Aleksander Čeferin nie wyklucza rozgrywania meczów Ligi Mistrzów w Stanach Zjednoczonych

Dariusz Maruszczak

27 kwietnia 2023, 15:00

Men in Blazers, COPE

23 komentarze

Fot. Getty Images

  • Aleksander Čeferin w wywiadzie na kanale „Men in Blazers” na YouTube przyznał, że jest możliwość rozgrywania meczów Ligi Mistrzów w Stanach Zjednoczonych
  • Prezes UEFA zabrał też głos na temat Superligi czy zmian w przepisach oraz zapowiedział wprowadzenie limitów wynagrodzeń, które znamy m.in. z amerykańskich rozgrywek (NBA czy NHL)
  • Pojawiła się też informacja, że finały Ligi Mistrzów mogą odbywać się na jednym stadionie we Francji

Čeferin potwierdził, że jest możliwość rozegrania meczu Ligi Mistrzów w Stanach Zjednoczonych. – To możliwe, zaczęliśmy o tym dyskutować, ale w jednym roku był mundial, w 2024 roku są mistrzostwa Europy, w tym roku jest Stambuł, w 2024 roku - Londyn, a w 2025 roku - Monachium. A potem zobaczymy.

– Piłka nożna jest niezwykle popularna w Stanach Zjednoczonych. [Čeferin gestem ręką pokazuje, że Europejczycy są gotowi płacić duże pieniądze za coś najlepszego, średnie za coś gorszego i małe za coś jeszcze gorszego. Następnie Słoweniec sugeruje, że Amerykanie są w stanie płacić wielkie pieniądze, większe niż Europejczycy, za najlepsze futbolowe wydanie, ale zupełnie nic za te gorsze]. Będą więc śledzić europejski futbol, tak jak miłośnicy koszykówki z Europy śledzą NBA. Co mnie zaskoczyło? Finały mistrzostw Europy oglądało więcej osób w Stanach Zjednoczonych niż finały NBA. Zszokowało mnie to, że w 30 spotkaniach EURO widownia każdego meczu była na poziomie oglądalności Super Bowl. Myślę więc, że dobrze nam idzie. Problemem jest różnica czasu. Mielibyśmy dużo większą widownię, gdyby godziny były inne.

W podobnym temacie pojawiła się też wczoraj informacja francuskiego dziennika Le Monde, że UEFA rozważa zakup Stade de France, aby móc zorganizować na nim wszystkie finały europejskich rozgrywek. Zgodnie z tymi doniesieniami podmiot kierowany przez Čeferina chce, żeby decydujące spotkania odbywały się na tym samym stadionie, i oceniają, że byłoby świetnie, gdyby wybrany do tego został Paryż. Stade de France ma trafić na sprzedaż w 2025 roku, a zainteresowane jego kupnem ma być również PSG.

Poniżej pozostałe wypowiedzi Čeferina ze wspomnianego wywiadu, w którym porusza on tematy związane z Superligą i zmianami w europejskim futbolu.

Limit wynagrodzeń (tzw. salary cap, jak np. w NBA): Myślę, że w przyszłości musimy poważnie pomyśleć o limicie wynagrodzeń. Ponieważ jeśli budżety idą ostro w górę, nasza równowaga konkurencyjna będzie problemem. Nie chodzi o właścicieli, chodzi o wartość rywalizacji, ponieważ jeśli pięć klubów zawsze wygrywa, nie ma to już sensu. Rozmawiałem z niektórymi ludźmi z Komisji Europejskiej, staramy się to przepchnąć. Ale to musi być umowa zbiorowa, każdej ligi i UEFA. Bo jeśli my to zrobimy, a inne ligi nie, nie będzie to miało sensu. Moim zdaniem to jest najważniejsze. Co zaskakujące, wszyscy się zgadzają, duże kluby, małe kluby, kluby państwowe, należące do miliarderów - wszyscy [Čeferin nie wspomina, że mogą jednak oponować sami piłkarze - przyp. red.]. Mam nadzieję, że będzie można wprowadzić to jak najszybciej. Dopiero zaczęliśmy o tym rozmawiać, ale myślę, że to jest to rozwiązanie. Na razie mamy nową zasadę, że od 2024 roku możesz przeznaczyć 70% przychodów na transfery i wynagrodzenia, ale to niewystarczające, bo jeśli ktoś ma 5 miliardów przychodów, 70% to całkiem sporo. Nie boję się, że właściciele klubów będą zbyt potężni. UEFA przewodzi europejskim rozgrywkom i mamy też świetne relacje ze Europejskim Stowarzyszeniem Klubów.

Superliga: Jest skończona. Nikt tego nie chce. Wcześniej mieli przewagę, gdy mówili „myślimy o tym i o tamtym”. Kiedy to zrobili, mieliśmy trudne 48 godzin, ale to jest skończone i tylko parę osób z dużym ego tego nie rozumie.

Co czułeś w środku?: Byłem wkurzony. Szczególnym problemem, jaki dostrzegam, było z pewnego punktu widzenia wielkie rozczarowanie pewnymi osobami, które wsparły projekt, a dwa dni wcześniej wspierały mnie. Nie mieliśmy wiele czasu na myślenie. Reagowałem instynktownie, ale wiedziałem, że muszę reagować szybko i agresywnie, ponieważ ludzie muszą zrozumieć, o co chodzi.

Był w środku jakiś strach?: Nie, wtedy o tym nie myślalem. Na kolacji w federacji atmosfera była pogrzebowa, ponieważ chodziło o to, czy futbol będzie taki sam, czy nie. Był ze mną mój sekretarz generalny i powiedziałem „panowie, bez obaw, dajcie nam 24 godziny i to zniknie”. Kiedy wyszedłem, mój sekretarz zapytał mnie „24 godziny…?”. Odparłem: „cóż, powiedziałem to, co powiedziałem, zobaczmy, co będziemy w stanie zrobić” [śmiech]. Nie byłem pewny, nie masz czasu na myślenie. Dostawałem telefony, z niektórych klubów z Superligi, z rodziny królewskiej, od polityków, dostałem maila od fana Tottenhamu, którego ojciec powiedział „co z tym zrobimy? wyjdziemy na ulicę”. To było szalone. Moja żona napisała mi „potrzebujesz ochroniarza, oni cię zabiją”. Nikt nie rozumiał tego, co się dzieje.

UEFA i relacje polityczne: Polityka jest częścią naszego życia. Cokolwiek robią politycy, wpływa to na ciebie, na mnie, na UEFA i każdego innego. Czy tego chcemy, czy nie, zawsze jesteśmy jakoś złączeni z politycznymi decyzjami. Nie ingerujemy bezpośrednio w politykę, ale musimy odegrać swoją rolę w społeczeństwie.

UEFA i kontrowersje natury politycznej: Na Zachodzie jest wiele populizmu, możesz dyskutować o naruszaniu praw człowieka w wielu zachodnich krajach. Mamy firmę z kraju, który z zachodniej perspektywy jest krajem, w którym nie ma zbyt dużej demokracji, a sponsoruje on fundację zajmującą się biednymi dziećmi. Wziąłbym pieniądze od każdego, jeśli są w dobrej sprawie. Jest wiele populizmu. Dużo podróżuję po świecie, my też nie jesteśmy idealni.

Kluby należące do państw: Nie mam problemu z klubami państwowymi, o ile przepisy są restrykcyjne i one ich przestrzegają.

Wyzwania, szanse i rozwój futbolu w kolejnych dekadach: Pierwszym wyzwaniem jest to, że chcę po prostu kilku lat bez kryzysu, ponieważ przez lata mieliśmy kryzysy, to nie jest normalna sytuacja. Jestem przekonany, że futbol nie zmieni się za bardzo. Nie zrobił tego wcześniej i nie zmieni się w przyszłości, ponieważ kochamy futbol takim, jaki jest. Zmieniliśmy kilka rozgrywek, ale nie widzę szans na jakąś dramatyczną zmianę.

Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz w przepisach, co by to było?: Nie jestem za bardzo usatysfakcjonowany VARem. Po pierwsze, dla mnie dwucentymetrowy spalony to nie jest spalony. Musimy się zastanowić, czy linia powinna być grubsza. Nikt na świecie nie rozumie, kiedy jest ręka, a kiedy nie. Mieliśmy w jednym pokoju najlepszych trenerów na świecie, pokazaliśmy im sytuację, w której piłka uderzyła w rękę zawodnika, i zapytaliśmy ich, czy to powinien być rzut karny. Połowa odpowiedziała, że tak, a połowa, że nie. Trenerzy najlepszych drużyn na świecie. To sędzia na boisku powinien decydować, bo w przeciwnym wypadku nie potrzebowalibyśmy arbitrów i moglibyśmy mieć maszynę, która będzie wskazywać, czy jest ręka, czy nie. Nie podoba mi się to. Będziemy nad tym pracować, żeby mówić sędziom, że muszą decydować, czy ruch jest naturalny, czy nie.

Największe zagrożenie i obawa: Ze strony tych, którzy myślą, że mogą kupić futbol, zmienić przemysł, żeby kibic stał się tylko konsumentem, że chodzi tylko o pieniądze, bo ktoś i tak będzie przychodził. Dzięki Bogu, mamy w Europie silną bazę kibicowską, żeby nigdy do tego nie dopuścić.

Reputacja: Fani dalej będą myśleć w ten sposób - „ci dranie w Szwajcarii... chodzi tylko o pieniędze”. Powtarzałem tysiąc razy, redystrybuujemy 97% pieniędzy, ale nikogo to nie obchodzi. Oczywiście nasze przychody są ogromne, chciałbym, żeby były dużo większe niż teraz. Przez trzy lata miałem ciągłe kryzysy, Covid, Superliga, inwazja Rosji na Ukrainę. Nie mogliśmy podejmować normalnych decyzji. 

Relacje z FIFA: Są skomplikowane, nie powiedziałbym prawdy, gdybym powiedział coś innego. Teraz są lepsze, ponieważ w naszej relacji wyznaczyliśmy sobie linie - nie dotykajcie nas, my nie dotkniemy ciebie. Ludzie nie rozumieją, że UEFA nie jest częścią FIFA, to niezależny podmiot. My jesteśmy 3-4 razy więksi finansowo od FIFA. Dzieli nas zupełnie inna mentalność. Powiedziałbym, że my jesteśmy bardziej futbolowi, a oni polityczni.

Klubowe mistrzostwa świata: Zgadzamy się na ten koncept, co cztery lata jest ok. Nic nie jest w stanie skanibalizować Ligi Mistrzów, ponieważ to zbyt wielka marka, moim zdaniem to najlepsze sportowe rozgrywki na świecie. Kiedy słyszymy hymn Ligi Mistrzów, mamy gęsią skórkę.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (23)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze