon |
FC Barcelona 22/23* |
Sevilla 20/21 |
Atlético 17/18 |
Valencia 88/89 |
|
Miejsce w tabeli |
1* |
4 |
2 |
3 |
|
Strzelone bramki |
60* |
53 |
58 |
39 |
|
Stracone bramki |
11* |
33 |
22 |
26 |
|
Zwycięstwa |
26* |
24 |
23 |
18 |
|
Remisy |
4* |
5 |
10 |
13 |
|
Porażki |
3* |
9 |
5 |
7 |
*Po 33 kolejkach
Jak widać Barcelona prezentuje się lepiej niż pozostałe zespoły i co najważniejsze zakończy sezon na pierwszym miejscu. Dodatkowo może się poszczycić zachowaniem 25 czystych kont i brakuje jej tylko jednego do wyrównania osiągnięcia bramkarza Deportivo Francisco Liano z sezonu 1993/94. Wciąż ma też szansę pobić rekord najmniejszej liczby straconych bramek w sezonie ligowym w Hiszpanii (18 – Deportivo 93/94 i Atlético 15/16) oraz w najlepszych ligach europejskich (15 – Chelsea 04/05). Wprawdzie defensywne rekordy to nie to, z czym kojarzymy FC Barcelonę, ale jest to niewątpliwie osiągniecie historyczne. Wielu szkoleniowców powtarza, że najlepsze drużyny buduje się, zaczynając od obrony, więc może jesteśmy świadkami właśnie takiego procesu?
A jak wypada porównanie z innymi liderami top5 lig europejskich w tym sezonie?
|
Drużyna (liczba kolejek) |
FC Barcelona (33) |
Manchester City (34) |
Napoli (34) |
Bayern Monachium (32) |
PSG (34) |
|
Liczba zwycięstw 1:0 |
11 |
3 |
4 |
1 |
3 |
|
Bramki strzelone |
60 |
89 |
70 |
89 |
79 |
|
Bramki stracone |
11 |
31 |
23 |
34 |
35 |
|
Zwycięstwa |
26 |
26 |
26 |
20 |
25 |
|
Remisy |
4 |
4 |
5 |
8 |
3 |
|
Porażki |
3 |
4 |
3 |
4 |
6 |
W tym zestawieniu Barcelona wypada dobrze tylko jeśli chodzi o statystyki defensywne i liczbę zwycięstw. To, co najbardziej rzuca się w oczy to mała liczba strzelonych bramek i to właśnie ofensywa najbardziej kuleje w ostatnich miesiącach. Stąd też tak wiele wymęczonych wyników 1:0. Czy jednak jest to powód do umniejszania niewątpliwego sukcesu, jakim jest wygranie rozgrywek ligowych, w których rywalizujemy z aktualnym obrońcą Ligi Mistrzów?
Oczekiwania
Powie ktoś: „Co z tego? Liczy się to, co w gablocie! Jakie to tak naprawdę ma znaczenie czy drużyna wygrywa 1:0, czy 5:0? Za jedno i drugie zwycięstwo zdobycz punktowa w lidze wygląda tak samo!”. Ale czy tylko o punkty w piłce nożnej chodzi? Zapewne większość kibiców Barcelony sympatyzuje właśnie z tym klubem dlatego, że oczekuje czegoś więcej niż tylko wygrywania. Chodzi o styl i efektowną grę. Kibice innych zespołów mogą to traktować jako romantyczne, wręcz naiwne podejście i być może mają rację, ale wierni wyznawcy Cruyffa i Guardioli wiedzą swoje i wymagają widowiska oraz pewnej estetyki. Jak we wszystkim, również w futbolu mamy różne punkty widzenia, definicję piękna i jeśli ktoś chce przede wszystkim zwycięstw, to jest wiele (właściwie większość) zespołów, które chcą wygrać za wszelką cenę. Skoro zatem jesteśmy culés, a nie merengues albo colchoneros i nie mieszkamy w Barcelonie czy Katalonii, co w jakimś sensie narzucałoby nam afiliację klubową, to całkiem możliwe, że to właśnie styl gry zdecydował o wyborze ulubionej drużyny. Jeśli tak, to trzeba sobie powiedzieć szczerze, że w tym sezonie gra podopiecznych Xaviego tylko momentami była tożsama z oczekiwaniami sympatyków Blaugrany. Myślę, że fakt ten jest większym problemem niż to, jak dużą przewagą bramkową wygrywa Barcelona. Niestety, ale większość meczów, które zakończyły się zwycięstwem 1:0, nie obfitowała w piękną grę, a na przeszkodzie bardziej okazałych wyników nie stała jedynie słaba skuteczność.
Konkluzja
Tym, co frustruje najbardziej jest brak powtarzalności jeśli chodzi o jakość gry. Być może to stanowi największy ból głowy dla Xaviego, a przynajmniej moim skromnym zdaniem - powinno. Jak drużyna, która gra momentami tak pięknie (chociażby finał Superpucharu), może notować serie meczów totalnie bez polotu? „Zespół jest w budowie” - słyszymy często. Kontuzje kluczowych graczy też nie były bez wpływu na dyspozycję. Ale jasne jest, że gdyby takie same wyniki, a zwłaszcza grę, notował inny trener, który nie miałby takiego statusu wśród kibiców, zapewne na Spotify Camp Nou mogłyby pojawić się już pierwsze słynne białe chusteczki. Zamiast tego, w każdym meczu słychać okrzyki na cześć obecnego szkoleniowca. Życie nie jest sprawiedliwe i świat piłki nożnej również. Mnie natomiast podoba się cierpliwość, którą wykazują się przynajmniej niektórzy kibice oraz włodarze klubu. Widzę pozytywne symptomy. Wysoki pressing, który w wielu momentach w tym sezonie przypominał najlepsze czasy Guardioli. Zdecydowanie lepsza gra obronna - w poprzednich rozgrywkach straciliśmy 38 bramek, a w tym zaledwie 11. Do tego dołożyć należy granie z najlepszymi jak równy z równym.
Tak, wiem, nie wyszliśmy z grupy w Lidze Mistrzów i odpadliśmy od razu potem z Ligi Europy, ale mimo to progres w porównaniu z poprzednim sezonem jest widoczny gołym okiem. O tym, czy ten progres jest zadowalający, możemy oczywiście dyskutować. To wszystko sprawia, że widzę szklankę do połowy pełną i jestem gotów poczekać dłużej na lepszą wersję Barçy. A jeśli w tym czasie wygramy kilka pucharów - tym lepiej! Wszystkim tym, którzy słusznie krytykują kiepski styl gry, zalecam to samo podejście. Wymagajmy, ale nie idźmy w stronę zmiany trenera co sezon. Xavi wygrywając Superpuchar i mistrzostwo Hiszpanii, kupił sobie więcej czasu. A rywalom, którzy umniejszają tegorocznemu mistrzostwu z takich bądź innych powodów, odpowiem tylko: Campeooones, campeooones! Ole, ole, oleee!
Komentarze (56)