Prawy obrońca Atlético Madryt Nahuel Molina udzielił wywiadu dla dziennika Marca z okazji niedzielnego meczu z Barceloną na Spotify Camp Nou. Argentyńczyk opowiedział o swoich początkach w akademii Barçy w Buenos Aires.
Marca: Szkoliłeś się w jednej ze szkółek Barçy w Argentynie. Czy można powiedzieć, że masz DNA Barçy?
Nahuel Molina: Nie, to przesada. Co prawda byłem w akademii w Buenos Aires, ale tylko przez dwa lata, a potem grałem we wszystkich drużynach młodzieżowych Boca Juniors.
Czy było tak, jakbyś zapisał się do La Masii?
Tak, było w niej trochę metodologii, że tak powiem, Barcelony, ale byliśmy całkowicie zdystansowani, to nie była Barcelona jako taka. Prawda jest taka, że to było dla mnie wielkie doświadczenie, bardziej niż cokolwiek innego dla mojego szkolenia. Nauczyłem się wielu rzeczy w wieku, w którym jedyne co robisz to grasz, grasz i grasz. Zacząłem rozumieć grę nieco bardziej.
W wieku 12 lat pojechałeś nawet do Barcelony. Co wyniosłeś z tego doświadczenia?
Spędziłem tam kilka dni na treningach przed powrotem do Argentyny. Przede wszystkim nauczyłem się, jak być zorganizowanym na boisku, ponieważ kiedy jesteś dzieckiem, grasz, biegasz za piłką i kręcisz się wszędzie. Nauczyłem się być zorganizowanym, grać w zespole, wiedzieć, że inni koledzy z drużyny też tam są i że mają swoje role do odegrania...
Czy nie czułeś, że gdybyś wykorzystał szansę, mógłbyś zostać zawodnikiem Barcelony?
Tak, może tak... Sprawy potoczyły się inaczej, ale być może. W tamtym momencie włożyłem całe swoje chęci; to nie tak, że nie chciałem.
Teraz niejeden wyrywa sobie tam włosy z głowy, że pozwolił ci uciec!
Nie, nie sądzę, żeby tak było. Barcelona ma bardzo dobrą generację młodzieży. Po prostu moja droga poszła gdzie indziej.
Jaki jest teraz cel Atlético? Wicelider, czy jedziecie na Camp Nou, by ożywić walkę o mistrzostwo?
Mamy wiele punktów do zdobycia i zamierzamy walczyć o jak największą liczbę punktów.
Komentarze (1)